W piśmie ZDM przyznaje, że opłata za parkowanie została wniesiona. Jednocześnie zarządca drogi poinformował kierowcę, że „bilet kontrolny z wydrukowanym numerem rejestracyjnym pojazdu dokumentuje bezsporny związek wniesionej opłaty z postojem tego właśnie pojazdu np. w przypadku, gdyby bilet został umieszczony w sposób niezgodny z regulaminem”.

Chodzi więc o to, że skoro kierowca zapłacił za parkowanie, to nie ma podstaw do jego ukarania. Ale gdyby kontroler wystawił wezwanie do zapłaty – bo np. bilet parkingowy nie leżałby za szybą – to nie wpisawszy nr. rejestracyjnego auta trudniej będzie się odwołać od nałożonej kary.

Krnąbrnym kierowcą był Paweł Dobrowolski, prezes Forum Obywatelskiego Rozwoju.

– Tym samym zarządca drogi przyznaje, że ani ustawa, ani uchwała nie dają absolutnie żadnych podstaw do nałożenia opłaty dodatkowej poza jedną sytuacją: gdy ktoś nie zapłaci za parkowanie – cieszy się Dobrowolski, choć nie oznacza to, że cieszyć się mogą pozostali kierowcy.

– Nasze stanowisko jest niezmienne. Uiszczeniem opłaty jest zapłacenie, wpisanie nr. rejestracyjnego i wyłożenie biletu za szybą w przewidziany w regulaminie sposób. Odwołania są rozpatrywane indywidualnie i być może w tym przypadku kara nie powinna była być anulowana – mówi Karolina Gałecka z ZDM.

– Nie dziwi mnie, że urząd nie chce się przyznać, że nie ma podstaw do karania w takich przypadkach. Dalej będę wpisywał zamiast mojego nr. rejestracyjnego AA 1111 z całą świadomością, że nie mogą na mnie nałożyć kary. Jeśli to zrobią, będę się odwoływał – odpowiada Paweł Dobrowolski, który podejrzewa, że karę anulowano, by uniknąć drogi sądowej, na którą zamierzał wejść.

– Sąd wykazałby, że ZDM łamie prawo – nie ma wątpliwości Dobrowolski.