Przeciętny Kowalski stosuje pojęcia postoju i parkowania zamiennie, bo w powszechnej świadomości oznaczają z grubsza to samo. Ale na gruncie kodeksu drogowego ustawodawca wprowadził rozgraniczenie. W słowniczku do ustawy – Prawo o ruchu drogowym (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1137 z późn. zm.) zawarł definicję legalną postoju. Zgodnie więc z art. 2 pkt 30 postojem pojazdu nazywamy unieruchomienie go niewynikające z warunków lub przepisów ruchu drogowego, trwające dłużej niż minutę. Z kolei parkowanie to czynność polegająca na wykonaniu przez kierującego manewru (albo kilku manewrów), którego celem jest zatrzymanie pojazdu w miejscu przeznaczonym na postój. Z przepisów tych wynika więc, że parkowanie jest tylko preludium do postoju.

Czy można pobierać opłatę za postój

Jednak w ustawie o drogach publicznych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 260 ze zm.) ustawodawca najwyraźniej zapomniał o definicji postoju. Posługuje się tu pojęciem parkowania, jednocześnie nie definiując w żaden sposób tego terminu.

Przykładowo art. 13 ust. 1 ustawy o drogach publicznych stanowi, że kierowca jest obowiązany ponosić opłaty za parkowanie w strefie płatnego parkowania. Jednocześnie ustawa daje prawo radom gmin do uzależniania wysokości tej opłaty od czasu, jaki pojazd zajmuje miejsce parkingowe w strefie płatnego parkowania.

I tu rodzą się wątpliwości, bo jeśli ustawodawca zezwolił na pobieranie opłat za parkowanie, a nie za postój, to czy opłata w strefach płatnego parkowania nie powinna być pobierana jednorazowo – za samo zaparkowanie? Nie wiadomo, dlaczego twórcy ustawy, chcąc zezwolić na wprowadzenie opłat godzinowych, nie wpisali do niej, że opłaty w strefie płatnego parkowania pobiera się za postój.

Co ciekawe, przy okazji nowelizacji kodeksu drogowego z jesieni ubiegłego roku (Dz.U. z 2013 r. poz. 1146) zmieniono też przepisy o płatnym parkowaniu w ustawie o drogach publicznych. Wszędzie tam gdzie była mowa o opłatach za parkowanie, pojawiły się zapisy o opłatach za postój. Tyle że nowe brzmienie przepisu będzie obowiązywać dopiero od 1 września 2014 r.

Rozróżnienie jednak potrzebne

Nowelizacja dotyczyła zupełnie innej tematyki – reformy systemu kart parkingowych dla niepełnosprawnych, a przepisy dotyczące parkowania zmieniono niejako przy okazji. W pierwotnej wersji komisyjnego projektu ich nie było.

– Zmiana ta została zgłoszona przez ówczesne Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej – mówi Sławomir Piechota (PO), autor nowelizacji.

– Ustawa przewiduje obowiązkowe rezerwowanie określonej liczby miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych na parkingach, więc resort nalegał na konieczność rozgraniczenia pojęć miejsc parkingowych i postojowych. Chodziło o to, by wymóg rezerwowania miejsc dla niepełnosprawnych odnosił się do parkingów np. osiedlowych czy przed supermarketami, a nie miejsc postojowych w strefach płatnego parkowania – mówi poseł.

Wszystko wskazuje więc na to, że ustawodawca doprecyzowując przepisy, naprawia swoje wcześniejsze błędy. Nie sposób uciec więc od pytań o legalność obecnie pobieranych opłat za parkowanie w sytuacji, gdy faktycznie kierowcy płacą za postój.

Problem był już przedmiotem spraw przed wojewódzkimi sądami administracyjnymi: w Bydgoszczy i w Warszawie. Za każdym razem sądy uznawały, że ustawodawca posługując się pojęciem parkowania miał na myśli postój, bo gdyby było inaczej, opłata byłaby zawsze stała.

Poza tym WSA w Bydgoszczy stwierdził, że nie można do interpretacji przepisów regulujących pewien zakres przedmiotowy objęty konkretną ustawą stosować pojęć z innej ustawy, gdy każdy z aktów realizuje inne cele. „Nie można zatem stosować pojęć parkowania i postoju z ustawy – Prawo o ruchu drogowym do pobierania opłat za parkowanie. Tym bardziej że pojęcia te są nieadekwatne do interpretowanej materii. Nie można skutecznie twierdzić, korzystając z prawa o ruchu drogowym, że opłata za parkowanie uiszczana jest za manewr parkowania, a postój jest już bezpłatny” – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Profesor Ryszard Stefański z Uczelni Łazarskiego zaznacza jednak, że kodeks drogowy jest najbliższym aktem prawnym dla ustawy o drogach publicznych.

– Jeśli ustawa nie zawiera definicji, to stosuje się przez analogię definicję z innej ustawy. Jednak definicja parkowania w rozumieniu kodeksu drogowego nie wynika z samej ustawy, tylko z załączników do rozporządzenia (w sprawie szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez kierujących pojazdami, instruktorów i egzaminatorów – Dz.U. z 2005 r. nr 217, poz. 1834 ze zm. – red.) – mówi prof. Stefański.

– Gdyby parkowanie było zdefiniowane w ustawie, a nie w akcie niższego rzędu, wówczas interpretując ustawę o drogach publicznych, musielibyśmy się posługiwać tą definicją. W obecnym stanie prawnym podstawową wykładnią jest znaczenie danego słowa w języku potocznym – podkreśla prof. Stefański i przypomina, że definicje ustawowe wyrażeń powinno stosować się do terminów, które mogą budzić wątpliwości, lub aby im nadać nowe, specyficzne znaczenie.

Im mniej znaczeń, tym lepiej

– Nie budzi przecież niczyich wątpliwości, czym jest parkowanie – przekonuje prof. Stefański.

– Ustawa o drogach publicznych i prawo o ruchu drogowym adresowane są do szerokiego grona odbiorców. Im więcej będzie w nich definicji, tym będą trudniejsze do zrozumienia. To dobrze, że stosuje się pojęcia w ich potocznym rozumieniu, a nie definicje, które albo zawężają, albo rozszerzają ich zakres.

Dlatego, zdaniem prawników, choć w ustawie o drogach publicznych jest mowa parkowaniu, a nie o postoju, to nie ma jednak podstaw do twierdzenia, że w obecnym stanie prawnym opłaty za parkowanie pobierane są nielegalnie.

– Z powodu braku definicji legalnej parkowanie należy rozumieć w sposób potoczny, stąd w mojej ocenie pobrane opłaty były legalne – jest mec. Paweł Judek z kancelarii Działyński i Judek.

– Zmiana użytego słowa nie przyniesie więc w praktyce zmiany normatywnej, ale doprecyzuje istniejące zapisy. Zakładam, że ustawodawca dostrzegł po prostu te nieprawidłowości związane z brakiem legalnej definicji parkowania i potencjalne problemy, które z tego mogą wyniknąć – dodaje adwokat.

Potwierdza to Stanisław Krakowski z Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju.

– Słowo „parkowanie” zostało zastąpione słowem „postój”, gdyż prawo o ruchu drogowym posługuje się pojęciem „postój pojazdu”. Zapewniono spójność też w oznakowaniu strefy parkowania, bo znak D-44 oznacza wjazd do strefy, w której za postój pojazdu jest pobierana opłata – mówi rzecznik.

Ryszard Stefański zauważa zaś, że jedyną konsekwencją zamiany słowa „parkowanie” pojęciem postoju będzie możliwość legalnego zatrzymania na płatnym miejscu parkingowym na minutę, bez ponoszenia za to opłat.

Od września zatrzymanie na jedną minutę będzie w świetle prawa bezpłatne