Nie tylko Warszawa, ale też inne miasta, w których kierowcy są zmuszani do wpisywania numerów rejestracyjnych w parkomatach, mogą mieć kłopoty. Fundacja Panopotykon rozpoczęła właśnie akcję „Powiedz nie wścibskim parkometrom”. Zachęca w niej Polaków do zaskarżania uchwał nakazujących podawanie numerów rejestracyjnych podczas płacenia za postój. A wszystko za sprawą niedawnego wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który obowiązek podawania numerów pojazdów uznał za łamanie praw obywatelskich.

Uchwałę stołecznych radnych zaskarżył jeden z mieszkańców Warszawy. Jego zdaniem, mając dane z systemu parkomatów, miejscy urzędnicy mogą prześledzić trasę poruszania się samochodu i sprawdzić, gdzie i kiedy parkował, co narusza jego prywatność. Sąd uwzględnił skargę, uznając, że nie ma podstawy prawnej, która pozwalałaby żądać podawania numerów rejestracyjnych aut. Skuteczny pobór opłat za parkowanie może się bowiem odbywać również bez tego.

Reklama

W opublikowanym właśnie uzasadnieniu wyroku sąd odwołał się nie tylko do przepisów o ochronie danych osobowych, ale również wprost do konstytucji.

Reklama

„Gromadzenie danych o numerach rejestracyjnych samochodów w związku z pobieraniem opłat za parkowanie w strefach płatnego pakowania niestrzeżonego nie jest niezbędne do efektywnego działania demokratycznego państwa prawnego” – podkreślił WSA.

Wyrok dotyczy jedynie Warszawy i nie wiąże innych miast, przy czym władze stolicy już zapowiadają wniesienie skargi do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jeśli ten podtrzyma rozstrzygnięcie pierwszej instancji, to stołeczne parkomaty będą musiały zostać przeprogramowane. – Jeżeli do chwili wejścia w życie wyroku miasto nie przeprogramuje parkomatów w ten sposób, aby pozwalały na płacenie bez wpisywania numeru rejestracyjnego, to moim zdaniem nie będzie w ogóle obowiązku wnoszenia opłaty – ocenia Tomasz Ludwik Krawczyk, adwokat z kancelarii GKR Legal, pełnomocnik warszawiaka, który wygrał sprawę.

Ustalenie jednolitej linii orzeczniczej oznaczałoby, że to samo czeka także inne miasta.

Miasta, które wymagają wpisywania do parkomatów numerów rejestracyjnych pojazdów, naruszają nie tylko przepisy o ochronie danych osobowych. Przede wszystkim łamią samą konstytucję.
Tak przynajmniej uważa Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który niedawno uznał, że warszawskie parkomaty działają nielegalnie. W ustnych motywach wyroku skrótowo wyjaśniono, że miasto nie wykazało prawnej podstawy do przetwarzania danych osobowych. Teraz opublikowano pisemne uzasadnienie wyroku, z którego można poznać szczegółową argumentację sądu.
Bez podstawy prawnej
Wyrok dotyczył skargi wniesionej przez mieszkańca Warszawy. Przywiązuje on dużą wagę do swej prywatności, dlatego gdy stolica wprowadziła parkomaty wymagające podawania numerów rejestracyjnych samochodów, wpisywał same litery X oraz cyfry 1 i taki kwitek zostawiał za szybą samochodu. W końcu zostało to zakwestionowane przez kontrolerów i skończyło się nałożeniem opłaty dodatkowej, czyli kary za brak opłacenia parkowania (50 zł). Kierowca złożył reklamację i jednocześnie postanowił wytoczyć Radzie Miasta Stołecznego Warszawy sprawę o bezprawne przetwarzanie danych osobowych. Jego zdaniem miasto inwigiluje swych mieszkańców. Mając bowiem dane z systemu parkomatów, może prześledzić trasę poruszania się samochodu i sprawdzić, gdzie i kiedy on parkował. Przede wszystkim zaś działa bezprawnie, bo nie ma żadnej podstawy prawnej, która uprawniałaby do przetwarzania danych osobowych.
Opłata nie jest umową
Rada miasta w pismach procesowych wskazała, aż na 4 różne podstawy uprawniające, jej zdaniem, do przetwarzania danych osobowych powołując się na art. 23 ust. 1 pkt 2, 3, 4, 5 ustawy z 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 922 ze zm.). Punkt 3 tego przepisu dopuszcza przetwarzanie danych, gdy jest to konieczne do realizacji umowy. Sąd nie znalazł podstaw do zastosowania tej regulacji.
„W ocenie sądu w przypadku pobierania opłat za parkowanie w strefie płatnego parkowania nie dochodzi do zawierania umowy. Przede wszystkim obowiązek uiszczania opłaty wynika z ustawy (o drogach publicznych – red.), a nie umowy. Poza tym opłata za usługę stanowi daninę publiczną, a windykacja należności polegającej na obowiązku wniesienia opłaty dodatkowej z powodu nieuiszczenia opłaty, jest przeprowadzana w trybie egzekucji administracyjnej” – czytamy w uzasadnieniu wyroku.
W każdym z pozostałych przepisów wskazanych przez miasto występuje z kolei przesłanka niezbędności. Sąd badał więc, czy gromadzenie danych osobowych jest niezbędne dla poboru opłat w strefach płatnego parkowania. Doszedł do wniosku, że nie. Można bowiem skutecznie zbierać pieniądze za parkowanie, nie żądając podawania numerów rejestracyjnych. Świadczy o tym już sam fakt, że w Warszawie działają dwa rodzaje parkomatów – w nowszych kierowcy muszą wpisywać numery rejestracyjne, w starszych nie.
Pełnomocnik miasta zwracał uwagę, że starsze parkomaty nie były do końca skuteczne, gdyż kierowcy wymieniali się biletami, aby uniknąć płacenia. Sąd przyznał, że podawanie numerów rejestracyjnych bez wątpienia ułatwia miastu pobór opłat, ale nie oznacza to, że jest niezbędne.
Stolica na bakier z ustawą zasadniczą
Najwięcej miejsca w uzasadnieniu wyroku sąd poświęcił problemom konstytucyjnym. I doszedł do wniosku, że zakwestionowana uchwała rady miasta, a więc wprowadzająca konieczność wpisywania numerów rejestracyjnych, jest niezgodna z ustawą zasadniczą. Ta bowiem w art. 31 ust. 3 pozwala na ograniczanie konstytucyjnych praw i wolności tylko wówczas, gdy jest to konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą przy tym naruszać istoty wolności i praw.
Co prawda artykuł 51 ust. 2 konstytucji daje władzom publicznym uprawnienie do pozyskiwania, gromadzenia i udostępniania informacji o obywatelach. Przy czym – jak zauważył sąd – dopuszczalny zakres przetwarzanych informacji wyznacza ich niezbędność w demokratycznym państwie prawnym. Tymczasem za niezbędne można uznać takie informacje, których posiadanie jest warunkiem istnienia i efektywnego działania demokratycznego państwa prawnego, za zbędne zaś te, które co prawda mogą interesować administrację, ale bez których może ona działać i realizować swoje kompetencje.
„Gromadzenie danych o numerach rejestracyjnych samochodów w związku z pobieraniem opłat za parkowanie w strefach płatnego parkowania niestrzeżonego nie jest niezbędne do efektywnego działania demokratycznego państwa prawnego” – podkreślił w uzasadnieniu sąd.
Wszystko wskazuje na to, że sprawa trafi do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Władze stolicy bowiem zapowiedziały zaskarżenie wyroku do II instancji.
Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 13 kwietnia 2017 r., sygn. akt VII SA/Wa 1069/16
Przewodnik dla mieszkańców miast
Także inne miasta, w których zainstalowano parkomaty żądające podania numerów rejestracyjnych pojazdów, muszą się liczyć ze skargami swych mieszkańców. Fundacja Panoptykon wspólnie z kancelarią GKR Legal, która prowadziła precedensową sprawę dotyczącą warszawskich parkometrów, przygotowała bowiem specjalny przewodnik, w którym doradza mieszkańcom, w jaki sposób sprzeciwić się gromadzeniu ich danych osobowych. Na stronie internetowej Fundacji Panoptykon>> zamieszczono wzory apelu do władz miast, wezwania do usunięcia naruszeń prawa oraz skargi do sądu administracyjnego.