Zdarza się, że po wykupieniu zagranicznej wycieczki w krajowej firmie turystycznej najpierw lecimy samolotem, a potem wsiadamy do autokaru, który w polskiej reklamie został określony jako luksusowy.

Bywa przy tym, że kierowca – mimo konieczności przejechania w ciągu kilkunastu dni tysięcy kilometrów – jest jeden i odpoczywa rzadziej, niż wymagałyby tego europejskie normy. Dopóki nie zdarzy się wypadek, wszystko jest z pozoru w porządku, ponieważ taki stan rzeczy nie musi łamać prawa lokalnego.

Gorzej, jeżeli w razie kolizji polscy turyści zostaliby poszkodowani.

Polskie prawo cywilne przewiduje, że biuro podróży w czasie zorganizowanej przez siebie wycieczki zawsze musi zapewnić klientom bezpieczeństwo.

Gdyby więc zdarzył się w takiej sytuacji wypadek, a biuro turystyczne nie chciało pokryć szkód poniesionych przez klientów, to najlepszym rozwiązaniem byłby pozew zbiorowy.

Niewypełnienie obowiązku troski o klienta, czy to przez samego touroperatora, czy przez jego kontrahentów, i wyrządzenie tym samym szkody powoduje odpowiedzialność odszkodowawczą biura.

Odpowiedzialność cywilna organizatora turystyki powstaje jednak tylko, kiedy na skutek niestarannego jego postępowania można przypisać mu winę.

W wypadku jednak obrażeń odniesionych przez turystę wskutek wypadku drogowego odpowiedzialność cywilna biura podróży – obok tej wynikającej z umowy – może wynikać z czynu niedozwolonego. W takiej sytuacji za szkody, jakie poniósł turysta, organizator odpowiada na zasadzie ryzyka, jakie wziął na siebie umawiając się z zagranicznym przewoźnikiem.

Artur Kosim z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przypomina, że tak czy owak organizator imprezy turystycznej odpowiada za nienależyte wykonanie umowy o świadczenie usług turystycznych na podstawie ustawy o usługach turystycznych.

Problem odpowiedzialności za wypadki drogowe w czasie wycieczek organizowanych przez firmy turystyczne został dostrzeżony także przez polskich przewoźników.

To z ich inicjatywy została zmieniona ustawa o transporcie drogowym (Dz.U. z 2001 r. nr 125, poz. 1371) tak, że za naruszenie obowiązków związanych z przewozami m.in. autokarowymi odpowiada już nie tylko przewoźnik, lecz również organizator wycieczki. Warunkiem jest jednak, by z okoliczności sprawy wynikało, że touroperator miał wpływ na powstanie naruszenia lub godził się na nie.

– Tego rodzaju przepis dotyczący przewozów pasażerskich powinien być zawarty także w jakiejś wielostronnej konwencji, której stroną byłaby Polska.

Wówczas regulacja ta miałaby zastosowanie nawet w razie zawarcia przez organizatora imprezy turystycznej umowy z przewoźnikiem z państwa spoza Unii Europejskiej – podkreśla Maciej Wroński, dyrektor biura prawnego Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego.