statystyki

Każdej nauce towarzyszy jakaś pseudonauka. Czy prawoznawstwo także ma swojego karykaturzystę?

autor: dr Artur Kotowski21.09.2018, 20:00
Czy zatem można mówić o antynauce prawa rozumianej jako przeciwstawianie jej teorii i antyteorii? By tak było, musiałby istnieć niepodważalny, przyjęty przynajmniej przez większość katalog takich niekwestionowanych przez nikogo twierdzeń w stosunku do prawa.

Czy zatem można mówić o antynauce prawa rozumianej jako przeciwstawianie jej teorii i antyteorii? By tak było, musiałby istnieć niepodważalny, przyjęty przynajmniej przez większość katalog takich niekwestionowanych przez nikogo twierdzeń w stosunku do prawa.źródło: ShutterStock

Na fali obserwowanego sporu politycznego, który przeniósł się nie tylko na sferę praktyki prawniczej, lecz powoduje także erozję środowiska nauki, pojawia się niekiedy zarzut (a może refleksja) o posługiwaniu się przez drugą stronę tzw. antyteorią prawa. Tego rodzaju stwierdzenia pojawiają się w polskim dialogu teorii prawa po przełomie 1989 r. zwykle wtedy, gdy jakiś uczestnik wielkiego dyskursu prawniczego (czasem jakiś sąd, czasem znany przedstawiciel środowiska nauki) posługuje się twierdzeniami teoretycznymi, jawnie je instrumentalizując albo tak wypaczając, że przy pozostawieniu ich wierzchniej warstwy całkiem zmienia ich sens.

Wśród takich wypowiedzi można przywołać świetną retorycznie glosę prof. Jerzego Zajadły „Pięć minut antyfilozofii antyprawa” (glosa do uchwały SN z dnia 20 grudnia 2007 r., I KZP 37/07 ws. odpowiedzialności sędziów z okresu stanu wojennego). Wypowiedzi takie pojawiają się także obecnie jako argument mający dyskredytować drugą stronę sporu. Wykorzystuje się wybrane, uznawane za niekwestionowane, twierdzenia teoretyczne dla uzasadnienia określonej aktywności – zmian prawa, zapadania określonych orzeczeń itp. W felietonie tym chciałbym zastanowić się nie tyle nad samą treścią tych wypowiedzi, ile nad przyczynami tego zjawiska, które chyba wpisują się w szerszy i doskonale znany przedstawicielom nauk ogólnych prawoznawstwa problem, który łączy się z kwestią naukowości prawoznawstwa.

Nauka i karykatura

W słynnej powieści „Solaris” Stanisław Lem czyni spostrzeżenie, że „każdej nauce towarzyszy zawsze jakaś pseudonauka, jej dziwaczne wykoślawienie w umysłach pewnego typu; astronomia ma swego karykaturzystę w astrologii, chemia miała ją kiedyś w alchemii…” (S. Lem, Solaris, Wyd. Literackie, 1994, s. 81.). Czy prawoznawstwo – jak zwykło się nazywać konglomerat nauk uznawanych za prawne – ma swojego karykaturzystę? Owe pseudonauki, które wymienia Lem, wykorzystują podwaliny swych odpowiedników uznawanych za „pełnoprawne” nauki, tworząc jednak rzeszę twierdzeń alternatywnych. Wydaje się, że ich wspólną cechą jest negacja metody naukowej jako jednej z kluczowych, zgodnie z ogólną metodologią nauk, podstaw uznawania danej dyscypliny wiedzy za naukę w pełnym tego słowa znaczeniu. Za absolutnie podstawowe kryteria przyjęcia, że jakaś dyscyplina wiedzy jest nauką, uznaje się bowiem zwykle określenie przedmiotu (obszaru) badań oraz – właśnie – unikatową dla tego obszaru albo przynajmniej przeniesioną na jego grunt metodę badawczą. W spełnieniu tych podstaw prym wiodły zawsze nauki przyrodnicze, które w łatwy sposób oznaczają swój przedmiot badań, np. zjawisko chemiczne, fizyczne, biologiczne, astronomiczne itp. i w szerokim zakresie posługują się eksperymentalną metodą badawczą. Sposób działania badacza sprowadza się zwykle do stworzenia teorii rozumianej jako zespół twierdzeń opisujących i wyjaśniających jakieś zjawisko wchodzące w obszar wyjaśniania z ujawnioną metodologią, z której zastosowaniem inny badacz może uzyskać te same wyniki. Wnioski z takich badań można uznać za prawdziwe, bowiem w powtarzalny sposób uzyskuje się tożsame albo przynajmniej wysoce podobne wyniki. Potwierdza to prawdziwość teorii, której przydatność mierzy się po prostu tym, na ile jest ona w stanie opisać i wyjaśnić jakieś zjawisko – zatem na ile przystaje ona do przedmiotu jej opisu.


Pozostało jeszcze 63% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (12)

  • Popieram PIS!(2018-09-21 20:58) Zgłoś naruszenie 2417

    Prawdziwa nauka to jest matematyka, chemia, biologia, fizyka i im pokrewne, typu jakaś inżyniera poważna czy medycyna, prawo to pseudo nauka, ważna tylko na terenie danego obszaru, kraju, gdzie biją pianę na temat jakiegoś regulaminu, co można zmienić w kilka godzin. Prawdziwa nauka ma tezy, które można udowodnić i są aktualne na całym świecie. Co to za nauka, która po studiach jest nieaktualna? Zastanawiają się, bo jeden regulamin stanowi to drugi tamto, a prawda jest taka, że tyle tego napisali i w dodatku bzdur, że jest same ze sobą sprzeczne, ot tajemnica, to samo wyroki, interpretacje jaka to nauka?? I teraz się zastawiają pseudo naukowcy o co to jak to regulamin napisać parodia.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Prawniczy naukowiec(2018-09-21 22:57) Zgłoś naruszenie 1713

    @popieram PiS! Pewnie się zdziwisz, ale Twoje teorie nie są żadną nowością w nauce prawa. W teorii prawa nazywa się je naukowo "nihilizmem prawnym". Ponadto historia prawa zna liczne przypadki stosowania tych teorii w praktyce. Były na przykład jawnie głoszone i praktykowane w okresie początków władzy bolszewików. Da nich też prawo było tylko "regulaminem".

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Filozof prawa(2018-09-22 09:53) Zgłoś naruszenie 1011

    @popieram PiS: Pan Jourdain, bohater „Mieszczanina szlachcicem” Moliera odkrył, że mówi prozą. "Popieracz PiSu" odkrył zdegenerowany nurt prawoznawstwa XIX wieku, zwany nihilizmem prawniczym. Okrasił wywód gniewną szczyptą sarmackiego zacietrzewienia. I myśli, że odkrył nowość, a odkrył zbrodniczą staroć. Dodam, że nihilizm prawniczy bez specjalnych modyfikacji został włączony w marksistowską (i nazistowską oraz każdą inną zbrodniczą) teorię prawa. Gdyż zawiera takie elementy, jak: odrzucenie "zasady praworządności" - prymat polityki i polityków nad prawem i sądem; 2. odrzucenie prawa naturalnego (godności istoty ludzkiej jako źródła praw; praw człowieka, praw mniejszości); 3. antypersonalizm (jednostka niczym!); 4. odrzucenie pojęcia "sprawiedliwości" - na rzecz pojęcia "woli = sprawczości". W sumie nie dziwię się, że ktoś, kto popiera PiS sięga umysłem (lub odkrywa na nowo) najbardziej zdegenerowane sposoby postrzegania prawa. Który dały podwaliny ideologiczne pod zbrodnie ludobójstwa, wojny światowe, faszyzm, nazizm i marksistowską teorię prawa wprowadzoną w życie w ZSRR. Która u samych sowietów przyniosła około 80 milionów ofiar w przeciągu 70 lat.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • olo(2018-09-22 10:17) Zgłoś naruszenie 33

    Prawo jako takie nie jest nauką. Ma natomiast pewne elementy naukowości na styku z lingwistyką, logiką, socjologią, ekonomią, filozofią, czy etyką.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • PN(2018-09-23 17:42) Zgłoś naruszenie 21

    @filozofia prawa - oksymoron A może byś tak nie wypowiadał się na tematy, o których nie masz zielonego pojęcia. Rzymianie "nie znali żadnych teorii i szkół" - hahahaha, to dopiero nowość! A Sabinianie, Prokulianie.... Szkoda tylko, że u władzy mamy takich samych ujadających nieuków, których na uczelni "gnębiono"... Do łopaty, a nie bredzić publicznie o prawoznawstwie!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane