408 – aż tyle wolnych stanowisk w sądach czekało na obsadzenie w połowie stycznia br. Tak ogromna liczba wakatów to efekt nieogłaszania przez ministra sprawiedliwości przez ostatnie dwa lata obwieszczeń, które są konieczne do rozpoczęcia procesu kończącego się powołaniem na urząd sędziego. Jak jednak słyszymy w resorcie, z blokadą koniec. Plan jest taki, aby w ciągu najbliższych kilku miesięcy uruchomić procedurę konkursową w stosunku do wszystkich wolnych etatów orzeczniczych.

Jak podaje wydział komunikacji MS, minister podpisał i skierował do Rządowego Centrum Legislacji w ostatnim czasie dwa obwieszczenia. Było to 22 i 23 lutego. Pierwsze dotyczyło 34, a drugie 31 zwolnionych stanowisk w sądach w całej Polsce (patrz: grafika).

Procedura konkursowa została więc rozpoczęta w stosunku do zaledwie 16 proc. istniejących wakatów.

– Jest to etap realizacji długofalowego planu, jaki od początku założyło sobie obecne kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości – mówi Beata Morawiec, prezes Stowarzyszenia Sędziów „Themis”. Jej zdaniem data odblokowania konkursów nie jest przypadkowa.

– Ewidentnie czekano na zakończenie półrocznego okresu, w którym minister sprawiedliwości mógł dowolnie wymieniać prezesów sądów. Teraz nowi prezesi otrzymają wsparcie kadrowe w postaci nowych sędziów i już będzie można mówić o tym, jak to sądy zaczęły świetnie działać dzięki słusznym zmianom na kierowniczych stanowiskach – uważa sędzia Morawiec.

Mówi się również o tym, że MS czekało, aż wyklaruje się sytuacja z wyborami do Krajowej Rady Sądownictwa.

– Pamiętam, że w lipcu pojawiła się na stronie resortu informacja, że minister zamierza wydać obwieszczenie o niemal 300 wolnych stanowiskach. Kiedy jednak nowelizacja ustawy o KRS została zawetowana przez prezydenta, wiadomość ta została usunięta – mówi Mariusz Królikowski, sędzia Sądu Okręgowego w Płocku, prezes płockiego oddziału Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Do niedawna nie było pewności, czy mimo wejścia w życie przygotowanych przez prezydenta nowych przepisów, zgodnie z którymi to Sejm ma wybrać sędziów do KRS, znajdą się chętni do kandydowania do tego organu. Teraz już wiadomo, że posłowie wybiorą 15 nowych przedstawicieli środowiska sędziowskiego spośród 18 zgłoszonych i zaakceptowanych przez marszałka Sejmu kandydatur najprawdopodobniej już pod koniec marca. A to oznacza, że zainteresowanych objęciem urzędu sędziowskiego oceniać będzie już nowa rada.

– Dzięki temu wybory KRS nie będą już niepokoić polityków. Nie od dziś przecież wiadomo, że większość tych, którzy będą w niej zasiadać, to będą osoby mocno związane z obecnym ministrem sprawiedliwości – przypomina Beata Morawiec.

Procedura konkursowa na stanowisko sędziowskie jest wieloetapowa, co powoduje, że trwa ona około roku. Wakaty, o których obwieścił w ostatnich dniach minister, zaczną więc „pracować” najwcześniej w drugiej połowie tego roku.

Z brakiem rąk do pracy borykają się wszystkie sądy – od rejonowych do apelacyjnych. Tymczasem pierwsze obwieszczenia podpisane przez ministra dotyczą tylko wakatów w jednostkach najniższego szczebla.

– Liczymy na to, że w najbliższym czasie ruszą konkursy również na stanowiska w sądach okręgowych i apelacyjnych. Większość z tych sądów jest bowiem w naprawdę trudnej sytuacji – mówi płocki sędzia.

Z kolei Beata Morawiec uważa, że tu także nie można mówić o przypadku.

– Może to być dowód na to, że w resorcie nie porzucono planów dokonania zmian w strukturze sądownictwa poprzez jej spłaszczenie. W takim przypadku niecelowe byłoby obsadzanie stanowisk, np. w sądach apelacyjnych, które według jednej z koncepcji minister sprawiedliwości zamierzał zlikwidować – przypuszcza prezes stowarzyszenia Themis.

Innego zdania jest sędzia Królikowski.

– Brak obwieszczeń w przypadku sądów wyższego szczebla nie musi świadczyć o tym, że resort zamierza dokonać spłaszczenia struktury w najbliższym czasie. Przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby najpierw obsadzić wakujące w sądach wyższego szczebla stanowiska, a potem i tak dokonać spłaszczenia – twierdzi. Poza tym przypomina, że koncepcji zmian było kilka, a jedna z nich mówiła nie o likwidacji szczebla apelacyjnego, lecz rejonowego.