statystyki

Jońca: "Resortowe togi" - resortowe... dyrdymały

autor: Maciej Jońca16.01.2018, 09:11; Aktualizacja: 16.01.2018, 09:57
prawo, sąd

Ocenianie człowieka przez pryzmat działań i zaniechań członków jego rodziny cofa nas cywilizacyjnie o tysiącleciaźródło: ShutterStock

Z okazji ubiegłorocznej premiery książki „Resortowe togi” Macieja Marosza portal wPolityce.pl zamieścił wywiad z autorem. Treść rozmowy, podobnie zresztą jak dzieła, wywołuje u prawnika gęsią skórkę.

W rozmowie autor „Resortowych tóg” oświadcza m.in.: „Prawnicy dziś mogą wszystko. Posiadają narzędzia, żeby zniszczyć człowieka. Czują też swoją władzę w państwie, nie pozwalają zmieniać jego charakteru i ustroju. Nie pozwalają na dalsze zmiany w III RP”; „Po 1989 r. środowiska prawnicze odczuły swoją siłę. Narzucono im zadanie ochrony wpływowych elit politycznych, biznesowych, społecznych, które swoją siłę i dorobek pozwalający im dominować nad resztą, wywodzą z PRL. Prawnicy w trakcie transformacji uzyskali gwarancje, że nie będą lustrowani, że ich sprawy, także karne, mogą rozstrzygać we własnym gronie. Skutek był taki, że doszło do całkowitej deprawacji środowiska prawniczego. Od lat czują się bezkarni. Stanowią prawo i egzekwują je. Każda sytuacja w państwie może być zanegowana przez nich. Każde przedsięwzięcie, nawet ruch polityczny może być ostatecznie przez nich podważony”; „Nie ma już starych sędziów z czasów stalinowskich. Jednak tacy ludzie jak Leon Ustasz, minister sprawiedliwości Sylwester Zawadzki, Jerzy Sawicki, Leszek Lehrner kształtowali współczesne kadry prawnicze jako wykładowcy i autorytety. Podręczniki Igora Andrejewa z prawa karnego do 1995 r. były w spisie lektur dla studentów. Andrejew, Lehrner i Sawicki byli jednymi z najważniejszych postaci świata uniwersyteckiego, mieli również ogromne zasługi dla władz komunistycznych i systemu totalitarnego. Niestety ci ludzie do dzisiaj kształtują naszą rzeczywistość prawną na podstawie doktryny Andrieja Wyszyńskiego, najkrwawszego sowieckiego prokuratora, autora doktryny i metod brutalnych przesłuchań. Bolszewizm jest fundamentem współczesnych kadr prawniczych”.

Kiedy byłem studentem (przyznam się, że studiowałem prawo, choć odnoszę wrażenie, że w ocenie Ministerstwa Sprawiedliwości to obecnie czarna karta w życiorysie), często słyszałem opinie w rodzaju: „na układ nie ma rady”, „są równi i równiejsi”, „wszystkie miejsca na aplikacjach są z góry obstawione” itp. Co ciekawe, głosili je najczęściej nie ludzie doskonale zorientowani, nie wiecznie spięci panikarze z rozbieganym wzrokiem, nie maniakalni katastrofiści o spojrzeniu nieobecnym, lecz pospolici nieudacznicy, którzy podjęli studia prawnicze bez przekonania, a potem, nie dając sobie na nich rady (bo były to jeszcze te dobre czasy, w których można było zostać skreślonym z listy studentów), na zapas preparowali erudycyjne usprawiedliwienia na poczet przyszłych niepowodzeń.


Pozostało jeszcze 76% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • radcuś(2018-01-23 09:48) Zgłoś naruszenie 30

    Kiedy Szanowny Pan kończył studiować prawo, to zabetonowanie aplikacji adwokackiej choćby miało się w najlepsze. Gdyby nie śp. Gosiewski, to musiałbym się z centralnej Polski do Kalisza (sic!) przenosić, żeby robić aplikację, i to zasadniczo cudem. Wtedy miejsca na aplikacjach były obstawione.

    Odpowiedz
  • o co idzie?(2018-01-24 13:25) Zgłoś naruszenie 00

    jestem za a nawet przeciw... tak to jakby wynika z tego tekstu

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Polecane