statystyki

Sakrament małżeństwa z ograniczoną odpowiedzialnością

autor: Janusz K. Kowalski29.11.2017, 07:45; Aktualizacja: 30.11.2017, 15:14
obrączki,ślub, małżeństwo

Można się spodziewać, że orzeczeń o stwierdzeniu nieważności małżeństwa przybędzie.źródło: ShutterStock

W 2015 r. sądy kościelne orzekły, że 2609 małżeństw zostało zawartych nieważnie. To aż 4 razy więcej niż w 1989 r.

Reklama


W ostatnich latach liczba orzeczeń sądów kościelnych stwierdzających nieważność małżeństwa jest stabilna – wynika z najnowszych danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego.

– W Kościele katolickim nie ma rozwodów, bo związek małżeński może rozerwać tylko śmierć. Przed sądami kościelnymi rozpoznawane są tylko okoliczności, przez które małżeństwo zostało zawarte nieważnie. Zgodnie z prawem kanonicznym mówi się o stwierdzeniu nieważności związku małżeńskiego – wyjaśnia Klaudia Król, adwokat kościelny z Poradni Rodzinnej Salomon. – W ok. 95 proc. spraw, w których stwierdzono nieważność małżeństwa, zrobiono to na podstawie kanonu 1095 nr 3, który stwierdza, że niezdolni do zawarcia związku małżeńskiego są ci, którzy są niezdolni do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich z przyczyn natury psychicznej – tłumaczy Marcin Krzemiński, adwokat kościelny, radca prawny w Kancelarii Prawa Kanonicznego Kanonista. W tej kategorii mieszczą się m.in. alkoholizm, narkomania albo nawet uzależnienie od rodziców. Sąd kościelny może stwierdzić nieważność małżeństwa także z powodu impotencji mężczyzny lub oziębłości kobiety oraz bigamii. – Taka sama decyzja może wynikać również z tego, że do zawarcia małżeństwa doszło w wyniku m.in. podstępu albo przymusu – dodaje Król.


Pozostało jeszcze 89% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Komentarze (6)

  • Lac(2017-11-29 09:36) Zgłoś naruszenie 237

    Unieważnienie małżeństwa, to usługa sprzedawana przez kościół. Okoliczności nie są ważne, ważna mamona...

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Arletta Bolesta(2017-11-29 09:50) Zgłoś naruszenie 58

    Witam, z kolei nt. kościelnego procesu o nieważność małżeństwa zapraszam również na mój blog. dr Arletta Bolesta adwokat kościelny

    Odpowiedz
  • stary kawaler(2017-11-29 19:26) Zgłoś naruszenie 41

    Prawo Kanoniczne dopuszcza uznanie związku małżeńskiego za nie ważny m.in. odwołując się do wad oświadczenia woli pobierających się, a to z oczywistych względów jest trudne do udowodnienia. Nielicznym tylko udaje się udowodnić nieważność małżeństwa przed sądem diecezjalnym. Inni albo nie są tym zainteresowani albo nie potrafią. Niektórzy być może czują się z obligowani do życia w nieudanym związku, który z kanonicznego punktu widzenia należałoby uznać za nielegalny. Inni żyją w związku bardzo udanym i nie są oczywiście zainteresowani w ogóle zrywaniem takiego związku, a z pewnych powodów być może również żyją nieświadomie w kanonicznym konkubinacie (gdyby posunąć się do złośliwości Boya-Żeleńskiego, można by powiedzieć, że być może na ołtarzu w czasie ślubu paliło się za mało świec). Ile jest naprawdę par uznawanych za kanonicznie małżeńskie, które zawarły związek małżeński w sposób pozwalający na jego unieważnienie tego nikt nie wie. Najważniejsze jest jednak to, ze wobec niemożności rozwiązania kanonicznego małżeństwa, w razie całkowitego rozkładu pożycia (który jest faktycznym powodem wnoszenia spraw do sądów diecezjalnych, ale sam nie jest żadnym argumentem w sprawie) szuka się np. owej świeczki, która przypadkiem zgasła w czasie ślubu na ołtarzu, w nadziei, że być może na tej podstawie uda się uzyskać unieważnienie małżeństwa kościelnego. Oczywiście jeśli związek jest udany, nikt nie liczy żadnych świeczek. Poza tym należy zdać sobie sprawę z tego, że to ludzie są rzekomo władni orzec o tym, że jednak w danym przypadku „Bóg nie złączył”... Jeśli poprzez różne działania w ramach obowiązującej doktryny wychodzimy naprzeciw problemowi rozwiedzionych to tak, jakbyśmy broniąc pewnych zasad jednocześnie dostrzegali, że z tymi zasadami do końca nie da się żyć i zarazem szczycili się dumnie tychże zasad niezmiennością tłumacząc to ich nadprzyrodzonym pochodzeniem. Wyegzekwowanie bowiem od wszystkich sakramentalności, która właściwie jest tylko domniemaną sakramentalnością, gdyż w większości przypadków nie sposób udowodnić, czy nie zaszła okoliczność, która mogłaby przesądzić o kanonicznej nieważności związku, prowadziłoby niechybnie do dość powszechnego celibatu. Należy też dodać, że oczywiście zdecydowana większość par na świecie w ogóle nie ma za sobą ślubu katolickiego i dosłowne rozumienie świętości małżeństwa i powszechne wdrożenie w życie katolickiej „prorodzinności” wymagałoby dokonania swoistego audytu wszystkich żyjących ze sobą par pod kątem sakramentalności, co - gdyby było wykonalne - paradoksalnie oznaczać by musiało rozbicie zdecydowanej większości ludzkich rodzin.

    Odpowiedz
  • wjw(2017-11-30 17:57) Zgłoś naruszenie 42

    Dziewice konsystorskie wracają ?

    Odpowiedz
  • celnik(2017-12-01 13:42) Zgłoś naruszenie 41

    Najważniejsza jest kasa bo kasa razy przyczyna daje zawsze unieważnienie, stara matematyczna zasada!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama