statystyki

Słowik: Reprywatyzacyjne rafy, czyli zabawa się dopiero zaczyna

autor: Patryk Słowik14.10.2017, 16:30
Patryk Słowik, fot. Wojciech Górski

Patryk Słowik, fot. Wojciech Górskiźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Duża ustawa reprywatyzacyjna jest Polsce potrzebna. Przedstawienie założeń jej projektu to jeszcze nie powód do otwierania szampana. Na to przyjdzie czas, gdy zostanie opublikowana w Dzienniku Ustaw. A do tego droga może być bardzo wyboista. Warto więc przyjrzeć się przeszkodom

Reklama


Do Sejmu w ciągu ostatnich 28 lat trafiło ponad 20 projektów ustaw reprywatyzacyjnych – ale o tym mało kto wie. O tym, że jeden z nich w 2001 r. został uchwalony i nie wszedł w życie tylko ze względu na weto prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego – wie już więcej osób. Za każdym razem jednak na drodze do rozliczenia się z komunistycznymi wypaczeniami stawali politycy, którzy – zazwyczaj hojni – nagle zaczynali troszczyć się o publiczne pieniądze. Mówili, że Polski nie stać na uchwalenie ustawy reprywatyzacyjnej, bo wiązać by się to musiało z wydatkami sięgającymi nawet 100 mld zł. A żadne państwo, dowodzili, nie może pozwolić sobie na uchwalenie tak kosztownego prawa. Tym bardziej że część projektów dotyczyła tylko nieruchomości warszawskich. Od razu więc pojawiał się krzyk: dlaczego wszyscy obywatele mają łożyć na bogatą stolicę?

Paradoksalnie czas zadziałał na korzyść możliwości uchwalenia ustawy reprywatyzacyjnej. Rzecz jasna gdyby obowiązywała od lat, to nie mielibyśmy afery, wiele nieruchomości zostałoby w państwowym zarządzie, zaś kurator nadal kojarzyłby nam się wyłącznie z oświatą, a nie prawnym opiekunem 120-letniego właściciela kamienicy, którego nikt od II wojny światowej nie widział. Ale ponieważ wielu spadkobiercom już zwrócono nieruchomości lub wypłacono odszkodowania, dziś potrzeba już o wiele mniej pieniędzy do wypełnienia przepisów ustawy reprywatyzacyjnej. Przekonująca wydaje się też teza postawiona przez zaangażowanego w temat reprywatyzacji warszawskiego radnego i społecznika Jana Śpiewaka. Twierdzi on, że bzdurą jest, iż naszego kraju nie stać na ustawę reprywatyzacyjną – nie stać nas na brak takowej. Bo do tej pory rok w rok, miesiąc w miesiąc, państwo wraz z lokalnymi samorządami zwracały nieruchomości warte setki milionów, często wypłacano też odszkodowania. Cudów nie ma: projekt przewiduje rekompensatę na poziomie 20 proc. wartości nieruchomości, a przez kilkadziesiąt lat zwracano 100 proc. – wyjdzie więc taniej. Choć i tak piekielnie drogo. Wstępne szacunki wskazują, że duża ustawa reprywatyzacyjna będzie kosztowała ok. 20 mld zł. Czyli niemal tyle, ile roczne finansowanie programu „Rodzina 500 plus”.

Inna rzecz, że uchwaleniu ustawy tak mocno obciążającej budżet sprzyja koniunktura gospodarcza. W środowym DGP informowaliśmy, że jeśli wydatki i dochody będą realizowane do końca roku zgodnie z planem, to dziura w budżecie państwa sięgnie niespełna 45 proc. założonej na cały rok. Deficyt wyniósłby wtedy zaledwie 26,7 mld zł i byłby najniższy (w relacji do planu) od 2007 r. Choć oczywiście istnieje ryzyko, że koniunktura się pogorszy i nadejdzie kryzys. Tu zabezpieczeniem w ustawie ma być suwak, z którego będzie mógł skorzystać rząd. Rokrocznie ma być ustalana maksymalna kwota środków do wypłacenia w ramach rekompensaty. Taki mechanizm oczywiście ma swoją ciemną stronę, bo pozwala władzy na bardzo powolne, wręcz szczątkowe, zaspokajanie uprawnionych. Ale zarazem daje rządzącym komfort działania.


Pozostało jeszcze 68% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (5)

  • Jj(2017-10-14 17:08) Zgłoś naruszenie 393

    To nie jest ustawa reprywatyzacyjna tylko ograniczenie praw własności. Drugi dekret nacjonalizacyjny reprezentujący wyłącznie interes tzw. socjalistycznego uwłaszczenia.

    Odpowiedz
  • AW(2017-10-14 20:29) Zgłoś naruszenie 321

    Najpierw trzeba policzyć uprawnionych/prawo do odszkodowania/ by mówić o skali tego problemu.Jak mi wiadomo to takich osób na dzień dzisiejszy jest bardzo mało.Np.w Łodzi jest to kilkanaście wniosków ,które ewentualnie można uznać,że spełniają warunek formalny o ubieganie się o odszkodowanie..Należy zaznaczyć,że zaproponowany projekt ustawy nie przewiduje odszkodowań a tylko symboliczne zadośćuczynienie ,które ewentualnie starczy na WACIKI??????Byli właściciele i ich spadkobiercy w tym projekcie zostali WYKIWANI.Uważam,że powinno to być GODZIWE ODSZKODOWANIE-tak przynajmniej nakazuje w wyrokach Strasburg.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • warszawka(2017-10-15 08:51) Zgłoś naruszenie 191

    A o reperacjach wojennych cisza???????.Uważam,że od tego trzeba zacząć reprywatyzacje.Ale nasi politycy są za słabi by cokolwiek w tej sprawie osiągnęli.

    Odpowiedz
  • prawnik(2017-10-15 08:37) Zgłoś naruszenie 016

    Prawo własności nie jest aż tak święte i niewzruszalne, jak chcieliby niegdysiejsi właściciele. Jeśli nie "masz" (nie dzierżysz, nie sprawujesz żadnego władztwa) nieruchomości przez 70 lat, to nie jesteś właścicielem. Jesteś tylko kimś, komu można ewentualnie naprawić minioną krzywdę. A że i krzywda jest z głębokich czeluści minionego tysiąclecia, to i naprawienie winno być miarkowane.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama