statystyki

Prości ludzie rozstają się ładniej. Ewa Milewska-Celińska: Nie płacą mi za to, żebym przyczyniała się do cierpienia

autor: Mira Suchodolska10.10.2017, 11:10; Aktualizacja: 10.10.2017, 11:10
Ewa Milewska-Celińska, adwokat w kancelarii NWS-MCB Prawo Rodzinne Milewska-Celińska, Banasik, Szperl i Wspólnicy. Specjalizuje się w prawie rodzinnym. Członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Rodzinnego

Ewa Milewska-Celińska, adwokat w kancelarii NWS-MCB Prawo Rodzinne Milewska-Celińska, Banasik, Szperl i Wspólnicy. Specjalizuje się w prawie rodzinnym. Członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Rodzinnegoźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Jestem wielką zwolenniczką instytucji adwokata dziecka. Powinien być ktoś, kto spojrzy na wszystkie trudne sprawy z dystansu, zwłaszcza że zmienił się rodzaj spraw dotyczących dzieci - mówi w wywiadzie dla DGP Ewa Milewska-Celińska, adwokat w kancelarii NWS-MCB Prawo Rodzinne Milewska-Celińska, Banasik, Szperl i Wspólnicy. Specjalizuje się w prawie rodzinnym. Członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Rodzinnego.

Reklama


Wierzę, że sędziowie rodzinni stają na straży praw dzieci albo się przynajmniej starają. Więc skąd opór niektórych sędziów przed wysłuchaniem dziecka w sprawie, która go dotyczy?

Kiedy niemal 10 lat temu wprowadzano do kodeksu postępowania cywilnego art. 2161 mówiący o wysłuchaniu dziecka przed sądem, cieszyłam się bardzo, uznałam to za prezent od losu – wreszcie najmłodsi będą mieli głos. A mądry sędzia po rozmowie z dzieckiem będzie potrafił odczytać jego uczucia oraz, najważniejsze, pragnienia. Bo obraz przedstawiany podczas procesów przez dorosłych jest zwykle zafałszowany. Jest prawda matki i prawda ojca, a sąd może z tego wyciągnąć co najwyżej półprawdę. Moja radość nie trwała jednak długo, gdyż rzeczywistość wygląda tak, jak powiedziała mi pewna sędzia: „W moim wydziale to prawo się nie przyjęło”. Więc prawo sobie – a przecież mamy jeszcze art. 12 ratyfikowanej przez Polskę Konwencji Praw Dziecka – a praktyka sobie. Jest opór sporej grupy ludzi, żeby z niego korzystać. Jednak zawsze wtedy, kiedy udziela się małym ludziom głosu, ich przyszłość jest mniej zagrożona.

Ten opór tkwi w niektórych sędziach, ale chyba nie tylko w nich.

Chyba jeszcze bardziej przed wysłuchaniem dziecka bronią się rodzice. I to ci, którzy walczą o większy kontakt z dzieckiem, jeśli ono przebywa pod opieką drugiego rodzica. Obawiają się, że ten ma na nie tak przemożny wpływ, że je źle nastawi przeciwko drugiemu. I takie próby ustawienia dziecka często mają miejsce, a ono cierpi, przeżywa konflikt lojalnościowy, pojawiają się objawy somatyczne – bóle głowy, brzucha. Ale jeśli kocha tego rodzica, to jego zaangażowanie emocjonalne wyjdzie. Ja zawsze dążę do wysłuchania dziecka, uważam, że to pomoże. Zwłaszcza że ta rozmowa sędziego z małym człowiekiem odbywa się w sympatycznym pokoju, dziś już nie trzeba robić z niej protokołu, wystarczy notatka. Spotkałam się z sytuacjami, kiedy sędzia wkładał ją do koperty i zaklejał, w tej postaci dołączając do akt, żeby rodzice nie wiedzieli, co usłyszał, nie mieli pretensji do dziecka.

Miałam kiedyś taką sprawę, w której byłam przekonana, że dziecko faktycznie będzie przeciwko mojemu klientowi. Okazało się jednak, że wyszło na odwrót. Tak opisało podczas rozmowy z sędzią zachowanie rodziców, stopień ich zaangażowania w sprawy potomstwa, sposób, w jaki się do niego zwracają, że sąd nie miał wątpliwości, z kim powinno być.

Zamiast „mama” i „tata”, mówi pani „rodzic”. Dlaczego?


Pozostało jeszcze 73% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Ojciec po rozwodzie(2017-10-12 20:44) Zgłoś naruszenie 00

    Mądra kobieta. Obrywa od feministek za to,że czasem broni ojców, a konkretnie praw dzieci do ojców. Uważam jednak,że za delikatnie mówi o sędziach, niejednokrotnie fatalnych, życiowo głupich, bezczelnych, pyszałkowatych, prostackich, bez empatii czy ludzkiej przyzwoitości. Takich niestety mamy sporo. Głos rozsądku zawsze będzie słuchany, ale czy wezmą to sobie do serc zatwardziałych. Przeto reformy w sądownictwie są niezbędne. Oby więcej takich prawników.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama