Wiadomo, co znajdzie się w prezydenckich ustawach o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa?

Prace będą finalizowane w zapowiedzianym przez Andrzeja Dudę terminie dwóch miesięcy od zawetowania, który mija w drugiej połowie września. Prezydent prowadzi w tej sprawie konsultacje, uczestniczą w niech eksperci zewnętrzni, ale dyskusje toczą się także wewnątrz Kancelarii Prezydenta. Prezydent będzie starał się przedstawić projekty, które będą cieszyły się poparciem parlamentarzystów i będą odpowiadały potrzebie realnej reformy wymiaru sprawiedliwości. Jestem optymistą co do ich losu. Jest zgoda głowy państwa i obozu rządzącego co do potrzeby naprawy wymiaru sprawiedliwości. Pewne aspekty Andrzej Duda przedstawił, zarówno uzasadniając weta, jak i ostatnio w wypowiedziach publicznych. Ale decyzja o tym, kiedy upublicznić projekty, należy do pana prezydenta.

Toczą się w tej sprawie konsultacje z politykami PiS?

Myślę, że sygnałem w tej sprawie była wypowiedź prezydenta, że ustawy, jakie były do niego kierowane z Sejmu, są dla niego punktem wyjścia. W jego propozycji będzie odwzorowanie pewnych idei, które znalazły się w tych aktach.

Czyli projekty będą korektą albo dużą korektą propozycji PiS, a nie zupełnie nowymi rozwiązaniami?

Musimy poczekać jeszcze około miesiąca, by się o tym przekonać.

A jak pan odbiera krytyczne głosy pod adresem prezydenta ze strony polityków PiS czy publicystów popierających to ugrupowanie po zawetowaniu ustaw?

Silnej krytyki nie ma. Prezydent wyjaśnił publicznie, czemu podjął taką decyzję. Mieliśmy także uspokajające i budujące zakres dalszego współdziałania wypowiedzi prezesa PiS. Politycy tej partii mówią, że czekają na projekty, a głowa państwa je przygotowuje. Nie widzę tu sytuacji spornej. Co do wypowiedzi publicystów, to prezydent jest świadomy, że musi zbudować poparcie dla swoich projektów, by parlament je przyjął. Jego determinantą jest naprawa wymiaru sprawiedliwości i interes publiczny, a nie ten czy inny komentarz publicysty.

Czy prezydent Andrzej Duda będzie się starał, by poparcie dla ustaw było szersze niż tylko ze strony PiS?

W trakcie prac prezydent uwzględnia głosy, które są w debacie publicznej. Stara się uwzględniać także te krytyczne, ale trudno, by projekty cieszyły się poparciem wszystkich.

Czy w trakcie prac brany jest pod uwagę kontekst sporu między rządem a Brukselą w sprawie praworządności w Polsce i zastrzeżenia Komisji Europejskiej do tych ustaw?

Mamy odpowiedź polskiego rządu do Komisji. Trudno się wypowiadać na temat projektów, które są w toku prac. Ja nie widzę zagrożenia praworządności w Polsce.

A protesty, jakie mieliśmy przeciwko ustawom, czy zawetowanie przez prezydenta nie świadczyły, że prezydent Andrzej Duda widzi taki problem?

Prezydent dostrzegł niedoskonałość legislacyjną projektów, zauważył błędy i zdecydował się skierować ustawy do ponownego rozpatrzenia. Natomiast dla mnie jest niezrozumiałe, że Komisja formułowała stanowisko w momencie, gdy prace toczyły się w polskim parlamencie i nie było jeszcze gotowych projektów. Była też wypowiedź wiceszefa Komisji już po zawetowaniu tych ustaw.

PiS chce, aby projekty ustaw sądowych były jak najbardziej zbliżone do tych zawetowanych. Z kolei prezydentowi zależy na poparciu PiS w sprawie referendum konsultacyjnego. Jest jakiś związek między tymi sprawami?

Nie. Choć oczywiście prezydent popiera reformę wymiaru sprawiedliwości, której chce Prawo i Sprawiedliwość, to podkreśla, że musi być wyrażona w rzetelnej legislacji. Jeśli chodzi o konstytucję, to przy okazji debaty na ten temat będziemy także rozmawiać o kwestiach związanych z wymiarem sprawiedliwości. Ale to jedyny związek tych spraw, nie widzę żadnego iunctim w sensie politycznym.

Jaka ma być nowa konstytucja?

Obywatelska w wielu wymiarach. O tym świadczy już sposób przygotowania zmian. Zagadnienia związane z rozdziałem drugim prawa i wolności, z podziałem władzy wykonawczej czy wymiarem sprawiedliwości mogą być kierunkowo określone pod wpływem debat i konsultacji, by wniosek prezydenta, jaki trafi do Senatu, był odzwierciedleniem tego, czego Polacy oczekują. Z kolei ich odpowiedzi na pytania referendalne uruchomią dalszy proces przygotowania już konkretnych propozycji zmian ustawy zasadniczej. Czyli teraz mamy okres konsultacji do referendum, a po nim zostanie podjęta decyzja, czy zostaną podjęte prace nad nowelizacją konstytucji, czy będzie to propozycja zupełnie nowego aktu. Wszystkie te kwestie zależą od rozstrzygnięcia obywateli.

Jak w praktyce ma być wcielana w życie ta obywatelskość w pracach nad referendum? Czy w wielu kwestiach to nie będzie zbyt trudne? Pewnie łatwiej o odpowiedź, kto ma rządzić: premier czy prezydent, ale trudniej – jaka ma być konstrukcja wymiaru sprawiedliwości?

Po pierwsze, Polacy to mądry naród. Po drugie, możemy zapytać ich o rozstrzygnięcie konkretnych kwestii. Na przykład czy powinniśmy mieć nieodpłatną powszechną służbę zdrowia utrzymywaną z publicznych pieniędzy, by nie dochodziło do sytuacji, że odpłatne korzystanie z usług daje przywilej pomijania kolejki czy wyższego standardu usług. Na takie pytanie mogą odpowiedzieć i taki model ochrony zdrowia można wcielić w życie. Inna kwestia to np. bezpłatne stacjonarne studia wyższe. Możemy powiedzieć, że to fikcja i nie ma sensu jej wprowadzać lub przeciwnie, że państwo powinno wziąć na siebie taki obowiązek. W obecnej konstytucji takich gwarancji nie ma. Możemy także się porozumieć, że w najważniejszych kwestiach z rozdziału o prawach i wolnościach rozstrzygnięcia powinny zapadać większością kwalifikowaną lub drogą ustaw organicznych. O tym, czy taki tryb powinien być zarezerwowany dla takich kwestii jak zdrowie czy edukacja, powinni rozstrzygnąć właśnie obywatele.

Do konstytucji ma być wpisany wiek emerytalny?

Prezydentowi chodzi o uniknięcie sytuacji, że 80 proc. społeczeństwa jest przeciwko jakiemuś rozwiązaniu, po czym wychodzi premier i mówi nieoczekiwanie w exposé: teraz podniesiemy wiek emerytalny, i wprowadza to rozwiązanie przy sprzeciwie społecznym, mając większość w parlamencie. Prezydent proponuje: albo podejmujmy takie decyzje większością kwalifikowaną, albo wprowadźmy do konstytucji wyraźne zabezpieczenie praw emerytalnych, tak by taka zmiana naruszająca zasady umowy społecznej nie była możliwa ad hoc zwykłą ustawą.

Tylko czy lekarstwo nie będzie gorsze od choroby? PO wprowadziła zmianę, która nie podobała się społeczeństwu, to my zapewnimy w konstytucji, że żadnej podobnej już nie będzie można wprowadzić.

Ale dziś mamy paradoks. Konstytucja ma 243 artykuły, a w około 150 przypadkach odsyła do ustaw. To pokazuje właśnie przykład wieku. Z drugiej strony chciałbym mieć pewność, że w kwestiach wolności i praw, jeśli nastąpi zmiana, to faktycznie będzie miała poparcie większości społeczeństwa. By to zapewnić, potrzebny jest nowy mechanizm: albo będzie musiała o tym zdecydować odpowiednio większa grupa posłów, albo trzeba je będzie zatwierdzić w referendum, a może obowiązkowo zapytać o zdanie Trybunał Konstytucyjny.

Czy wśród tych zagadnień konstytucyjnych będą regulujące tempo i jakość stanowionego prawa? To nie jest wynalazek tej ekipy, ale mamy nadal praktykę wysyłania do Sejmu projektów rządowych jako poselskie, bo szybciej.

Ja takie głosy już słyszałem, że takimi specjalnymi zasadami uchwalania większością kwalifikowaną powinien być objęty akt dotyczący stanowienia prawa. To także kwestia do dyskusji.

Prezydent wspominał w kontekście zmian w usta- wie zasadniczej o 500 plus? Można takie rozwiązanie wpisać do konstytucji?

Oczywiście, że można, albo na zasadzie szczegółowego rozstrzygnięcia, albo wpisania ogólnej normy, która opisuje mechanizm wsparcia rodzin przez państwo. To samo może dotyczyć zdrowia, emerytury.

Prezydent wie, ile zada pytań?

Oczywiście on i jego współpracownicy mają własne koncepcje, ale one będą weryfikowane w trakcie konsultacji. Zapraszam do zgłaszania swoich propozycji na adres: referendum.konsultacyjne@prezydent.pl, zaczynamy spotkania regionalne, począwszy od Rzeszowa, będą otwarte, każdy może przyjść. Będzie strona internetowa, będą także aktywności w mediach społecznościowych. To pokaże priorytety Polaków.

Na konstytucyjnej konferencji Solidarności w wystąpieniu marszałka Senatu nie było widać wielkiego entuzjazmu dla propozycji prezydenta.

To inaczej słyszeliśmy pana marszałka. Najważniejsze, że publicznie padło z ust Stanisława Karczewskiego, który jest zarówno marszałkiem Senatu, jak i jednym z najważniejszych polityków PiS, że to ugrupowanie jest za zmianą konstytucji i za referendum.

Czy prezydent zaproponuje jakieś zmiany prawa dotyczące przeprowadzania referendum? Klub Kukiz’15 postuluje na przykład głosowanie elektroniczne.

Takie zmiany wchodzą potencjalnie w grę. Analizujemy uwarunkowania prawne, spotykałem się z przewodniczącym PKW i szefową Krajowego Biura Wyborczego. Mamy świadomość problemów prawnych organizowania referendum w tej samej dacie co wybory samorządowe. Dziś kodeks wyborczy determinuje ich termin na 11 listopada. Prezydent jest otwarty na rozważenie propozycji dwudniowego referendum 10 i 11 listopada. Możliwa jest zmiana prawa pozwalająca na przeprowadzenie referendum łącznie z wyborami. Także pomysły takie jak elektroniczne głosowanie proponowane przez Ruch Kukiz’15 są do rozważania, tak jak inne profrekwencyjne rozwiązania. Zresztą jestem optymistą, jeśli chodzi o frekwencji.