„Gdyby jej było źle, to by odeszła”. Zjawisko przemocy domowej pełne jest mitów

28.06.2017, 07:00
Ofiary się wstydzą, ale przecież to nie one powinny się wstydzić, tylko sprawca

Ofiary się wstydzą, ale przecież to nie one powinny się wstydzić, tylko sprawcaźródło: ShutterStock

- Kto nie doświadczył przemocy w rodzinie nie jest w stanie zrozumieć ofiary, dlatego nie powinien jej osądzać. Nigdy – podkreśla dr Sylwia Spurek, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich do spraw Równego Traktowania.

Reklama


Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama


Źródło:gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (21)

  • qqq(2017-06-29 08:26) Zgłoś naruszenie 201

    Dużą przeszkodą jest brak samodzielności ekonomicznej kobiet. Kobiety zaraz po wyjściu za maż i po urodzeniu dzieci często za namową męża pozostają w domu, żeby się "nie męczyły" pracą zawodową, zostały w domu i poświęciły dzieciom i domowi. Kobiety albo nie wracają do pracy w ogóle, albo wracają do pracy poźno ale starają się mieć ją taką, aby nie przeszkadzała im w obowiązkach domowych, nie dbają o podwyższanie kwalifikacji, o awanse, przez to zarabiają mało i są najlepszymi kandydatkami na ofiary przemocy domowej, zwłaszcza gdy mąz miał czas na awansowanie i czuje się panem życia żony. Kobieta która sama poradzi sobie ekonomicznie prędzej uwolni się od dręczyciela.

    Odpowiedz
  • była ofiara przemocy(2017-06-28 09:57) Zgłoś naruszenie 190

    Jest dokładnie tak jak napisano. Byłam ofiarą przemocy i choć o tym mówiłam niewiele uzyskałam zrozumienia i pomocy. Nawet jeśli ludzie ci uwierzą to nic nie zrobią bo będą się bać stresora. Jeśli nie masz kogoś kto cię przygarnie i obroni przed dręczycielem, zwłaszcza jeśli masz dzieci, to niewiele możesz zrobić. Zanim udowodnisz instytucjom powołanym do działania pomocowego przeciwko przemocy to masz duże szanse na to że nie dożyjesz. Dlatego kobiety tak żyją żeby jak najmniej ucierpieć, żeby chronić dzieci przed stresorem albo domem dziecka, marząc o tym żeby stresor znalazł sobie inną ofiarę.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Janek(2017-06-28 19:11) Zgłoś naruszenie 187

    W Polsce nie bez znaczenia jest tutaj rola Kościoła katolickiego, który znoszenie cierpień związanych z nieudanym związkiem, o ile tylko jest on przypieczętowany Sakramentem, każe postrzegać w kategoriach jakiegoś heroizmu! Każdy ksiądz, chcąc być wierny doktrynie, zawsze musi wspierać "ratowanie rodziny", choćby prowadziło to jedynie do eskalacji cierpienia, a niekiedy także upokorzenia, a w sytuacjach skrajnych – pod hasłem, że „dla Boga nie ma sytuacji bez wyjścia” – może ewentualnie zaproponować spędzenie reszty życia w celibacie, chyba że komuś udałoby się uzyskać „unieważnienie małżeństwa" przed sądem diecezjalnym i - moim zdaniem - każdy, kto chce wiarygodnie pisać o przemocy w rodzinie, nie może od tych uwarunkowań abstrahować, tym bardziej, że obecnie rządzący nie kryją bliskim związków z Kościołem i kto wie, czy którejś nocy nie uchwalą ustawy wprowadzającej katolickie zasady moralne do porządku prawnego bardziej troszcząc się o to, żeby np. w sypialni nie było antykoncepcji, aniżeli bicia własnej żony!

    Odpowiedz
  • ela(2017-06-28 13:27) Zgłoś naruszenie 1228

    Takie nagrania mogą być zmanipulowane.Sama znam z życia taką sytuację,gdzie żona zdradzała męża ,prowokowała do kłótni,i nagrywała, tylko kiedy on krzyczał ( siebie wyłączała).Więc jaki to dowód? Przecież każdy normalny człowiek ,zwłaszcza zdradzany przez drugą osobę nie będzie siedział cicho ,kiedy przyprawia mu się rogi,prawda?

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Anna (2017-06-28 12:00) Zgłoś naruszenie 100

    Niestety działa to tak, że wokół się widzi, gdy sytuacja jest nieodpowiednia, co się dzieje itp a u siebie, w swoim domu jakoś tego się nie widzi... tkwi się w tym, człowiek zaczyna się podporządkowywać żeby tylko nie rozzłościć drugiej strony, bo... to przecież ja jestem winna... To uczucie beznadziei, bezradności, brak poczucia jakiejkolwiek swojej wartości... Oprawcy potrafią to wykorzystać a ofiara tkwi... Zwracałam się po pomoc do rodziny męża, ale nikt nie zareagował... słyszałam "wycisz się", "zejdź mu z drogi", "tak bywa na początku małżeństwa", "u mnie jest tak samo, trzeba wziąć winę na siebie i tyle - tacy są mężczyźni" itp. Nie miałam znikąd wsparcia, pomocy, wręcz przeciwnie niemal twierdzenie, że tak ma być... Byłam sama i zaczęłam żyć pod dyktando męża...i tracić siebie.. znienawidziłam siebie... U mnie tak było, aż doszło do przemocy fizycznej... Separacja... Płacz i błaganie o dziwo z mojej strony o naprawę związku i powrót do siebie, wszystko wzięłam na swoje barki... Aż po pół roku regularnych wizyt u psychologa nazwałam problem po imieniu - przemoc psychiczna i fizyczna... Złożyłam pozew o rozwód. Inaczej to wszystko wygląda jeśli nie dotknie nas samych, jeśli to nas dotyczy oczy się zamykają... nie widzimy tego a traktujemy niemal za normalność - chociaż to paradoksalne, absurdalne...

    Odpowiedz
  • ~123(2017-06-28 22:27) Zgłoś naruszenie 913

    Jak to się ma do długotrwałego stosowania przemocy psychicznej, w wyniku której druga osoba zareaguje przemocą fizyczną? kto wtedy jest sprawcą? Czy może każdy psycholog będzie unikał odpowiedzi mówiąc, że każdy przypadek jest inny? A może ocena polega na sposobie oceny jaki obrazuje poniższy cytat : Mężczyzna pije na umór, kobieta bywa zawiana. Mężczyzna zdradza, kobieta przeżywa przygodę. Mężczyzna rozwodząc się rozbija rodzinę, kobieta kończy związek bez perspektyw. Mężczyzna wyżywa się na bliskich, kobieta odreagowuje stres. Mężczyzna wrzeszczy, kobieta akcentuje swoje racje. Mężczyzna katuje dzieci, kobiecie czasami puszczają nerwy. Mężczyzna zaniedbuje rodzinę, kobieta realizuje się zawodowo. Mężczyzna jest niezdarą, kobieta bywa zagubiona. Mężczyzna jest skończonym chamem, kobieta bywa zmuszana do stanowczości. Mężczyzna jest pracoholikiem, kobieta dba o niezależność. Mężczyzna się leni, kobieta regeneruje siły. Męzczyzna kłamie, kobieta stosuje dyplomację. Mężczyzna przepuszcza pieniądze, kobieta musi czasami coś kupić także dla siebie. Mężczyzna, kiedy dobrze wygląda, jest narcyzem, kobieta jest poprostu zadbana.

    Odpowiedz
  • WolfHeart(2017-06-28 19:10) Zgłoś naruszenie 72

    " Kto nie doświadczył przemocy w rodzinie nie jest w stanie zrozumieć ofiary, dlatego nie powinien jej osądzać. Nigdy " Sądzę, że twierdzenie o "braku zdolności zrozumienia ofiary" jest mocno na wyrost. Po to właśnie się kształci m.in. psychologów, żeby byli w stanie ofiarę zrozumieć i jej pomóc. Dobry prokurator, adwokat, radca prawny czy sędzia, a nawet właściwie przeszkolony policjant również będą mieli na tyle doświadczenia, taktu i empatii, by móc zrozumieć taką osobę i w niezbędnym zakresie wesprzeć w postępowaniu przeciwko sprawcy. I żadna z tych osób, o ile mienią się profesjonalistami, nie będzie ofiary oceniać.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • ofiara (2017-07-10 18:45) Zgłoś naruszenie 32

    a co z przemoca panstwa wobec obywatela? jesli czlowiek, ktory pracuje, nie jest w stanie za pensje zapewnic sobie bytu, tj. wynajecia mieszkania lub zakupu na tani kredyt ( co bylo niemozliwe przez ostatnie 30 lat), i przez to musi tkwic przez cale swoje zycie pod jednym dachem z chorymi psychicznie czlonkami rodziny, do kogo ma udac sie po pomoc? w "rodzinie" najczesciej dochodzi do przemocy wlasnie z biedy, bo polska to kolonia gdzie jest wyzysk obywateli za zgoda rzadzacych, i w ten sposob setki tysiecy ludzi ktwi pod jednym dachem z ofiara bo po prostu nie ma gdzie mieszkac....

    Odpowiedz
  • Wiesia (2017-07-03 21:20) Zgłoś naruszenie 20

    Bicie, poniżenie i podporządkowanie. Nie może tak być bo to patologia

    Odpowiedz
  • MonkeyMama(2017-11-13 10:01) Zgłoś naruszenie 20

    Mój mąż (były!) był policjantem. Śmiał się ze mnie, kiedy chciałam dzwonić po policję. Nie pił, pieniędzy nie brakowało, uśmiechał się do sąsiadek. Od mojej rodziny i znajomych odciął mnie już na samym początku. Nie miałam do kogo uciec, a i tak by mnie nikt nie posłuchał, bo to przecież "porządny" człowiek, policjant. A i tak to przecież wszystko z mojej winy, że musiał mi dawać nauczkę na różne sposoby... Odwagę dostałam dopiero, jak zrobił to przy naszej małej córeczce, nie zważając na jej bezpieczeństwo, a wręcz narażając ją na niebezpieczeństwo. Wtedy wreszcie zadzwoniłam na policję. Do dziś jednak moja rodzina jest przekonana, że "dla dobra dziecka" nie powinnam się była rozwodzić. To bardzo boli. I po ponad 10 latach od rozwodu nadal cierpię na PTSD i lęki. Teraz mam nową rodzinę, wspaniałego męża i jeszcze dwóch synków. Ale tamta trauma sprzed lat na zawsze zostawiła na mnie znak. Jeśli znasz kogoś, kto jest w tej sytuacji, zainteresuj się, powiedz, że chcesz wysłuchać, pomóc. Każde slowo, każdy gest, jest dla nas na wagę złota. Pokaż nam, że nie jesteśmy z tym same (lub sami - mężczyznom też się to trafia!)

    Odpowiedz
  • FigoFago(2017-06-28 18:19) Zgłoś naruszenie 23

    Jak dla mnie każdy, kto doznaje przemocy domowej powinien nagrywać sprawce. Rozumiejąc to, że ktoś może kogoś sprowokować to takich nagrań, aby były wiarygodne powinno być, co najmniej 3 z różnych dni. Jeżeli sytuacja się powtarza to jest dowód konkretny. Ważne jest tez to, co zostanie nagrane, – bo jak to zwykła kłótnia gdzie maż przeklina w związku z jakąś tam sytuacja to nie może nie powinno to by kwalifikowane, jako przemoc domowa, bo w takich okolicznościach dochodziłoby do absurdów. Trzeba edukować ofiary o treści art. 207 § 1 kodeksu karnego oraz o tym, aby z nagraniami poszły na Policje złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Irakay(2017-06-30 01:40) Zgłoś naruszenie 15

    Gdyby stosować sposób rozumowania przedstawiony przez autora artykułu, to każde nielogiczne działąnie, sprzeczne z własnym interesem czy zdrowym rozsądkiem można by tłumaczyć skutkiem bycia ofiarą przemocy. Czyli, sam fakt nie stwiania oporu, jest dowodem na istnienie przemocy? Niestety ofiary same muszą zdecydować się na stawienie skutecznego oporu. Można im tylko współczuć i pomagać. Co gorsze w sprawach dotyczących przemocy, zazwyczaj o dowody trudno, a ich zdobywanie np. nagrania, może się wiązać z manipulacją ze strony ofiary. Do grona osób, którym należy współczuć, mogę tylko dorzucić sędziów, którzy muszą rozstrzygać takei sprawy.

    Odpowiedz
  • r.(2017-11-13 11:11) Zgłoś naruszenie 00

    Dlaczego wszędzie jest napisane sprawca, a nie sprawczyni?? Artykół odbieram jako stronniczy i nierzetelny. W artykule nie ma mowy o przemocy kobiet wobec mężczyzn, która w formie psychicznej występuje rownie często lub częściej niż przemoc fizyczna mężczyzn wobec kobiet. Kobiety także nie stronią od przemocy fizycznej. To co jest tu napisane, to w najlepszym razie wyrwana z kontekstu część problemu.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • ech...(2017-11-13 16:07) Zgłoś naruszenie 00

    Tytuł: "gdyby jej było źle to by odeszła" a nie zabiegała i walczył o związek -> to cytat od adwokata mojego męża na sprawie rozwodowej. Doznałam klasycznej przemocy psychicznej, potem fizycznej udokumentowane - i co? Wg ludzi nic się nie stało - jego rodzina, pan adwokat - widocznie nie było tak źle... a sąd... wina obu stron - nie wiem może powinnam pozwolić żeby mnie zatłukł to wtedy inaczej by spojrzeli. Dlaczego ludzie popierają przemoc? Widocznie silniejszy wygrywa, a ofiara przemocy nie może liczyć na pomoc i wsparcie... przykre...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama