Sporadyczne użycie wyzwisk w czasie nieporozumień między członkami najbliższej rodziny, choć stanowi źródło przykrych przeżyć, nie może być kwalifikowane jako naruszenie dóbr osobistych. Stwierdził tak Sąd Okręgowy w Warszawie, a ustalenia te zaaprobował stołeczny sąd apelacyjny.



Sprawa dotyczyła szwagierek mieszkających w tym samym domu. Kobiety przez kilka lat się dogadywały, jednak w pewnym momencie powstał spór. Kłótnie miały burzliwy przebieg. Jedna z kobiet – jak wynika z twierdzeń drugiej oraz zeznań świadków – używała słów obelżywych. Wyzywała swą szwagierkę od „suk”, „szmat”, „k...” oraz groziła, że jej „przyp...”.
Lżona kobieta postanowiła wystąpić z powództwem do sądu. Zażądała, by szwagierka ją przed sądem przeprosiła. Żądanie – jak uznały sądy – było niemożliwe do spełnienia. Nakazać obowiązek przeprosin można bowiem dopiero w wyroku; polskie prawo nie przewiduje instytucji „przeprosin przed sądem”, gdyż w praktyce sąd musiałby je nakazać jeszcze przed wydaniem orzeczenia. Sądy rozpatrujące tę sprawę jednak poczyniły ciekawe rozważania dotyczące agresywnych zachowań podczas rodzinnych sprzeczek.
Reklama
Sąd okręgowy (a za nim sąd apelacyjny) przyznał, że bez wątpienia może dojść do naruszenia dobrego imienia poprzez stosowanie wyzwisk. Ale każdorazowo sąd musi to oceniać w zależności od sytuacji. Jest bowiem różnica, gdy przykładowo ktoś zostanie zwyzywany w popularnym programie telewizyjnym, a gdy zostanie spostponowany przez szwagierkę w domu. Czym innym jest nazwanie kogoś w obecności osób trzecich np. złodziejem (może to wzbudzać w słuchającym kłótni wątpliwości co do uczciwości oskarżanego), a czym innym np. suką (przeciętny słuchacz odbiera wyzwiska jako agresję, bez związku z cechami lżonej osoby).
„Brak podstaw do stwierdzenia, że ze strony pozwanej doszło do naruszenia dóbr osobistych powódki. Pomiędzy stronami istnieje konflikt, za powstanie którego każda ze stron obwinia stronę przeciwną. Sporadyczne użycie wyzwisk w czasie nieporozumień między członkami najbliższej rodziny, stanowiące zapewne źródło przykrych przeżyć, nie może być jednak kwalifikowane jako naruszenie dóbr osobistych” – wskazał sąd. Dodał, że w sprawach o ochronę dóbr osobistych konieczne jest zachowanie należytych proporcji oraz umiaru.
„I dlatego nie można nadużywać instrumentów prawnych właściwych ochronie dóbr osobistych dla przypadków drobnych, incydentalnych, dotyczących wyłącznie subiektywnych przeżyć powodów – jak w przedmiotowej sprawie – gdyż taki sposób postępowania prowadziłby do niedopuszczalnego deprecjonowania samego przedmiotu ochrony” – czytamy w niedawno opublikowanym uzasadnieniu. Wyrok jako pierwsze opisało Czasopismo „Lege Artis”.
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 5 grudnia 2017 r., sygn. akt V ACa 1048/17. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia