statystyki

Sędzia Celej: Chcemy czynnika społecznego? Przywróćmy ławników!

autor: Małgorzata Kryszkiewicz11.04.2017, 09:30; Aktualizacja: 11.04.2017, 10:52
prawo, sąd

Bardzo żałuję, że nie pochylono się z wystarczającą atencją nad pierwszym projektem o KRS, w którym proponowano, aby członkowie rady byli wybierani przez sędziów, ale w bezpośrednich wyborachźródło: ShutterStock

Uważam, że trzeba stawiać sprawę jasno i mówić otwarcie, że to sędziowie powinni wybierać członków KRS, a nie społeczeństwo, które nie ma żadnej wiedzy o kandydatach. I trzeba być w tym konsekwentnym - twierdzi sędzia Marek Celej.

Reklama


Mówi się, że sądownictwo w Polsce znalazło się na dziejowym zakręcie, że dla sędziów nadszedł czas próby. Może po prostu środowisko obudziło się trochę zbyt późno? Przecież poprzednie rządy również czyniły pewne kroki w celu uszczuplenia sądom władzy.

Problem polega na tym, że władza sądownicza w tym zwarciu z pozostałymi dwiema władzami od zawsze była stroną słabszą. Ale to tylko dlatego, że konstytucja nie jest i nigdy nie była w pełni respektowana. Ustawa zasadnicza mówi o trójpodziale władz. I o tym wszyscy pamiętają. Bardzo często jednak zapomina się o tym, do czego wszystkie te władze są zobowiązane na podstawie preambuły konstytucji. A tam przecież jest mowa o współdziałaniu.

Na czym powinno ono polegać?

Dobrym przykładem może być sprawowany przez ministra sprawiedliwości nadzór administracyjny nad sądami. Ta kwestia została swego czasu zaskarżona przez Krajową Radę Sądownictwa do Trybunału Konstytucyjnego. Ten jednak nie dopatrzył się niekonstytucyjności tych przepisów. Uzasadniając wyrok, sędzia sprawozdawca Mirosław Granat zwrócił natomiast uwagę na tę ideę współdziałania. Mówił wówczas, że właśnie przy takim odpowiednim współdziałaniu władzy sądowniczej, wykonawczej i ustawodawczej można by w przyszłości wypracować nowy model tego nadzoru. Sugerował, że nie musi on koniecznie znajdować się w rękach ministra sprawiedliwości. To jednak zostało zupełnie zignorowane. Mało tego, od czasu tego orzeczenia TK kwestia modelu nadzoru nad sądami w ogóle znikła z debaty publicznej. Sądzę, że gdyby w tamtym czasie uregulowano na nowo instytucję nadzoru nad sądami w ten sposób, że przekazano by go I prezesowi Sądu Najwyższego, bądź – na wzór węgierski – Krajowej Radzie Sądownictwa, to dziś nie byłoby kryzysu wokół sądownictwa.

Trudno jednak oczekiwać, że taką dyskusję rozpoczną ci, którzy mieliby władzę nad sądami stracić.

To fakt. Dlatego też ten dialog powinna jednak była zainicjować Krajowa Rada Sądownictwa. Ona bowiem była autorem wniosku do TK i to ona dostrzegała pewne nieprawidłowości w sposobie ukształtowania aktualnego nadzoru. To rada wskazywała na potrzebę oddzielenia władzy wykonawczej od sądowniczej, a przez to wyeliminowania wpływu polityków na sądy.


Pozostało jeszcze 85% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • t(2017-04-12 07:47) Zgłoś naruszenie 00

    Ławnicy to nieudany eksperyment z tzw. czynnikiem społecznym. Od dawna wiadomo na podstawie badań socjologicznych, że nie stanowią oni przeciwwagi dla sędziego. Często są to ludzie starsi dorabiający o swoich małych emerytur. Czynnik społeczny - to tylko może być ława przysięgłych wybierana według właściwych standardów.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama