statystyki

USA: Donald Trump uderza w sędziów

autor: Emilia Świętochowska14.02.2017, 10:32; Aktualizacja: 14.02.2017, 10:43
Donald Trump

Donald Trumpźródło: ShutterStock
autor zdjęcia: JIM LO SCALZO

Wystarczył niespełna miesiąc, żeby prezydent USA Donald Trump zaczął traktować sędziów jak najsilniejszą partię opozycyjną.

Reklama


Wszyscy, którzy uważali, że nowy szef amerykańskiej administracji nigdy nie będzie w stanie spełnić swoich nieprawdopodobnych obietnic wyborczych, 27 stycznia mogli przeżyć wstrząs. Sam prezydent zapewne też nie oczekiwał, że wydane przez niego rozporządzenie o zakazie wjazdu do USA obywateli siedmiu krajów muzułmańskich (Iraku, Iranu, Jemenu, Libii, Somalii, Sudanu i Syrii) pociągnie za sobą aż tak gwałtowną reakcję ze strony władz stanowych, środowiska prawniczego, a nawet części jego wyborców. Zwłaszcza że w czasie kampanii wyborczej wielokrotnie przecież zapowiadał, że zatrzyma imigrację z krajów, które wysyłają do Stanów Zjednoczonych terrorystów.

Tymczasem już w pierwszych czterech dniach obowiązania rozporządzenia nr 13769 do sądów wpłynęło blisko 50 pozwów złożonych w imieniu zatrzymanych na lotniskach podróżnych. Sędziowie zaś konsekwentnie rozstrzygali o doraźnym wstrzymaniu wykonania prezydenckiej decyzji wobec osób, które ją zakwestionowały. We wszystkich powództwach pojawiały się podobne argumenty: rozporządzenie jest niekonstytucyjne, gdyż dyskryminując podróżnych ze względu na kraj pochodzenia, narusza zasadę równej ochrony prawnej, a także stoi w sprzeczności z klauzulą, że rząd federalny nie może uchwalać i stosować praw różnicujących traktowanie ludzi w zależności od wyznawanej religii. Uzasadnienia przytaczane w pozwach okazały się na tyle mocne, że pełniąca obowiązki prokuratora generalnego Sally Yates, odpowiedzialna za prawną obronę działań prezydenckiej administracji, nie widziała sensu walki. W liście do pracowników Departamentu Sprawiedliwości przyznała, że nie ma przekonania o konstytucyjności rozporządzenia nr 13769 oraz zakazała rządowym prawnikom bronienia go w sądzie. W trybie natychmiastowym niepokorna prokurator została odwołana ze stanowiska. Jeszcze tego samego dnia z Białego Domu nadeszło oświadczenie, że Yates „zdradziła Departament Sprawiedliwości, odmawiając wykonania prawa, które ma chronić obywateli USA”.

To był dopiero przedsmak batalii prawnej, którą przyszło toczyć jej następcy oraz prawnikom Białego Domu. O wstrzymanie wykonania kontrowersyjnego rozporządzenia wystąpiły bowiem stany Minnesota i Waszyngton. Rozpoznający sprawę federalny sąd okręgowy w Seattle zdecydował o natychmiastowym zawieszeniu w całych Stanach zasadniczej części prezydenckiego prawa: zakazu wjazdu do USA obywateli siedmiu krajów bliskowschodnich podróżujących z wizą oraz uchodźców. Autor orzeczenia sędzia James Robart stwierdził, że jego zdaniem rozporządzenie jest niekonstytucyjne i gdyby obowiązywało dalej, spowodowałoby „nienaprawialne szkody”.


Pozostało jeszcze 77% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama