statystyki

Trump zwalnia hurtem: Nowi ludzie do nowych priorytetów

autor: Emilia Świętochowska21.03.2017, 09:20; Aktualizacja: 21.03.2017, 09:33
Poprzedni szefowie amerykańskiego rządu wymieniali prokuratorów z większą klasą niż Donald Trump.

Poprzedni szefowie amerykańskiego rządu wymieniali prokuratorów z większą klasą niż Donald Trump.źródło: Bloomberg
autor zdjęcia: Andrew Harrer

„Prawdopodobnie najbardziej bezprecedensowe” zmiany kursu amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości zaczęły się od hurtowego pożegnania z prokuratorami wysokich szczebli mianowanymi przez poprzednika Donalda Trumpa.

W piątkowe popołudnie 10 marca Dana Boente, pełniący obowiązki zastępcy prokuratora generalnego USA, przeprowadził 46 zwięzłych, niemal identycznie brzmiących rozmów telefonicznych. Nie wszystkie przebiegły zgodnie z jego oczekiwaniami, ale cel został osiągnięty: najwyższe szczeble prokuratury zostały oczyszczone z pozostałości po byłym prezydencie Baracku Obamie. W praktyce oznaczało to, że 46 szefów federalnych jednostek (U.S. Attorneys) straciło pracę.

Jeszcze tego samego dnia wielu odsuniętych prokuratorów wydało kurtuazyjne oświadczenia, w których zapewniło, jak wielki zaszczyt i życiową satysfakcję przyniosła im wieloletnia służba na rzecz amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. David Capp, szef prokuratury w północnej Indianie i weteran z 31-letnim doświadczeniem w zawodzie, przyznał, że w czerwcu i tak planował przejść na emeryturę, więc po prostu rozpocznie ją kilka miesięcy wcześniej. Zapewne nawet ci dużo młodsi stażem, lecz mianowani na stanowisko przez poprzedniego prezydenta, liczyli się z tym, że prędzej czy później mogą odebrać telefon z waszyngtońskiej centrali i dowiedzieć się, że nowy gospodarz Białego Domu kazał im złożyć rezygnację.

To w zasadzie nieodłączna część rutynowej wymiany kadr, która następuje w czasie przejmowania władzy przez nową administrację USA. Zresztą 45 spośród 93 oskarżycieli federalnych zrezygnowało z własnej inicjatywy zaraz po listopadowych wyborach prezydenckich (ostatecznie tylko dwóch nominatów Obamy pozostało na stanowiskach, jeden z nich to Boente). Wśród tych, którzy dostali propozycję nie do odrzucenia, byli i tacy, co nie po raz pierwszy padli ofiarami politycznych perturbacji. Sektor prywatny zwykle przyjmuje ich jednak z otwartymi rękami.

Kwestia smaku

Poprzedni szefowie amerykańskiego rządu wymieniali prokuratorów z większą klasą niż Donald Trump. Rozkładali cały ten proces na miesiące, a nawet lata, żeby nie zaszkodzić trwającym śledztwom i zminimalizować ryzyko medialnej wrzawy. Zamysł pozostawał jednak zawsze ten sam. Kiedy stery w Departamencie Sprawiedliwości obejmuje nowy prokurator generalny, może sobie dobrać podwładnych, którzy będą najskuteczniej realizować jego priorytety w dziedzinie ścigania i oskarżania. Sprawujący teraz tę funkcję Jeff Sessions wyraźnie zaś zasygnalizował, że polityka urzędu obróci się o 180 stopni. I tak zaledwie w ciągu miesiąca od złożenia przysięgi zdążył anulować kilka znaczących lub symbolicznych rozwiązań wprowadzonych przez poprzednią administrację: skasował prezydenckie wytyczne dla szkół w sprawie zapewnienia transseksualnym uczniom swobody korzystania z toalety zgodnej z ich tożsamością płciową; unieważnił memorandum zalecające federalnemu Zarządowi Więziennictwa, aby stopniowo zmniejszał zależność od prywatnych zakładów karnych, a w ostateczności w ogóle zrezygnował z ich usług; częściowo wycofał federalne powództwo przeciwko władzom Teksasu, w którym prawnicy Obamy domagali się zablokowania stosowania restrykcyjnych przepisów ustanawiających wymóg okazania odpowiedniego dowodu tożsamości przed oddaniem głosu wyborczego. Stanowi legislatorzy z Partii Republikańskiej uznali, że dopuszczalny może być paszport, prawo jazdy czy pozwolenie na broń, ale już nie legitymacja w przypadku studentów czy urzędników federalnych. Z powodu tego selektywnego podejścia spotkali się z zarzutem dyskryminowania czarnych, Latynosów i osób młodych, czyli, mówiąc najprościej, tradycyjnych wyborców demokratów.

Sessions ogłosił też, że większy nacisk niż jego poprzednicy położy na ściganie przestępstw z użyciem broni oraz egzekwowanie federalnych przepisów antynarkotykowych, łącznie z zakazem stosowania marihuany w celach rekreacyjnych. Departament Sprawiedliwości za rządów Obamy cicho akceptował stanowe ustawodawstwo zezwalające na posiadanie małych ilości trawki, a ewentualne działania podejmował, dopiero gdy znajdowano dowody na masowy przemyt międzystanowy czy pranie pieniędzy przez kartele narkotykowe. Kolejnym symptomatycznym krokiem nowego szefa prokuratury była zapowiedź, że federalna centrala przestanie ingerować w porządki w lokalnych komendach policji, a zwłaszcza monitorować przypadki ewidentnej brutalności i bezkarności zdeprawowanych funkcjonariuszy, a następnie podejmować próby naprawcze (to także była ważna część strategii Obamy w ostatnich latach). Zdaniem Sessionsa tego typu ręczne sterowanie tylko podkopuje skuteczność wysiłków organów ścigania w całym kraju.


Pozostało 66% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane