Według zapowiedzi resortu Krajowa Rada Sądownictwa będzie powoływać absolwentów KSSiP na stanowisko asesora. Co więcej, jak zaznacza wiceminister Łukasz Piebiak, o tym, w którym sądzie będą orzekać, nie zdecydują ministerstwo ani też KRS, lecz wyniki egzaminów. Osoby, które uzyskają największą liczbę punktów na egzaminie końcowym, będą miały pierwszeństwo w wyborze sądu.

„Po odbyciu asesury, jeśli przebieg służby nie wzbudzi żadnych zastrzeżeń, asesor otrzyma propozycję nominacji sędziowskiej bez potrzeby uczestnictwa w konkursie” – czytamy w uzasadnieniu projektu, który wczoraj trafił do konsultacji.

Dzięki likwidacji aplikacji ogólnej długość całego szkolenia w KSSiP skróci się z obecnych 48 do 36 miesięcy. Projekt przewiduje też obniżenie progu zdawalności z części ustnej egzaminu sędziowskiego i prokuratorskiego (z 60 proc. do 40 proc.), przy pozostawieniu konieczności uzyskania minimum 60 proc. możliwych punktów z obydwu części egzaminu. Dziś na egzaminie ustnym aplikanci muszą rozwiązać kazusy z siedmiu dziedzin prawa, ocenianych odrębnie. Doświadczenia z ubiegłych lat pokazują, że 60-proc. próg był zbyt wysoki, a założenie, że aplikant powinien być ponadprzeciętnie przygotowany ze wszystkich dziedzin prawa, jest – zdaniem MS – błędne.

W nowym modelu szkolenia przyszłych sędziów aplikant po dwóch latach będzie mógł zostać pomocnikiem sędziego. Będzie mógł także zostać upoważniony przez swojego patrona do wykonywania niektórych czynności sędziowskich (w tym w charakterze przewodniczącego składu) podczas posiedzeń jawnych lub rozpraw. Nie będzie jednak mógł wydawać orzeczeń zastrzeżonych do kompetencji sądu. Z kolei aplikanci prokuratorscy będą mogli występować przed sądami rejonowymi po upływie 12 miesięcy aplikacji prokuratorskiej.