Andrzej Zwara, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej

Jarosław Gowin w projekcie tzw. ustawy deregulacyjnej proponuje skrócenie do trzech lat praktyki wymaganej, by podejść do egzaminu adwokackiego bez odbycia aplikacji.

Nie ma już potrzeby deregulowania zawodów prawniczych, bo to nastąpiło w 2005 r. Dowodem jest liczba adwokatów i radców prawnych wchodzących na rynek, która z roku na rok rośnie w postępie geometrycznym. Dziś 60 proc. adwokatury to ludzie, którzy dołączyli do palestry po roku 2005.

Nie ma więc potrzeby otwierać szerzej dostępu do zawodów prawniczych?

Nie, ten dostęp jest już bardzo szeroki. W ostatnich latach egzamin na aplikację zdawało ponad 50 proc. chętnych. W roku 2011 na aplikację dostało się ponad dwa tysiące osób. Nie ma więc już potrzeby społecznej, żeby rezygnować z wymogu pobierania nauki przez przyszłych adwokatów. W 2005 r. taka potrzeba istniała, ale nawet wówczas ustawodawca uznał, że te pięć lat obowiązkowej praktyki dla osób, które nie chcą dochodzić do zawodu adwokata i radcy prawnego poprzez aplikację, będzie bezpieczną barierą.

Czyje bezpieczeństwo ma Pan na myśli?

Zarówno obywateli, jak i samych młodych wchodzących na rynek usług prawnych. Po deregulacji zawodów prawniczych w 2005 roku przyszedł czas, aby zabezpieczyć interesy 38 mln obywateli, którzy mogą korzystać z pomocy prawnej. Rząd musi się zastanowić, w jaki sposób chronić ich przed działaniami niedouczonych prawników. Zawód adwokata jest zawodem, w którym przede wszystkim liczy się szkolenie zawodowe. Jeśli młodzi ludzie wybierają pozaaplikacyjną drogę dojścia do zawodu, muszą to doświadczenie zdobywać nieco dłużej. Nie mogą zdobywać go kosztem osób, które reprezentują przed sądem, kiedy bardzo często chodzi o wolność czy o majątek życiowy ich klientów.

I w jaki sposób można tę ochronę zapewnić?

Podnosząc wymagania dla adwokatów i radców prawnych. Tak postępują np. Wielka Brytania czy Holandia. Tam adwokaci mają obowiązek ustawicznego podnoszenia kwalifikacji. Tymczasem nasz rząd robi coś odwrotnego.

Wspomniał Pan, że ten pięcioletni wymóg służy także ochronie młodych prawników.

Żyjemy w globalnym świecie, jesteśmy członkiem Unii Europejskiej. Nasza młodzież musi mocno konkurować z kolegami z innych krajów. Tymczasem rząd zwalnia ich z obowiązku zdobywania wiedzy prawniczej. Młodzi prawnicy z Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii przyjeżdżają do nas na praktyki w kancelariach i rozpoznają nasz rynek usług prawnych. I z tych obserwacji wiedzą, że już obecnie nasi prawnicy nie stanowią dla nich zbyt mocnej konkurencji.

Rząd obniżając okres wymaganej praktyki, może oddać młodym polskim prawnikom niedźwiedzią przysługę?

Oczywiście. Efektem działań rządu będzie obniżenie poziomu merytorycznego naszych prawników. A bogaci zagraniczni inwestorzy nie pozwolą sobie na to, aby obsługiwał ich niekompetentny prawnik – wybiorą więc zagraniczną kancelarię. Ci słabsi polscy adwokaci i radcowie będą obsługiwali polskich obywateli. Rząd powinien się zastanowić, czy Polacy zasługują na niższą jakość pomocy prawnej niż bogaci zagraniczni przedsiębiorcy.

Będziemy prosili ministra sprawiedliwości, aby się zastanowił, czy nie lepiej byłoby jednak odstąpić od planów skrócenia okresu wymaganej praktyki dla osób, które chcą podchodzić do egzaminów zawodowych bez ukończenia aplikacji.