Dr Elżbieta Sękowska-Grodzicka, Instytut Nauk Politycznych UW

Radni Wrocławia, Łomży czy Rybnika podejmują uchwały w obronie telewizji Trwam, której KRRiT nie przyznała prawa do nadawania cyfrowego w multipleksie telewizji cyfrowej. Jaką moc prawną mają te uchwały?

Tylko i wyłącznie symboliczną. Tego typu uchwały należałoby traktować tylko w kategoriach stanowiska, apelu, z którego korzystają radni w ramach wolności słowa.

Więc jaki jest sens jej uchwalania?

Nie można zabronić organom kolegialnym wyrażania opinii.

Zwłaszcza że każdy radny podczas ślubowania zobowiązuje się reprezentować interesy mieszkańców wspólnoty.

Mieszkańców – nie wyborców, ale praktyka często dowodzi, że uchwały podejmowane są w sposób koniunkturalny i są podyktowane raczej zbiciem kapitału politycznego niż troską o interesy mieszkańców.

Czyli nie ma przepisów regulujących tematykę, którymi powinni zajmować się radni?

Żadnych. W praktyce można podjąć uchwałę, że Ziemia jest płaska.

W ostatnich latach taka aktywność radnych bardzo osłabła i akty prawne skupione były rzeczywiście na sprawach należących do zadań własnych danej wspólnoty. W przeciwieństwie do lat 90., które obfitowały w uchwały dotyczące np. konfliktu w Czeczenii.

Pamiętam też, że jedna z gmin podjęła uchwałę, w której uznała ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego za persona non grata.