Rozmowa z Teresą Romer, sędzią Sądu Najwyższego w stanie spoczynku.

Czym powinni kierować się sędziowie, aby nie narazić się na zarzut nieetycznego postępowania?

Pozycja sędziów w każdym społeczeństwie ma kluczowe znaczenie. Dlatego też powstał dokument, który określa zasady, jakimi powinni kierować się sędziowie na całym świecie. Jest to zbiór zasad postępowania z Bangalore. Zawarte są w nim podstawowe dla sędziów wartości. Należą do nich: niezawisłość, bezstronność, prawość i uczciwość, stosowność postępowania (zachowania), równe traktowanie, pilność i staranność. Sędzia przy podejmowaniu swych decyzji musi odróżniać dobro od zła. Sędzia nie może w wypełnianiu swoich obowiązków uciec od dokonywania ocen moralnych, gdyż każde rozstrzygnięcie sądowe jest oparte na osądzie moralnym. Z kolei, żeby móc wydawać oceny moralne, sędzia sam musi być moralny.

Czy sędzia, który jest świetnie przygotowany merytorycznie, ale jego postawa moralna pozostawia wiele do życzenia, może dobrze sprawować swój urząd?

Z całą pewnością nie. Co więcej, uważam, że zdecydowanie lepsza jest sytuacja odwrotna. Mniej perfekcyjne przygotowanie merytoryczne, co w prawdzie nie powinno mieć miejsca, ale może się zdarzyć, nie stwarza takiego zagrożenia dla niezawisłości, jakie niesie z sobą niewłaściwa postawa moralna.

Czy etyka obowiązuje sędziego tylko na sali sądowej?

Oczywiście, że nie. Sędzia musi postępować etycznie w każdej minucie swojego życia. Zobowiązuje go do tego społeczna rola, którą pełni, fakt, że decyduje on o ludzkich losach. Dlatego też osoby, które decydują się na pełnienie tej funkcji, muszą zdawać sobie sprawę z tego, że wymagać się będzie od nich uczciwości, przejrzystości, kultury i właściwego zachowania w każdej życiowej sytuacji. Sędzia po wyjściu z sądu nie przestaje bowiem być sędzią. On na sali sądowej pozostawia tylko togę.

Jak pani ocenia kulturę sędziów?

Rozumiem, że chodzi o kulturę prowadzenia rozpraw, o zachowanie na sali sądowej, o sposób odnoszenia się do stron postępowania czy świadków. Rozmowy z uczestnikami postępowań sądowych wskazują na to, że niewłaściwe traktowanie stron czy świadków przez sędziów zdarza się sporadycznie. Sędziowie są wręcz chwaleni za kulturę osobistą. Zdarzają się sędziowie, którzy są aroganccy na sali sądowej, którzy okazują lekceważenie uczestnikom postępowania, czy też ławnikom. Są to jednak – na szczęście – sporadyczne przypadki.

Czy wprowadzenie ocen okresowych, nad którymi obecnie pracuje Sejm, ułatwi walkę z niewłaściwym zachowaniami na sali rozpraw?

Nie byłoby dobrze, gdyby kwestia ocen okresowych miała wpływ na etyczne i właściwe zachowania sędziów. Ktoś, kto zostaje sędzią, musi bowiem od razu mieć świadomość znaczenia swojej pozycji społecznej i absolutnie wyjątkowej roli w społeczeństwie. I ta świadomość powinna przede wszystkim determinować jego właściwe zachowanie, a nie groźba oceny okresowej.

Ministerstwo chce, aby ocen dokonywali sędziowie wizytatorzy. Jak pani ocenia to rozwiązanie?

To tylko jedna z propozycji. Środowisko sędziowskie proponowało, aby ocen okresowych dokonywali sędziowie w stanie spoczynku, najlepiej sędziowie Sądu Najwyższego czy sędziowie apelacyjni. Kwestia ta pozostaje otwarta, bowiem nie są to jedyne możliwości. W Austrii np. takich ocen dokonują sędziowie w stosunku do swoich kolegów z tego samego sądu. I nikt z tego powodu nie ma do nikogo pretensji.

W Polsce chyba taki sposób dokonywania ocen by się nie przyjął. Często przecież zdarza się, że sędziowie nie reagują na niewłaściwe zachowania swoich kolegów.

Nie łączyłabym tych dwóch sytuacji. Prawdą niestety jest brak reakcji samych sędziów na niewłaściwe zachowania kolegów mimo, że do takiego działania zobowiązuje ich wprost zbiór zasad etyki zawodowej sędziów, który w par. 5 pkt. 4 stanowi: „Sędzia powinien wymagać od innych sędziów nienagannego zachowania i kierowania się zasadami etyki zawodowej, a na naganne zachowania odpowiednio reagować”. Jestem przekonana, że dzięki odpowiednio wczesnej reakcji środowiska na naganne zachowania kolegów udałoby się te zachowania wyeliminować, a czasami zapobiec ludzkim tragediom. W minionych latach zdarzyły się dwa przypadki popełnienia samobójstw przez sędziów, którzy prawdopodobnie przyjmowali od stron jakieś drobne korzyści. Nie wiadomo nawet, czy i jaki wpływ miało to na brak ich bezstronności. Sądy, w których to się działo to nie były duże sądy. Trudno przypuszczać, że nikt nie orientował się, iż dzieje się coś niewłaściwego. Nikt jednak w porę nie zareagował. Zapomniano o wspomnianej wyżej zasadzie odpowiedniego reagowania na naganne zachowania. Mimo takich drastycznych przypadków wierzę w mądrość sędziów, która dla dobra środowiska i społeczeństwa pozwoli im na eliminowanie niewłaściwych zachowań.