Panie prezesie, jak pan ocenia proces tworzenia prawa w Polsce?

Uważam, że Sejm i Senat wykazują na tym polu zbyt dużą aktywność. Uchwalanie niektórych regulacji jest oczywiście wymuszone dostosowaniem naszego prawa do regulacji europejskich, czy wykonywaniem wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Tym niemniej jednak tendencja do nadmiaru regulacji jest zauważalna.

Czy ten stan znajduje odzwierciedlenie w pracach Sądu Najwyższego?

Sąd Najwyższy także zauważa problem niskiej jakości uchwalanego w Polsce prawa. Znajduje to odzwierciedlanie w liczbie pytań prawnych kierowanych do Sądu Najwyższego przez sądy powszechne. Podejmując uchwały w takich sprawach, Sąd Najwyższy często spotyka się z problemem niespójności prawa czy też niezgodności danych przepisów z innymi regulacjami.

Czy Sąd Najwyższy ma wpływ na proces legislacji?

Sąd Najwyższy opiniuje projekty ustaw i innych aktów normatywnych, na podstawie których orzekają i funkcjonują sądy. Może także przedstawić opinię na temat innych projektów, jeżeli uzna to za słuszne. Pierwszy prezes Sądu Najwyższego, przedstawiając taką opinię, ma szansę wskazać uchybienia, jakie w danym projekcie się znalazły. Należy jednak pamiętać, że nie wszystkie ustawy są opiniowanie przez SN. Przede wszystkim bowiem zajmujemy się ocenianiem planowanych zmian w przepisach dotyczących prawa sądowego. Na tym wczesnym etapie legislacyjnym kończy się jednak wpływ Sądu Najwyższego na zmiany wprowadzane w danej ustawie. W dalszych bowiem etapach nie jest pytany o zdanie. Nie ma więc wpływu na to, co zrobią z ustawą posłowie czy senatorowie.

A czy w tych projektach, które Sąd Najwyższy opiniuje, występuje dużo uchybień?

Muszę niestety stwierdzić, że jest ich całkiem sporo. Ponadto należy pamiętać, że uwagi pierwszego prezesa SN nie muszą być uwzględnianie przez projektodawcę. Co więcej, jak pokazuje doświadczenie, często są niestety ignorowane.

Jak według pana można dziś usprawnić proces stanowienia prawa?

Należy przede wszystkim zmniejszyć liczbę uchwalanych ustaw. Ponadto trzeba zmodyfikować proces tworzenia rządowych projektów ustaw, gdyż zauważalny jest tutaj brak koordynacji. Należy także zastanowić się, czy większego udziału w tym procesie nie powinny mieć komisje kodyfikacyjne. Z całą pewnością, jeżeli przy tworzeniu projektów brano by w większym stopniu pod uwagę głos ekspertów i praktyków, stan naszego prawa byłby zauważalnie lepszy.

Jaką więc radę miałby pan dla naszego ustawodawcy?

Przede wszystkim, aby zachował większą wstrzemięźliwość. W procesie tworzenia prawa nie chodzi o szybkie uchwalanie ustaw. Często bowiem takie ekspresowe tempo powoduje, że już po miesiącu od wejścia w życie nowych regulacji trzeba je nowelizować. A bywały i takie przypadki, że nowelizowano ustawy zanim jeszcze zaczęły one obowiązywać.

Czyli nasz ustawodawca zbyt często nowelizuje przepisy?

Zdecydowanie. W efekcie taka zbyt często nowelizowana ustawa traci swoją spójność i powoduje trudności w wykładni przepisów. Obawiam się, że w obecnym stanie prawnym fikcją jest założenie znajomości prawa przez zwykłych obywateli. Dziś jest to po prostu niemożliwe.