Kradzionego zabytku nie kupisz nawet w dobrej wierze – proponuje resort. To za mało. Powinny być wyłączone z obrotu w ogóle – mówią prawnicy.
– W Polsce każdy złodziej dzieł sztuki wie, że najpierw trzeba ukraść, odczekać trzy lata, a dopiero po tym terminie starać się upłynnić swój łup – mówi dr Katarzyna Zalasińska z Uniwersytetu Warszawskiego, specjalizująca się w problematyce prawa ochrony dziedzictwa kultury.
Wszystko dlatego, że prawo w jednakowy sposób traktuje skradziony z biblioteki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie pierwodruk „De revolutionibus orbium coelestium” Mikołaja Kopernika i kosiarkę, która zginęła z garażu Kowalskiego: obydwa przedmioty po upływie trzech lat można legalnie nabyć od nieuprawnionej osoby, o ile kupujący robi to w dobrej wierze. Czyli jest przekonany, że sprzedawca ma wszelkie prawa do dysponowania daną rzeczą.