Postanowienie o zastosowaniu tymczasowego aresztowania nie przeszkadza w uwzględnieniu wniosku o wydanie listu żelaznego - stwierdził Sąd Apelacyjny w Lublinie. Jeśli inne sądy pójdą tym tropem, kontrowersyjne narzędzie wreszcie zacznie być wykorzystywane.
Reklama
Jeżeli oskarżony przebywający za granicą złoży oświadczenie, że stawi się do sądu lub do prokuratora w oznaczonym terminie pod warunkiem odpowiadania z wolnej stopy, właściwy miejscowo sąd okręgowy może wydać oskarżonemu list żelazny (tzw. glejt). Stanowi tak art. 281 kodeksu postępowania karnego. Układ jest prosty: oskarżony zobowiązuje się uczestniczyć w postępowaniu karnym i nie ukrywać się za granicą, zaś państwo polskie obiecuje mu, że gdy przyjedzie do kraju, nie zostanie zakuty w kajdanki. Założenie jest takie, że lepiej mieć oskarżonego na wolności, przynajmniej do zakończenia procesu, niż nie mieć go wcale.
Dziennik Gazeta Prawna

Konkurencyjne instytucje

Reklama
Tyle że teoria sobie, a praktyka sobie. Przez wiele lat wydawanie listów żelaznych należało do rzadkości. Wykształciła się bowiem linia orzecznicza, że nie można wydać glejtu, gdy zastosowano wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania (w rzeczywistości niestosowany z powodu nieustalonego miejsca pobytu), wydano list gończy lub europejski nakaz aresztowania (ENA). Sądy uznawały, że są to wobec siebie konkurencyjne instytucje. A jako że listy żelazne z reguły dotyczą najpoważniejszych spraw, najczęściej za domniemanymi sprawcami listy gończe były już rozesłane, a niekiedy nawet było już postanowienie o tymczasowym aresztowaniu. W efekcie możliwość, którą daje art. 281 k.p.k., była stosowana nad wyraz oszczędnie.
Sąd Apelacyjny w Lublinie chciałby tę praktykę – jego zdaniem kuriozalną i prowadzącą do małej popularności glejtów – zmienić.
„Stosowanie tymczasowego aresztowania, samo w sobie, nie stoi na przeszkodzie uwzględnieniu wniosku o wydanie listu żelaznego, pod warunkiem spełnienia przesłanek merytorycznych zastosowania owej instytucji i przy założeniu, że izolacyjny środek zapobiegawczy nie jest faktycznie wykonywany” – czytamy w postanowieniu lubelskiego sądu.

Nieracjonalna kolejność

Zmienił on orzeczenie sądu okręgowego, który podążał utartą w orzecznictwie ścieżką.
„Nie znajduje oparcia w obowiązujących przepisach prawa wyrażone przez sąd okręgowy stanowisko, że wydanie listu żelaznego mogłoby ewentualnie nastąpić po uprzednim uchyleniu zastosowanego wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania. Zaproponowana przez ten sąd kolejność procedowania jest nadto nieracjonalna” – wskazał Sąd Apelacyjny w Lublinie. Wszak dopiero decyzja o wydaniu listu żelaznego stwarza nową sytuację procesową w sprawie i daje podstawę do uchylenia tymczasowego aresztowania, odwołania poszukiwań listem gończym oraz ENA, a nie na odwrót.
Sąd drugiej instancji wskazał, że decyzje o uchyleniu tymczasowego aresztowania oraz odwołania poszukiwań listem gończym oraz ENA nie są przecież ostateczne i nieodwołalne. Prokuratura i sądy mogą je zmieniać w zależności od sytuacji faktycznej w sprawie. A taką – jak twierdzi SA w Lublinie – stwarza wydanie listu żelaznego, który niweczy celowość funkcjonowania w obrocie prawnym konkurencyjnych wobec tej instytucji.
W skrócie: nie powinno być tak, że najpierw trzeba uchylić decyzję o tymczasowym aresztowaniu, by następnie wydać list żelazny. Należy postępować odwrotnie, czyli wydać list żelazny i wtedy uchylić decyzję o tymczasowym aresztowaniu. Co zresztą służy też ochronie wymiaru sprawiedliwości, bo przy tej pierwszej kolejności istniałoby ryzyko, że środek zapobiegawczy zostałby już uchylony, zaś sąd nie znalazłby ostatecznie podstawy do wydania listu żelaznego.

Postępowania mogą przyspieszyć

– W pełni podzielam argumentację Sądu Apelacyjnego w Lublinie. Nadmierny formalizm, który był przez lata widoczny w podejściu zarówno sądów, jak i części komentatorów, w stosowaniu listu żelaznego, niczemu nie służył – uważa adwokat Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska, wicedziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie. Jej zdaniem jeśli sądy okręgowe pójdą za argumentacją lubelskiego sądu, liczba wydawanych listów żelaznych powinna istotnie wzrosnąć. To zaś przełoży się na sprawniejsze prowadzenie i kończenie spraw karnych.
– Przez wiele lat w Polsce pokutował mit, że wystawienie listu żelaznego przez sąd jest formą dogadywania się z oskarżonym. Przy czym „dogadywania się” rozumianego negatywnie. Pogląd ten jest błędny. List żelazny służy przyspieszeniu toczących się postępowań. Zwłaszcza tam, gdzie inne narzędzia zawodzą – podkreśla mec. Gajowniczek-Pruszyńska.

ORZECZNICTWO

Postanowienie Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 30 maja 2018 r., sygn. akt II AKz 321/18.