Jeśli sędzia stwierdzi, że sprzęt nie działa, może odstąpić od stosowania e-protokołu. Kłopot w tym, że nikt nie sprawdza, czy awaria faktycznie wystąpiła.
ikona lupy />
Protokół elektroniczny / Dziennik Gazeta Prawna
Nagrywanie rozpraw w sprawach cywilnych (czyli tzw. e-protokół) wprowadzono nowelizacją kodeksu postępowania cywilnego, która weszła w życie 1 lipca 2010 r. (Dz.U. z 2010 r. nr 8, poz. 684). Od 9 listopada 2014 r. obligatoryjnie nagrywane są również rozprawy dotyczące wykroczeń – na mocy nowelizacji kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia (Dz.U. z 2014 r., poz. 579). Kłopot w tym, że dopiero w momencie wejścia w życie przepisów rozpoczęto wyposażanie sądów w odpowiedni sprzęt do rejestrowania dźwięku i obrazu. Dlatego – co zrozumiałe – wymóg stosowania e-protokołu dotyczy tylko tych rozpraw, które odbywają się na sali z odpowiednią infrastrukturą.
Oprócz tego zgodnie z art. 157 par. 11, jeżeli ze względów technicznych utrwalenie przebiegu posiedzenia za pomocą urządzenia rejestrującego nie jest możliwe, protokół jest sporządzany wyłącznie pisemnie, czyli w tradycyjnej formie. Do odstąpienia od nagrywania wystarczy stwierdzenie sędziego, że sprzęt nie działa. Nikt nie weryfikuje tego, czy awaria rzeczywiście miała miejsce, czy też sędzia po prostu nie chce, by rozprawa była rejestrowana. To powoduje, że art. 157 par. 11 jest wygodnym wytrychem do uniknięcia e-protokołu.
Bo była „awaria”
O tym, że wymóg rejestracji obrazu i dźwięku w sprawach cywilnych pozostaje jedynie teoretyczny, przekonał się pan Jacek, który złożył do Sądu Rejonowego w Malborku pozew o wypłatę wynagrodzenia i odszkodowanie. Ponieważ miał zastrzeżenia do pracy sędzi (m.in. o to, że przez dwa lata postępowania prowadzone było w niewłaściwym składzie), chciał złożyć na nią skargę do rzecznika dyscyplinarnego. Gdy próbował rozwiać wątpliwości co do faktycznego przebiegu rozpraw, okazało się, żadna z nich nie była nagrywana.
– Z odpowiedzi, jaką uzyskałem od prezesa sądu, wynikało, że pierwsza rozprawa, która odbyła się 4 grudnia 2014 r., toczyła się w sali jeszcze nieprzygotowanej do nagrywania (nastąpiło to dopiero 10 lutego 2015 r.). Pozostałe sale w budynku sądu w 2015 r. też nie były jeszcze w pełni przystosowane do rejestrowania przebiegu rozpraw – tłumaczy pan Jacek.
Sąd poinformował go także, że w tamtym czasie awarie sprzętu nagrywającego zdarzały się często, a jedyny zatrudniony tam informatyk nie był w stanie ich usunąć. Co więcej, od 25 sierpnia 2015 r. wszystkie rozprawy odbywały się w sali, gdzie, jak się później okazało, ciągle występowały problemy techniczne z rejestrowaniem posiedzeń, więc po prostu z tego zrezygnowano.
– Normalnie, jeśli informatyk przez tyle czasu nie radzi sobie ze sprzętem, to zatrudnia się nowego. Po mojej skardze do prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku, od lipca 2016 r., czyli po roku, system nagle zaczął działać – irytuje się nasz czytelnik.
Jak przyznaje Bartosz Pilitowski, prezes Fundacji Court Watch Polska, która zajmuje się monitoringiem sądów, wprowadzenie e-protokołu przyczyniło się do wzrostu poziomu pracy sędziów. – Sędziowie, mając świadomość, że ich zachowanie jest nagrywane, są bardziej kulturalni. Rzadziej odnoszą się z wyższością do stron i podsądnych czy zachowują obcesowo – mówi ekspert.
Ale jednocześnie potwierdza, że czasem przepis pozwalający na odstąpienie od nagrywania rozpraw ze względów technicznych jest tylko furtką do obejścia wymogu e-protokołowania.
– Sami sędziowie przyznają nam, że niektórym ich kolegom sprzęt do nagrywania dziwnie często się psuje. Nawet jeśli rozprawy odbywają się jednego dnia na tej samej sali, to u jednego sędziego sprzęt działa, następny stwierdza jego awarię, a u kolejnego znów działa – zauważa Bartosz Pilitowski. – Niestety, nikt nie weryfikuje tego, czy sprzęt naprawdę nie działa, czy też sędzia nie chce z niego korzystać, bo nagrywanie jest bardziej uciążliwe niż protokołowanie rozprawy w tradycyjny sposób – dodaje.
Według niego każdy przypadek odstąpienia od rejestrowania rozprawy w formie e-protokołu powinien być zgłaszany prezesowi sądu. – Poza tym wydaje się, że za prawidłowe działanie sprzętu do sporządzenia e-protokołu powinien być odpowiedzialny nie sędzia, a administracja danego sądu – postuluje prezes Court Watch.
Eksperci zwracają uwagę jeszcze na jeden aspekt. Otóż nagranie przebiegu rozprawy jest obiektywnym dowodem. Zapis audio czy wideo może być wykorzystany zarówno przez niezadowolonego uczestnika postępowania, jak i przez sędziego. Jeśli strona postępowania złoży skargę do rzecznika dyscyplinarnego, zarzucając sędziemu np. faworyzowanie jednej ze stron lub przeinaczanie zeznań świadków dyktowanych do protokołu, bez nagrania sędzia nie będzie mógł przedstawić argumentów na swoją obronę.
Naprawa czy opóźnienie
Wprawdzie sędziowie co do zasady każdorazowo informują strony o nagrywaniu, ale już o odstąpieniu od takiego sposobu protokołowania przebiegu posiedzenia – nie.
Sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, zwraca uwagę, że sędziowie powinni to robić bez względu na to, że przepisy bezpośrednio ich do tego nie obligują. – Na pewno uprzedzają o włączonym nagrywaniu. Jeśli dojdzie do awarii, wypada o tym poinformować strony ze względu na należny im szacunek – uważa Bartłomiej Przymusiński.
Wioletta Olszewska z Ministerstwa Sprawiedliwości zaznacza jednak, że taki obowiązek wynika z par. 145 rozporządzenia ministra sprawiedliwości z 23 grudnia 2015 r. – Regulamin urzędowania sądów (Dz.U. z 2015 r. poz. 2316, z późn. zm.). Zgodnie z nim przewodniczący posiedzenia jest zobligowany do uprzedzenia uczestniczących w nim osób o sposobie sporządzania protokołu. – To oznacza, że osoby biorące udział w posiedzeniu jawnym, z którego przebiegu sporządzony zostanie wyłącznie protokół pisemny, powinny zostać poinformowane o tym na początku takiego posiedzenia – podkreśla Olszewska.
Wszystko zależy więc od tego, w jaki sposób sędzia pouczy strony. Jeśli osoba występuje w sądzie bez profesjonalnego pomocnika, może nie wiedzieć, że sporządzanie protokołu w formie pisemnej jest równoznaczne z tym, że rozprawa nie zostanie nagrana.
Inna sprawa, że zarówno sędziowie, jak i pełnomocnicy narzekają na elektroniczny sposób zapisu rozpraw.
– W moim sądzie system nagrywania nie został jeszcze wdrożony. Wiem jednak od kolegów, że jest on zawodny i zdarza się, że są trudności z jego obsługą. W takim wypadku sędzia musi wybierać, czy wzywać pomoc informatyczną, co spowoduje opóźnienie rozpoczęcia rozprawy o 20–30 minut, czy też zrezygnować z nagrywania i zacząć punktualnie – tłumaczy sędzia Przymusiński.