« Powrót do artykułu

Stoicyzm sądowy. Czy musi być aż tak źle, by w końcu było dobrze?

Czy musi być aż tak źle, by w końcu było dobrze (...)”. Ta myśl nurtuje mnie już od dłuższego czasu. Z jednej strony uderza banalnością, z drugiej zaś emanuje dyskretnym urokiem racjonalizmu. Ja jednak przede wszystkim dopatruję się w niej refleksu szkoły stoickiej. Skłaniającej, jak pisał Marek Aureliusz w swoich „Rozmyślaniach”, do dostrzeżenia nawet w największej tragedii zalążka czegoś pozytywnego.

  • Zachowanie na sali rozpraw pozwanego w randze wiceministra jest, o ironio, dobrym przykładem pozwalającym pokazać Kowalskiemu, do czego potrzebna jest sędziowska niezawisłość
statystyki

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!