« Powrót do artykułu

Prawnik nie musi znać się na wszystkim

Prawnik nie musi się znać na wszystkim. Przy obecnej nadprodukcji prawa jest to zresztą mało realne. Dlatego coraz więcej przedstawicieli zawodów zaufania publicznego opowiada się za specjalizacją,

prawnik; adwokat

żródło: ShutterStock

Kandydat, który na studiach osiągał świetne wyniki, ale nigdzie nie praktykował, jest w gorszej sytuacji niż ten, który miał gorsze oceny, ale ma doświadczenie

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (5)

  • oca(2016-06-25 14:04) Zgłoś naruszenie 102

    Adwokat i radca - TO NIE SĄ ZAWODY ZAUFANIA PUBLICZNEGO. Tutaj są ludzie rozumni, nie idą na gebelsowską propagandę, że kłamstwo powtórzone milion razy staje się prawdą. Adwokat i radca (w zasadzie to to samo) - to pełnomocnicy stron. Skoro strona nie ma przymiotu zaufania publicznego - to jej pełnomocnik, który działa w imieniu strony też zaufania publicznego mieć nie może. Skoro ten zawód pozwala kłamać w interesie strony, lub przynajmniej zatajać prawdę - to o jakim zaufaniu my tu mówimy? Nielogiczne brdanie o tym, że klient ufa adwokatowi - i to jest dowód na zaufanie publiczne - pokazuje jakie braki w logice mają niektóre zawody prawnicze. Nie potrafią odróżnić zwykłego minimalnego zaufania jakie każdy usługodawca musi wzbudzać u klienta od zaufania publicznego.

    Odpowiedz
  • Prawo - wielki komunistyczny absurd(2016-06-25 14:57) Zgłoś naruszenie 103

    Kształcenie korporacyjne - to czysty absurd. Tak naprawdę od magistra prawa po studiach, kwalifikacje absolwenta aplikacji różnią się od kilka do kilkudziesięciu (80) godzin. Bo tyle zajmują wykłady i ćwiczenia z danego przedmiotu. Zatem np. z prawa pracy - magister prawa jest np. o 16 godzin wykładów mniej wykształcony niż absolwent aplikacji radcowskiej. Jeszcze mniejsza różnica z aplikacją adwokacką. Na aplikacji nie ma równocześnie żadnego wymogu występowania w choć jednej sprawie z zakrsu prawa pracy. CZYLI CAŁA RÓŻNICA TO KILKA GODZIN WYKŁADÓW. Żeby było jeszcze bardziej niedorzecznie to np. moja znajoma jest prawnikiem, który w urzędzie państwowym zajmuje się jako prawnik prawem pracy po 8 godzin dziennie, codziennie od 7 lat. Pod względem teoretycznym i praktycznym nie ma radców prawnych ani adwokatów którzy mogliby mieć choćby zbliżone doświadczenie (teoretyczne czy praktyczne) do mojej koleżanki. Ale jej nie wolno być pełnomocnikiem w sądzie w sprawach osób fizycznych. Natomiast aplikantowi z żadnym w porównaniu doświadczeniem - wolno. Albo ja. Prowadzę z urzędu sprawy z zakresu budownictwa. Tysiące godzin siedzenia w prawie budowlanym, administracyjnym, występowanie przed sądami. W zasadzie 99% radców prawnych (bo adwokatów to 100%) nie może się nawet porównać z doświadczeniem pracowników takich jak my. Ale mnie nie wolno wystąpić w sprawie znajomego w WSA. Absolwent aplikacji - z zerowym doświadczeniem - może. Prawo proceduralne to stek absurdów w interesie korporacji.

    Odpowiedz
  • TvKB(2016-06-25 12:26) Zgłoś naruszenie 71

    W sytuacji, w której państwo i zainteresowane obecnym status quo korporacje udają, że nie widzą pilnej konieczności zmian prawnych, postuluję po raz kolejny do PiS-u, aby umożliwił magistrom prawa, bez odbywania przymusowych i nonsensownych aplikacji u swoich przyszłych konkurentów w zawodzie, dostępu do zawodu prawnika i prawo do postulacji we wszystkich sądach RP w imieniu klientów, którzy im ufają i wybraliby ich na obrońcę czy pełnomocnika procesowego. To przyczyniło by się do wymuszonej przez prawa rynkowe specjalizacji oferentów usług prawniczych, realnych specjalistów w różnych dziedzinach prawa, koncentrujących się głównie na te dziedziny prawa, do których mają prawdziwą pasję i pogłębioną wiedzę oraz doświadczenia zawodowe, do większej konkurencji na wyższym poziomie oferowanych usług i cen za nie, do zmniejszenia marnotrawstwa inwestycji państwa w studia magistrów prawa, ożywienia konjunktury, zamiast bycia bezrobotnym i bez zawodu, choć z państwowym tytułem magistra prawa, który dziś im prawa do dostępu do zawodu prawnika nie daje z uwagi na sztuczne blokady chroniące oligopolem korporacje adwokacko-radcowskie. Niech PiS przypomni sobie i nareszcie zrealizuje postulat przedwyborczy z przed 9 laty o doradcach prawnych, co umocniło by jego pozycję wśród wyborców, gdyby ustawowo powołał samorząd magistrów prawa (doradców prawnych), zobowiązując ich do utrzymania tajemnicy zawodowej i obowiązkowego ubezieczenia od odpowiedzialności cywilnej, tak aby mogli konkurować na rynku usług prawniczych z adwokatami i radcami prawnymi we wszystkich instancjach sądowych.

    Odpowiedz
  • dziadek(2016-06-25 09:25) Zgłoś naruszenie 71

    SKORO : "Prawnik nie musi się znać na wszystkim. Przy obecnej nadprodukcji prawa jest to zresztą mało realne." to nalezy rozumieć , że OBYWATEL nie prawnik także nie musi znać się na prawie bo to jest nie realne. ale jak to ma się do tak chętnie stosowanej maksymy (zwłaszcza przez tzw wymiar) => nieznajomość prawa szkodzi. Nawet pijany fureman wie, że jak załaduje za dużo na furmankę to kon tego nie pociągnie. Cóż ale to tyczy pijanego furmana

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!