Żadna władza nie przepada za organizacjami monitorującymi jej poczynania. Prawo obywateli do informacji trzeba jednak szanować.
Mroźny wieczór 25 listopada 2015 r. W izbie niższej dzieją się rzeczy niezwykłe. Trwa dyskusja i głosowania nad unieważnieniem wyboru pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Odbywa się to w formie uchwał w sprawie stwierdzenia braku mocy prawnej uchwał Sejmu poprzedniej kadencji. Wydaje się, że to początek nowej ery, że to zamach na ustrój państwa, na konstytucję, na trójpodział władzy, na niezależność trybunału. Wcześniej PiS chciał grać zgodnie z regułami prawa, zaskarżył ustawę, jednak po ponad dwóch tygodniach wycofał swój wniosek i przystąpił do „przejmowania” sądu konstytucyjnego. Kilkoro znajomych śledzi w swoich domach relację z parlamentu i zastanawia się co zrobić. Dochodzą do wniosku, że to już najwyższy czas na symboliczny protest. Spotykają się pod Sejmem ok. godz. 22. Najpierw jest ich trzech, z jedną flagą. W ciągu kilku godzin, pomimo nocnej pory i mrozu, zjawia się tam kilkadziesiąt osób, poinformowanych za pośrednictwem portalu społecznościowego o spontanicznej pikiecie. To symptomatyczne, że pierwszy protest uliczny przeciwko działaniom nowo wybranej władzy dotyczy właśnie trybunału. I to pod znakiem tego organu władzy sądowniczej upłynie cały kolejny rok. Uderzenie w TK przejdzie do historii.
25 listopada do Sejmu przyjeżdżają wieczorem także prezesi TK. Chcą być obecni podczas ataku na instytucję, którą reprezentują. Są też przedstawiciele organizacji obywatelskich, np. z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Inni gromadzą się przed Sejmem. Pojawia się policja, potem służby robiące zdjęcia manifestantom. Pikietujący śledzą w telefonach i na laptopie relację z Sejmu, gdzie właśnie trwa awantura. Dyskutują, co wydarzenia te oznaczają dla polskiej demokracji. Zastanawiają się, co robić, w jaki sposób dać wyraz swemu sprzeciwowi, co skandować? Kiedy około pierwszej w nocy politycy opuszczają Sejm, pikietujący krzyczą „Ręce precz od trybunału”. To hasło stanie się motywem przewodnim kilku demonstracji organizowanych w kolejnych dniach.
Reklama
Przełomowa noc
Choć już wcześniejsze wydarzenia dotyczące TK wzbudzały ogromne kontrowersje, ta noc wydaje się przełomowa. Zapoczątkowała ciąg zdarzeń, wpłynęła na życie wielu ludzi związanych z ochroną prawa i praw człowieka. W wydarzeniach tej nocy mają źródło różne inicjatywy podejmowane przez organizacje obywatelskie przez cały rok – a ich prezentacji w dużej mierze poświęcona jest niniejsza rubryka.

Reklama
Działania, które można podzielić na trzy kategorie. To tytułowe „patrzymy na Was”, czyli projekty monitoringowe, strażnicze, potoczne patrzenie władzy na ręce. To działania na arenie międzynarodowej, przy wykorzystaniu istniejących instrumentów i instytucji. To wreszcie inicjatywy edukacyjne i podnoszące świadomość na temat roli ustawy zasadniczej i Trybunału Konstytucyjnego. Wszystkie te aktywności są typowe dla działalności organizacji obywatelskich, a kryzys konstytucyjny wydobył je po raz kolejny. Jednak pojawił się nowy element, którego nie było w Polsce długo. Otóż działania podejmowane przez organizacje obywatelskie wywołały populistyczne ataki na nie. I wydaje się, że to niestety nie koniec, wiele jeszcze przed nami. Przykład? Do protestujących w nocy przed Sejmem podeszli na chwilę po zakończeniu obrad politycy „Nowoczesnej”. To dało powód do przedstawienia protestu jako sterowanego politycznie. Niektórym naprawdę trudno uwierzyć, że obywatele mogą coś robić bez porozumienia z partiami.
Inicjatywa „Patrzymy na Was”, która powstała w związku z wydarzeniami tamtej nocy, to tylko jedna z wielu odsłon działania obywateli. Działa ona zgodnie z mottem, które można znaleźć na jej stronie internetowej: „Jesteśmy za przejrzystym i zrozumiałym państwem. Patrzymy każdej władzy na ręce i chcemy, by każda władza podejmowała debatę z obywatelami”. Tymczasem coraz częściej pojawiają się zarzuty, że organizacje krytyczne wobec działań obecnej władzy w sprawie TK wcześniej milczały. To oczywiście nieprawda. Organizacje strażnicze (polski odpowiednik angielskiego terminu watch-dog) przyglądają się działaniom wszystkich władz. I od zawsze zgłaszają pod ich adresem krytyczne opinie. Tak było i w przypadku działań dotyczących TK. Dzisiaj wielu krytykuje zmiany w ustawie o TK wprowadzone przez poprzedni parlament i umożliwiające wybór dodatkowych dwóch sędziów na kadencje, które się jeszcze nie zakończyły. Jednak kiedy te zmiany wprowadzano, niewiele było takich głosów. Ale głos organizacji obywatelskich był. Helsińska Fundacja Praw Człowieka napisała w dostępnej na stronach Senatu opinii z 9 czerwca 2015 r. wyraźnie: „W ocenie Fundacji, takie postanowienie jest niedopuszczalne, z uwagi na fakt, że pozwala na wybór dwóch sędziów TK przez Sejm obecnej kadencji (przy uprawdopodobnionym założeniu, że ustawa wejdzie w życie w sierpniu lub wrześniu 2015 r.), w sytuacji, gdy kadencje sędziów, których mają zastępować, wygasną w trakcie Sejmu przyszłej kadencji. [...] Z tych przyczyn ich następcy na stanowiskach sędziów TK powinni zostać w zgodzie z Konstytucją wybrani przez Sejm kolejnej, VIII kadencji. Opiniowana ustawa pozwala natomiast na wybór następców dwójki sędziów jeszcze przez Sejm VII kadencji, co należy ocenić jako rodzące poważne wątpliwości konstytucyjne”. Także tryb wyborów sędziów TK przeprowadzonych przez poprzedni parlament organizacje oceniły krytycznie. W swoim stanowisku koalicja organizacji monitorujących wybory ogłosiła: „W związku z zaistniałą sytuacją stwierdzamy jednoznacznie, że nieodpowiedzialne decyzje polityków uniemożliwiły debatę publiczną nad kandydatami do Trybunału Konstytucyjnego. Przyjęty przez Parlament kalendarz wyborów sędziów oznacza, że od oficjalnego zgłoszenia kandydatów do ich wyboru, upłynie zaledwie tydzień, a od opiniowania kandydatów przez sejmową Komisję Sprawiedliwości i Praw Człowieka zaledwie kilkanaście godzin. Uważamy, że działania Sejmu naruszają standardy demokratycznego państwa prawnego”. A o potrzebie zgłoszenia kandydatów i przeprowadzenia debaty na ich temat organizacje apelowały od kilku miesięcy. Dyskusja nad kandydatami jednak się odbyła. I to pomimo tego, że same wybory zostały przeprowadzone w zaledwie tydzień. Inaczej było natomiast w grudniu, kiedy obecny Sejm postanowił wybrać pięciu dodatkowych sędziów – wszystko (włącznie z nocnym zaprzysiężeniem) stało się w ciągu kilkudziesięciu godzin, co zupełnie uniemożliwiło jakąkolwiek debatę. W tych dniach rozpoczynają się kolejne wybory na zwalniane w grudniu stanowisko sędziego TK, zobaczymy jak przebiegną one tym razem. Organizacje będą proces ten monitorować. Tak jak to robiły dotychczas.
Żadna władza, to cecha ludzka, nie przepada za organizacjami, które monitorują szczegółowo jej poczynania, czy zadają wiele pytań korzystając z instrumentów dostępu do informacji publicznej. Jednak przedstawiciele władzy muszą sobie zdawać sprawę, że jest to w demokracji rzecz naturalna i prawo obywateli. Mogą tego nie lubić, ale muszą szanować prawo obywateli do informacji i kontrolowania władzy.
Zdrada państwa
Kolejny nurt działań organizacji zajmujących się ochroną praw człowieka to wykorzystywanie instrumentów międzynarodowych, mechanizmów, na działanie których zgodziła się Polska, stając się członkiem organizacji międzynarodowych i podpisując międzynarodowe konwencje. Przedstawianie, z czym od roku mamy do czynienia, takich działań jako „skarżenia się na własne państwo zagranicą”, a bywa że i „zdrady”, jest charakterystyczne dla państw niedemokratycznych, autorytarnych. Zetknąłem się z tym wielokrotnie, głównie na Wschodzie, gdzie przez lata dzieliłem się doświadczeniami polskiej transformacji. Każdy wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie polskiej jest wyrokiem przeciwko państwu, adresatem rekomendacji licznych ciał jak Komitet Praw Człowieka ONZ są organy państwa. Udział w takich mechanizmach to norma, dzisiaj w Polsce podważana. Pamiętam dobrze, kiedy po raz pierwszy, pracując w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, brałem udział w 1999 r. w formułowaniu opinii dla Komitetu Praw Człowieka ONZ. W tych tak zwanych sprawozdaniach alternatywnych (po angielsku shadow report) organizacje odnoszą się do sprawozdań oficjalnych instytucji państwa. Ja pisałem między innymi o brakach w dostępie do pomocy prawnej z urzędu, dla osób ubogich. I znalazło to – ku mojej autentycznej radości i dumie – swoje odzwierciedlenie w rekomendacjach Komitetu. Niestety nie wpłynęło na rychłe zmiany w tej sferze. Ale takie są ograniczenia, tego typu rekomendacje mają charakter miękkich środków oddziaływania na organy państwa. Podkreślmy – rekomendacje wynikają z przyjętych przez państwo wcześniej zobowiązań do przestrzegania określonych standardów. Do sprawozdań wszystkich kolejnych rządów organizacje formułowały krytyczne opinie, i będą to robić nadal. Jak ze wszystkim, tak i z rekomendacjami instytucji międzynarodowych można dyskutować, ale oskarżanie osób, czy organizacji biorących udział w tych procedurach o niecne działanie, to rzecz przez lata w Polsce nie do pojęcia. Atak także na rzecznika praw obywatelskich, który ma wręcz obowiązek udziału w tej procedurze, przez 27 lat polskiej transformacji nie mieścił się w głowie. A jednak.
Czym skorupka za młodu
W jednym z poprzednich felietonów pisałem o patriotyzmie konstytucyjnym, o społecznych inicjatywach edukacyjnych, których celem jest uświadamianie roli konstytucji, roli Trybunału Konstytucyjnego w ochronie naszych praw i wolności. Po pierwszej zeszłorocznej demonstracji nastąpiły kolejne, znacznie bardziej liczne. Podczas jednej z nich wolontariusze (prawnicy, działacze organizacji obywatelskich), rozpoznawalni dzięki odpowiednim koszulkom, tłumaczyli zainteresowanym, na czym polega rola trybunału, wyjaśniali znaczenie wyroków. Jest ogromna potrzeba edukacji społecznej dotyczącej podstaw naszego ustroju. Właśnie zakończyła się druga edycja organizowanego przez Stowarzyszenie im. Prof. Zbigniewa Hołdy Tygodnia Konstytucyjnego. Tym razem aż 380 prawników wolontariuszy, wszystkich zawodów prawniczych, poszło do 350 szkół i poprowadziło lekcje na temat konstytucji dla prawie 36 tysięcy uczniów. Nie wykłady, a praktyczne, angażujące warsztaty, podczas których uczniowie sami mogli wcielić się w rolę trybunału i podejmować decyzje w oparciu o przedstawione kazusy. Już za 10 dni odbędzie się z kolei w TK kolejny finał Turnieju Konstytucyjnego dla studentów i aplikantów. Po pierwszych etapach, w których wzięły udział setki chętnych, etapie pisemnym i eliminacjach w Sądzie Okręgowym w Warszawie, finaliści zmierzą się na sali prawdziwego trybunału. Tegoroczny kazus turniejowy, jak zwykle trudny i wyważony tak, by móc argumentować w obie strony dotyczy „Ustawy o szczególnych środkach ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego lub interesu obywateli Rzeczypospolitej Polskiej przed terroryzmem”. Ciekawe, czy podczas finału okaże się łatwiejszy do zaskarżenia czy obrony na gruncie konstytucyjnym. Niedawno konkurs dla młodzieży, na multimedialną interpretację zapisów konstytucji o prawach i wolnościach, ogłosił także rzecznik praw obywatelskich. Zachęca on uczniów do nakręcenia lub montażu krótkich 30-sekundowych filmików w dowolnej formie artystycznej, np. impresji, skeczu, scenki czy GIF-u. Zobaczymy, czy i jak, młodzież, tak twórcza i aktywna w portalach społecznościowych, zmierzy się z tym tematem. Wszystkie wspomniane inicjatywy mają na celu uświadomienie obywatelom roli konstytucji, umożliwienie im wyrobienia sobie własnego zdania na ważne tematy, w spokojnej atmosferze refleksji, a nie gorącego politycznego sporu, który często wprowadza zamęt.
Polska lekcja
Spór wokół polskiego sądu konstytucyjnego przyciąga uwagę obrońców praw człowieka, konstytucjonalistów, działaczy organizacji obywatelskich na świecie. Polska droga do wolności, budowa instytucji, w tym TK, była przez lata stawiana za wzór. Oczywiście nie było to bezrefleksyjne, towarzyszyły temu oceny krytyczne, propozycje zmian, ulepszeń, ale co do fundamentów i kierunku rozwoju pokazywano Polskę jako kraj, któremu się udało. Tym większe zaskoczenie panuje na świecie. Nie, że reformujemy, zmieniamy, ale że bijemy w fundamenty, że trybunał stał się przedmiotem zupełnie instrumentalnych, politycznych ataków, w tym nagonki. Niedawno wróciłem z Tunezji, gdzie na mocy nowej konstytucji będzie w najbliższym czasie powstawał Trybunał Konstytucyjny. Profesorowie, sędziowie, działacze organizacji obywatelskich, z którymi się spotykałem, bardzo byli ciekawi polskiego doświadczenia. Odpowiedzi na pytanie, co się właściwie stało, i jak temu zapobiec, jakich błędów nie popełnić. Mówiłem wiele właśnie o potrzebie edukacji społecznej, o monitorowaniu wyboru sędziów i działania TK, o potrzebie komunikacji samego trybunału ze społeczeństwem.
Kiedy piszę te słowa, niektóre media grzmią o obniżeniu poziomu zaufania obywateli do trybunału jako skutku jego działań, co ukazał opublikowany właśnie ranking. To diagnoza mediów, które od roku walą w sąd konstytucyjny jak w worek treningowy, i które z prezesa TK uczyniły wroga publicznego numer jeden.