Nie chcemy, aby sędziowie w mediach odnosili się do prowadzonych przez siebie spraw. Z aprobatą natomiast patrzymy na ich zaangażowanie w akcje mające na celu ochronę środowiska czy też będące sprzeciwem wobec przemocy. Takie wnioski płyną z ogólnopolskiego badania „Sędzia w debacie publicznej” przygotowanego na zlecenie Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.
Uczestnicy ankiety mieli wybrać m.in. te spośród wskazanych zachowań, które ich zdaniem przynoszą największą ujmę godności sędziego oraz osłabiają zaufanie do jego bezstronności. W tej kategorii pierwsze trzy miejsca zajęły: komentowanie w mediach aktualnie prowadzonych przez siebie spraw sądowych (42 proc. wskazań), uczestniczenie w marszach przeciwko rządowi organizowanych przez partię polityczną (35 proc.) oraz lajkowanie profili polityków lub ich wypowiedzi na Facebooku, Twitterze czy na innych portalach (34 proc.).
Reklama

Reklama
– Ta hierarchia jest jak najbardziej zrozumiała. Choć moim zdaniem należałoby zamienić miejsce pierwsze z trzecim. Uważam bowiem, że sędziom w ogóle nie wypada brać udziału w dyskusjach toczących się w mediach społecznościowych. Sędzia nie powinien w taki sposób reagować na to, co się dzieje w świecie polityki – mówi Marek Celej, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie.
Z kolei jeżeli chodzi o odnoszenie się przez sędziego do spraw, które sądzi, to zdaniem Marka Celeja zdarzają się przypadki, kiedy jest to dopuszczalne. Wówczas jednak należy zachować szczególną powściągliwość. – Pamiętam, że kiedy otrzymałem do sądzenia sprawę Lwa Rywina, to jeszcze przed rozpoczęciem przewodu sądowego chciano zaprosić mnie do studia telewizyjnego. Odmówiłem, gdyż spodziewałem się, że będę wypytywany o ewentualne scenariusze przebiegu sprawy. A o tym sędzia nie powinien mówić – wspomina Celej.
Zaznacza jednak, że w tej samej sprawie cały skład orzekający zdecydował się wydać oświadczenie, w którym odniósł się do publikacji „Gazety Wyborczej”.
– W artykule zasugerowano, jakie będzie rozstrzygnięcie. Daliśmy wówczas jasno do zrozumienia, że tego typu stwierdzenia są niedopuszczalne przed wydaniem wyroku – opowiada Celej.
Badanie pokazuje również, jaki rodzaj aktywności sędziów w sferze publicznej jest akceptowany. Tutaj na pierwszych trzech miejscach znalazły się następujące zachowania: branie udziału w akcjach na rzecz ochrony środowiska (70 proc.), uczestniczenie w pielgrzymce (69 proc.) czy w marszu przeciwko przemocy (69 proc.).
– Z chodzeniem na pielgrzymki to raczej byłbym ostrożny. Sędziowie przecież rozpatrują sprawy o obrazę uczuć religijnych. Dlatego też raczej rekomendowałbym taką aktywność tym sędziom, którzy już przeszli w stan spoczynku – ostrzega Marek Celej.
Z badania wynika, że nie lubimy, kiedy sędziowie podejmują akcje protestacyjne. Najgorzej spośród sposobów, w jaki sędziowie wyrażali swoje niezadowolenie z działań poszczególnych ekip rządzących, ocenione zostały „Dni bez wokand”. Akcję tę co czwarty badany uznał za przynoszącą ujmę godności sędziego. Nieco lepiej wypadło wysyłanie ministrowi sprawiedliwości czerwonych kartek. Negatywnie oceniło je 20 proc. respondentów. Formą protestu, która wzbudza najmniejsze kontrowersje, okazała się odmowa uczestnictwa w komisjach wyborczych. Jedynie co dziesiąty ankietowany uznał, że takie zachowanie sędziemu nie przystoi.