Emocje związane z odkryciem zdrady ukochanego są zrozumiałe. Nie można jednak tłumaczyć nimi zniesławienia, które ma ośmieszyć rywalkę na polu zawodowym – uznał Sąd w Gdańsku.
Reklama

Sprawa dotyczyła internetowego ataku na psycholożkę z Gdańska. Na jednym z trójmiejskich portali pojawił się wpis informując o: jej braku profesjonalizmu, niewłaściwych sposobach prowadzenia terapii, nieprzestrzeganiu zasad etyki zawodowej oraz uwodzeniu pacjentów. Autorka oskarżała kobietę o celowe „odbicie partnera” oraz zamęczanie go smsami z wyznaniami miłości. Psychoterapeutka odpowiedziała na zarzuty, poinformowała, że opisana sytuacja jest nieprawdziwa oraz zgłosiła sprawę do moderatora strony z prośbą o usunięcie komentarza.

Działanie to zostało zakwalifikowane jako czyn z artykułu 121 kodeksu karnego (Dz. U. z 1997 r., Nr 88, poz. 553 z zm.). czyli zniesławienie mające na celu poniżyć atakowaną w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. Nie bez znaczenia był fakt, że przekaz został opublikowany w środkach masowego komunikowania.

Autorką wpisu okazała się dotychczasowa partnerka mężczyzny, wdał się z romans z zniesławioną.

Analizują sprawę sąd ustalił, że psychoterapeutka od paru lat przyjaźni się z mężczyzną, ale nigdy nie korzystał on z jej usług i nie uczęszczał na prowadzoną przez nią terapię. Nie może więc być mowy o naruszeniu przez nią zasad etyki zawodowej, jak również nie można twierdzić, że zdrada miała związek z jej życiem zawodowym.

Reklama

Oskarżona początkowo twierdziła, że jej działanie było spowodowane chęcią ostrzeżenia innych kobiet przed działalnością prowadzoną przez pokrzywdzoną. W toku procesu jednak przyznała się do winy i wskazała zazdrość jako główną pobudkę działania. „Wskazała, iż to co zamieściła było napisane pod wpływem impulsu, było to napisane w obecności jej byłego partnera, który obecnie jest partnerem pokrzywdzonej. Było to w dniu kiedy dowiedziała się, że są ze sobą razem”. Przeprosił także psychoterapeutkę. Nie bez winy w całej tej sytuacji był mężczyzna, który szukając alibi dla swoich zdrad informował ją, że korzysta z usług „ super psycholożki”.

Sąd uznał, że oskarżona dopuściła się zarzucanego jej czynu. „Nie ulega wątpliwości, iż cechą immamentnie związaną z wykonywaniem zawodu psychoterapeuty jest posiadanie zaufania wśród pacjentów, a wszelkie zarzuty dotyczące etyki postępowania terapeuty, co oczywiste mają znaczący wpływ na ocenę prawidłowości wykonywania przez niego zawodu oraz jego kompetencji. Utrata zaufania przez pacjentów stanowi zaś, zasadniczo o niemożliwości wykonywania zawodu” - argumentowano.

Jednakże, jak przyznała sama oskarżona jej działania były spowodowane silnym wzburzeniem emocjonalnym. „W tej sytuacji trudno dopatrzeć się w popełnionym przez oskarżoną czynie działania w społecznie uzasadnionym interesie –w postaci ostrzeżenia potencjalnych klientów o ewentualnej niekompetencji i nieetycznych zachowaniach pokrzywdzonej” – stwierdził sędzia. Jednakże zaistniały przesłanki do warunkowego umorzenia postępowania karnego, gdyż oskarżona przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu a poczynione przez Sąd ustalenia doprowadziły do przekonania, iż okoliczności popełnienia przestępstwa nie budzą wątpliwości a samo działanie było spowodowane afektem.

Z uwagi na powyższe postępowanie zostało warunkowo umorzone a kobietę zobowiązano do zapłaty pokrzywdzonej 1000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.

Wyrok Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe w Gdańsku, sygn. akt: akt II K 1504/15