W minionym tygodniu znowu było wiele szumu wokół niedoskonałości w realizacji programu 500+, zwłaszcza w kontekście egzekucji komorniczej. Budujący jest fakt, iż w Sejmie ruszył projekt prezydenta zmierzający do wyeliminowania niezawinionego przez komorników blokowania kwot z programu 500+, które wpływają na zajęte rachunki bankowe.
Projekt został poddany dalszym pracom komisji. Najważniejsze, że zauważone zostały niedopatrzenia ustawodawcy i że prezydent dostrzegł apel komorników, iż środki z programu wsparcia dla rodzin wychowujących dzieci wprawdzie nie podlegają zajęciu, ale też nie są dostatecznie chronione. A dzieje się tak, gdy wpływają na zajęte rachunki bankowe.
O co chodzi w tym całym zamieszaniu? Problem i szum wokół tematu wynikają z niezrozumienia zasad egzekucji. Należy bowiem odróżniać zajęcie wierzytelności od zajęcia rachunku bankowego. Są to dwa niezależne od siebie sposoby egzekucji należności przez komorników sądowych.
Reklama
O ile komornicy nigdy nie dokonywali i nie będą dokonywać zajęć w ośrodkach pomocy społecznej wypłacających pieniądze z programu 500+ – zgodnie z przepisami nie podlegają one bowiem egzekucji – o tyle może dojść do sytuacji, że pieniądze te po wpłynięciu na konto dłużnika zostaną jednak zajęte.
Przy egzekucji z rachunków bankowych przepisy stanowią, że potrąceniu podlegają środki pieniężne znajdujące się na rachunku w chwili zajęcia oraz te, które zostały wpłacone po jego dokonaniu. Po wpływie na rachunek środki te tracą tożsamość – i w świetle prawa oraz orzecznictwa sądowego – stają się anonimowe.

Reklama
W przypadku zajętego rachunku bankowego nie podlega egzekucji kwota wolna od potrąceń, która obecnie wynosi ponad 13 tys. zł (wynika to z art. 54 ust. 1 prawa bankowego – t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 128), natomiast wpływy ponad tę kwotę podlegają zajęciu w całości. Pieniądze zgromadzone na rachunku do tej kwoty w ogóle nie mogą podlegać egzekucji, a tym samym nie jest potrzebna zgoda komornika na ich wypłatę z konta. Dopiero po wyczerpaniu owej kwoty bank ma obowiązek przelewać na konto komornika wszystkie wpływające na dany rachunek kwoty. Przy tym sam egzekutor nie ma wiedzy, jakie środki zasilają rachunek bankowy, i nie ma możliwości monitorowania na bieżąco źródła ich pochodzenia, bo nie ma wglądu do rachunku dłużnika.
Monika Janus, rzecznik prasowy Krajowej Rady Komorniczej / Dziennik Gazeta Prawna
Zaproponowane przez prezydenta zmiany odzwierciedlają i frustrację społeczną, i obawy Krajowej Rady Komorniczej, a mają za zadanie doprecyzować obowiązujące przepisy. Projekt zaproponowany przez głowę państwa ma uwolnić obywateli od obowiązków wysyłania do komornika wniosków o każdorazowe zwolnienie tych kwot. Na bank nałoży zaś obowiązek powiadomienia komornika o niemożności przekazania części kwoty znajdującej się na rachunku ze względu na to, że pochodzi ona ze świadczeń niepodlegających zajęciu.
Dla pełnego zrozumienia tematu dodam, że tak samo skonstruowane są procedury dotyczące pieniędzy wpływających na zajęte rachunki bankowe z tytułu alimentów na dzieci. Z jednej strony to nadal alimenty, z drugiej zaś – kiedy wpłyną na rachunek bankowy – stają się niezidentyfikowanymi środkami. Aby wybrnąć z tej sytuacji, wierzycielki alimentacyjne – a z drugiej strony dłużniczki – zakładają specjalne rachunki bankowe na dziecko, tylko do obsługi alimentów. Gdy posiadaczem rachunku jest dziecko, a dłużnikiem jego matka, nie można bowiem dokonać zajęcia konta.
Dlatego silniejszą ochroną i bezpiecznym rozwiązaniem byłaby zmiana przepisów umożliwiająca utworzenie specjalnych rachunków socjalnych – z definicji wolnych od zajęcia. Wpływałyby na nie świadczenia określone w art. 833 par. 6 kodeksu postępowania cywilnego (m.in. pochodzące z 500+). Na taką możliwość wielokrotnie wskazywały Krajowa Rada Komornicza oraz Związek Banków Polskich. Wydaje się, że to rozwiązanie byłoby najprostsze z punktu widzenia procedury, ochrony tych środków i zapewnienia płynności w realizacji programu 500+.