Mój syn jest w szkole podstawowej, przygotowywał referat o prawach dziecka. Konsultował treść z nauczycielką i popadł z nią w konflikt. Wychowawczyni twierdziła bowiem, że najmłodsi nie mogą swobodnie wyrażać swoich poglądów. Nie mają też prawa do wiedzy wykraczającej poza ramy, jakie określą jego rodzice – jednym słowem, że władza rodzicielska jest ponad najprostszymi uprawnieniami młodego człowieka. A przecież Polska podpisała Konwencję o prawach dziecka – pisze pani Marzena, mama Krzysia
To prawda, Polska ratyfikowała Konwencję o prawach dziecka 7 czerwca 1991 r., jednak zgłosiła w pewnych kwestiach zastrzeżenia i pozostawiła sobie prawo do własnego rozumienia przepisów. Korzystanie przez dziecko z praw do wyrażania poglądów, poszukiwania wiedzy, swobody wyznania i tym podobne, określone w paragrafach 12–16, zostały tu ograniczone „poszanowaniem władzy rodzicielskiej, zgodnie z polskimi zwyczajami i tradycjami dotyczącymi miejsca dziecka w rodzinie i poza rodziną”. Także zapisane w art. 24 ust. 2 pkt f „poradnictwo dla rodziców oraz wychowanie w zakresie planowania rodziny powinno pozostawać w zgodzie z zasadami moralności”. Do niedawna Polska nie stosowała się do konwencji jeszcze w dwóch punktach – mówiącym o tym, że dziecko adoptowane ma prawo poznać dane swoich rodziców naturalnych (u nas nie ma takiej praktyki) oraz że w działaniach wojennych mogą brać udział dzieci 15-letnie (w Polsce trzeba mieć 18 lat). Jednak z tych ostatnich zastrzeżeń nasz kraj wycofał się w 2013 r.
Konwencja o prawach dziecka została uchwalona przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 20 listopada 1989 r. Ratyfikowały ja 193 kraje, w tym Polska (ale nie USA). Składa się nań preambuła i 54 artykuły, które powtarzają większość praw człowieka i zobowiązują wszystkich dorosłych i instytucje do szczególnego traktowania dzieci.
Społeczność międzynarodowa zobowiązała się do ochrony ich przed wszelkimi przejawami przemocy – niewolnictwem, handlem ludźmi, wykorzystywaniem seksualnym, pracą przymusową, udziałem w działaniach zbrojnych, ale też przed przemocą stosowaną w rodzinie. Prawa dziecka, tak jak prawa człowieka, podzielono na cztery grupy.
Reklama
Są to:
● prawa osobiste, umożliwiające rozwój dziecka, czyli prawo do życia, do zachowania tożsamości, do rozwoju, wychowania w rodzinie, wyrażania własnych poglądów, prawo do informacji, nieskrępowanego poszukiwania wiedzy;

Reklama
prawa publiczne, czyli możliwość wyrażania własnych poglądów, uczestniczenia w życiu grupy rówieśniczej, społeczności lokalnej, stowarzyszeń, a wreszcie państwa;
● prawa socjalne, obligujące dorosłych do stworzenia dziecku odpowiednich warunków materialnych i społecznych do rozwoju umysłowego, psychicznego i fizycznego, do zapewnienia godnych warunków i poziomu życia, opieki zdrowotnej, odpoczynku;
● prawa ekonomiczne, umożliwiające dziecku przygotowywanie się do dorosłego życia i uniezależnienia się od innych – tu mieszczą się prawo do nauki oraz szczególna ochrona pracy podejmowanej przez dzieci.
Naturalnymi i najważniejszymi strażnikami praw dzieci i ich opiekunami są rodzice, w dalszej kolejności – inni członkowie rodziny. Gdy jednak ich zabraknie lub nie wywiązują się ze swoich powinności albo nie radzą sobie z opieką nad dzieckiem, ich obowiązki przejmuje państwo. W Polsce nad przestrzeganiem dziecięcych przywilejów czuwa rzecznik praw dziecka (patrz wypowiedź).
Podstawa prawna
Art. 2 ustawy z 6 stycznia 2000 r. o rzeczniku praw dziecka (Dz.U. z 2015 r. poz. 2086). Art. 72. Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z 2 kwietnia 1997 r. (Dz.U. z 1997 r. nr 78, poz. 483). Konwencja o prawach dziecka (Dz.U. z 1991 r. nr 120, poz. 526). Oświadczenie rządowe z 30 września 1991 r. w sprawie ratyfikacji przez Rzeczpospolitą Polską Konwencji o prawach dziecka, przyjętej przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych 20 listopada 1989 r. (Dz.U. z 1991 r. nr 120, poz. 527). Oświadczenie rządowe z 27 marca 2013 r. w sprawie zmiany zakresu obowiązywania Konwencji o prawach dziecka, przyjętej 20 listopada 1989 r. w Nowym Jorku (Dz.U. z 2013 r. poz. 677).
Marek Michalak rzecznik praw dziecka / Dziennik Gazeta Prawna
OPINIA EKSPERTA
Tylko w 2015 r. rzecznik praw dziecka podjął blisko 50 tys. interwencji i ta liczba od kilku lat pozostaje na zbliżonym poziomie. Dzieci oraz ich rodzice i opiekunowie mają świadomość funkcjonowania tego urzędu i często zwracają się o pomoc, nierzadko gdy wyczerpali już inne możliwości. Sprawy do rzecznika zgłaszane są przede wszystkim przez linię Dziecięcego Telefonu Zaufania RPD (800 12 12 12), ale również drogą e-mailową, pocztą oraz osobiście.
Od wielu lat tradycyjnie największa liczba interwencji ma związek z prawem dziecka do wychowania w rodzinie, w 2015 r. było ich prawie 25 tys. W szczególności dzieci i dorośli zwracają się z prośbą o pomoc w realizacji prawa dziecka do obojga rodziców, realizacji kontaktów i orzeczeń sądowych. Część spraw dotyczy małych dzieci w systemie pieczy zastępczej. Ponad 8 tys. interwencji stanowią te z zakresu prawa dziecka do nauki i są związane m.in. z ocenianiem uczniów, odpowiedzialnością nauczycieli lub organizacji pracy szkół. Niezmiennie dużo jest interwencji „medycznych” (w 2015 r. ponad 6 tys.). Tu większość z nich rzecznik podejmuje na wniosek rodziców, którzy są zaniepokojeni kosztami leczenia, dostępnością do niektórych świadczeń, brakiem refundacji leczenia lub rehabilitacji.
Choć świadomość społeczna funkcjonowania w Polsce całkowitego zakazu bicia dzieci jest coraz wyższa, to w dalszym ciągu ponad połowa obywateli (58 proc.) nie widzi nic złego w klapsach i laniu. Statystyki znajdują odzwierciedlenie w interwencjach (ponad 5 tys. w ub.r.). Rzecznik pomaga tam, gdzie dochodzi do zaniedbywania i przemocy, czyli w domu, środowisku rówieśniczym lub różnych formach opieki.
Co roku do rzecznika wpływa kilka tysięcy wniosków o pomoc w realizacji prawa do godziwych warunków socjalnych (ponad 3 tys.). Dzieci i rodzice skarżą się na zjawisko niealimentacji, w tym słabą skuteczność egzekucji świadczeń za granicą, problemy mieszkaniowe, na wysokość lub odmowę przyznawania zasiłku macierzyńskiego.