Krajowe firmy mają już świadomość wartości swoich marek. Dlatego planując ekspansję za granicą, zabezpieczają swoje interesy. W 2015 r. do Unijnego Urzędu ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) napłynęło prawie 90 tys. wniosków o objęcie ochroną znaku towarowego, z których 3665 pochodziło z Polski – wynika z najnowszych danych Eurostatu.
Tym samym nasz kraj osiągnął rekord. W porównaniu z 2014 r. liczba wniosków zwiększyła się o 442. Dla porównania w 1996 r. (ostatnie dostępne dane) polskie firmy i instytucje złożyły zaledwie 17 aplikacji.
Stawia nas to na siódmym miejscu wśród państw należących do Wspólnoty. Zdecydowanym liderem są Niemcy (20,5 tys. wniosków), którzy wyprzedzają Brytyjczyków (12,5 tys.) i Włochów (9,9 tys.). W zestawieniu przed nami są także trzy kraje spoza UE – Stany Zjednoczone, Chiny (wraz Hongkongiem) i Szwajcaria.
Reklama
W bardziej miarodajnym przeliczniku, jakim jest liczba wniosków o zastrzeżenie znaku towarowego na milion mieszkańców, jesteśmy znacznie dalej – dopiero na 19. pozycji. Listę otwierają kraje o niewielkim zaludnieniu, jak Luksemburg, Malta i Cypr. Wśród krajów z liczbą mieszkańców przekraczającą 5 milionów prowadzą natomiast Austria, Dania i Szwecja. Dla nas pocieszeniem może być fakt, że za naszymi plecami uplasowali się najwięksi konkurenci w regionie: Czechy, Słowacja, Węgry i Rumunia.
– W przypadku Polski ważne jest to, że w ciągu dekady liczba zgłoszeń na terenie UE wzrosła z 25 na milion mieszkańców do prawie 100. W tym samym czasie liczba zgłoszeń dla UE28 zwiększyła się jedynie o 63 proc. – komentuje Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Konfederacji Lewiatan.

Reklama
Ale też nasze marki coraz chętniej rozwijają się za granicą. I zmienił się ich model biznesowy. Większą wagę przywiązują do wizerunku firmy w budowaniu przez nią pozycji na rynku. – Firmy wiedzą, że oferowanie produktów o wysokiej jakości nie wystarczy. Muszą być one kojarzone z marką, a podstawą jej budowania jest znak towarowy – tłumaczy Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek. Tylko dzięki marce można wygenerować wyższą marżę na sprzedaży oraz zbudować lojalność wśród klientów. Dlatego większa aktywność na polu starania się o ochronę znaku jest dowodem na to, że przybywa firm, które zagraniczne rynki próbują podbić już za pośrednictwem własnego znaku, a nie realizując produkty na zlecenie, czy za pośrednictwem międzynarodowych marek. To konsekwencja sukcesu, jaki po wielu latach udało im się osiągnąć na rodzimym rynku.
– Dobrym przykładem jest branża odzieżowo-obuwnicza. Na uwagę zasługują spółki LPP, czy CCC, które otwierają sklepy zarówno w Europie Środkowej, Wschodniej, jak i Zachodniej – tłumaczy Jarosław Frontczak, analityk handlu detalicznego w firmie PMR.
Jak dodaje Piotr Nowjalis, wiceprezes CCC, od 2012 r., firma złożyła kilkaset wniosków o ochronę znaku towarowego za granicą.
– Staramy się o nią w każdym kraju, do którego planujemy właśnie wejść już teraz lub w przyszłości. Na decyzje trzeba czekać średnio dwa lata. Średnio, bo wciąż kilkanaście naszych wniosków jest jeszcze rozpatrywanych. Dlatego warto je składać z wyprzedzeniem, a nie na ostatnią chwilę – komentuje Piotr Nowjalis.
Sukcesami może pochwalić się też Solaris, marka pojazdów komunikacji miejskiej, która zdobyła już status międzynarodowej. Powoli korzyści działania pod własną marką zaczyna dostrzegać też branża spożywcza.
– Im zasięg działalności firmy większy, tym bardziej zwiększa się udział znaku towarowego w wartości przedsiębiorstwa. Naturalne jest więc, że spółki decydują się zadbać o swoje interesy – ocenia Adam Taukert, rzecznik Urzędu Patentowego.
Szczególnie że rejestracja znaków towarowych na terenie UE poprzez EUIPO nie jest droga. To koszt 850 euro za 10 lat z możliwością przedłużenia.
W związku z tym, że na ekspansję zagraniczną stawiają kolejne polskie firmy, a już działające poza krajem planują podbój nowych rynków, należy oczekiwać kolejnych rekordów w liczbie wniosków o ochronę znaków towarowych. Eksperci są nawet zdania, że jeśli nie w tym roku, to na pewno w najbliższych 2–3 pokonamy pod tym względem Holandię i zajmiemy należące do niej szóste miejsce.