Doręczenie stronie orzeczenia o innej treści niż ta, którą sąd ogłosił, godzi w dobro wymiaru sprawiedliwości i podważa zaufanie obywateli do sądu.
Reklama
Stan faktyczny
30 sierpnia 2013 r. ogłoszony został wyrok w sprawie cywilnej. Jak się później okazało, był on inny niż jego papierowy odpowiednik. Niezgodność dostrzegły pozwane.
W ogłoszonej wersji jako strona powodowa zostało wskazane przedsiębiorstwo X. Punkt trzeci wyroku nie zawierał zwrotu „w tym kwotę 3617 zł tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego”. W punkcie 4 nakazano zaś pobrać od pozwanych solidarnie na rzecz Skarbu Państwa 640 zł „dla świadków za stawiennictwo na rozprawie”.

Reklama
W papierowej wersji orzeczenia jako strona powodowa zostało wskazane już inne przedsiębiorstwo. W punkcie trzecim zasądzono od pozwanych na rzecz interwenienta ubocznego 4989 zł tytułem zwrotu kosztów procesu i 3617 zł tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego. Z kolei w punkcie czwartym nakazano pobrać od pozwanych na rzecz Skarbu Państwa 640 zł tytułem zwrotu stawiennictwa świadków.
Pozwane wniosły apelację, na skutek której wyrok został uchylony, a sprawa przekazana do ponownego rozpoznania. Sąd odwoławczy uznał, że wyrok wydano na rzecz podmiotu nieuczestniczącego w procesie, co zostało zakwalifikowane jako nierozpoznanie istoty sprawy. W konsekwencji problemem, a właściwie sędzią, który wydał kwestionowane orzeczenie, zainteresował się rzecznik dyscyplinarny.
Sędziego sądu okręgowego obwiniono o to, że dopuścił się rażącej i oczywistej obrazy art. 332 par. 1 kodeksu postępowania cywilnego. Przepis ten mówi, że sąd jest związany wydanym wyrokiem od chwili jego ogłoszenia. Rzecznik uznał, że dokonanie zmiany jego treści stanowi uchybienie godności urzędu sędziego. Obwiniony przyznał się do zarzucanego mu czynu. Sąd apelacyjny uznał go za winnego i wymierzył mu karę nagany. Sędzia wniósł odwołanie, domagając się uniewinnienia.
Uzasadnienie
Sąd Najwyższy utrzymał zaskarżony wyrok w mocy (wyrok Sądu Najwyższego z 3 grudnia 2015 r., sygn. akt SNO 69/15). Wyjaśnił, że wykładnia pojęcia „oczywistego i rażącego naruszenia przepisów” powinna być dokonywana w sposób zawężający, z uwagi na konieczność uwzględnienia zasady konstytucyjnej niezawisłości sędziowskiej. Sędzia może być zatem pociągnięty do odpowiedzialności dyscyplinarnej za błędy w orzekaniu jedynie wyjątkowo. I to tylko za oczywiste i rażące pogwałcenie przepisów, widoczne od razu dla każdego, bez wnikania w szczegóły sprawy oraz bez potrzeby analizowania stanu faktycznego i prawnego.
Jak wyjaśnił SN, obraza przepisów jest oczywista, gdy błąd został popełniony w odniesieniu do regulacji, której znaczenie nie powinno nasuwać wątpliwości nawet u osoby o przeciętnych kwalifikacjach prawniczych. Natomiast rażący charakter obrazy przepisów należy odnosić do skutków ocenianych na tle konkretnych okoliczności, gdy popełniony błąd narusza istotne interesy stron bądz´ innych osób biorących udział w postępowaniu.
W tej sprawie doszło do zmiany wydanego przez sąd i ogłoszonego wyroku. Takie działanie miało znamiona oczywistej i rażącej obrazy przepisów w rozumieniu art. 107 par. 1 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz.U. z 2001 r. nr 98, poz. 1070 ze zm.). Niewątpliwie godziło ono także w dobro wymiaru sprawiedliwości i podważało zaufanie obywateli do sądu. Sąd jest związany bowiem orzeczeniem od chwili jego ogłoszenia. Oznacza to, że nie można dokonywać zmian w treści wyroku po ogłoszeniu, poza wyjątkami przewidzianymi w przepisach i w sposób przyjęty w ustawie procesowej. W zakresie wadliwego oznaczenia strony istnieje przecież możliwość dokonania sprostowania. Obwiniony jako sędzia z dużym doświadczeniem zawodowym musiał sobie zdawać z tego sprawę – co podkreślił SN w uzasadnieniu wyroku.
Co do kary dyscyplinarnej, SN uznał ją za adekwatną do czynu. Orzeczona kara powinna spełniać cele zapobiegawcze i wychowawcze w stosunku do sprawcy, a także uwzględniać potrzeby prewencji ogólnej. Wymiar kary powinien być uzależniony przede wszystkim od ciężaru gatunkowego przewinienia dyscyplinarnego. Niższy w przypadku zawinionego, lecz drobnego uchybienia w czynnościach służbowych i wyższy w przypadku cięższych przewinień. Przewinienie dyscyplinarne popełnione w tej sprawie było związane z rażącym naruszeniem przepisów postępowania i wywołało poważne, negatywne skutki.
SN odrzucił tłumaczenia sędziego, który zwracał uwagę na znaczne obciążenie pracą orzeczniczą, jako niemogące stanowić podstawy do wymierzenia łagodniejszej kary. Zdaniem sądu taki argument miałby znaczenie dla oceny drobnego błędu popełnionego w natłoku zajęć. Zmiana treści ogłoszonego wcześniej wyroku do takich zaś błędów się nie zalicza.
Komentarz
Rafał Puchalski, sędzia Sądu Rejonowego w Jarosławiu
W przeciwieństwie do Sądu Najwyższego ja zauważam problem nadmiernego obciążenia sędziów pracą. I według mojej oceny to właśnie nadmiar spraw, jakie mają sędziowie do rozpoznania, stanowi wytłumaczenie. Z całą stanowczością muszę wskazać, że sędziowie, przez lata zaniedbań ustawodawcy, nie są w stanie orzekać w sposób, w jaki powinni. Dobrym przykładem funkcjonowania sądów jest sytuacja, w której statystyka nie ma znaczenia dla sprawy. Tymczasem za chore i nienormalne należy uznać przypadki, w których sędzia jest rozliczany z ilości, a nie jakości orzeczeń.
Ten błąd sądu to, w mojej ocenie, wynik pośpiechu. Podobnych spraw prawdopodobnie będzie co raz więcej, chyba że obecne kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości zauważy sygnalizowany przez sędziów problem. Jest oczywiste, że liczba zawsze musi znaleźć odzwierciedlenie w jakości. Tylko znaczące zmniejszenie kognicji sądów jest lekarstwem na podobne zdarzenia. Sędzia mający kilkaset spraw w swoim referacie lub taką liczbę rozpoznający miesięcznie musi popełnić błędy.
Błąd rozstrzygnięcia w opisywanej sprawie dotyczył zaledwie kosztów postępowania. Nie miało to żadnego znaczenia dla treści roszczenia. Ale oczywiście nie powinno się to nigdy wydarzyć. Warto jednak pamiętać, że tylko ten, kto nic nie robi, nie popełnia błędów. Z tego powodu nigdy nie byłbym w stanie poprzeć projektu usuwania sędziego z zawodu po jednym uchybieniu. Kara w tym wypadku jest w mojej ocenie adekwatna do stopnia zawinienia. Przypomnę jeszcze raz, że błąd dotyczył tylko rozstrzygnięcia o kosztach, a nie o samym roszczeniu. Wymierzona kara będzie ostrzeżeniem dla sędziego i niewątpliwie odniesie zakładany cel wychowawczy.
Podobnych spraw prawdopodobnie będzie coraz więcej, chyba że obecne kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości zauważy sygnalizowany przez sędziów problem. Jest oczywiste, że liczba zawsze musi znaleźć odzwierciedlenie w jakości. Tylko znaczące zmniejszenie kognicji sądów jest lekarstwem na podobne zdarzenia. Sędzia mający kilkaset spraw w swoim referacie lub taką liczbę rozpoznający miesięcznie musi popełnić błędy