Autopromocja

Lewiński: Administrator bezpieczeństwa informacji się opłaca

Dane
DaneShutterStock
23 lutego 2016

Niebawem w sektorze bankowym, ubezpieczeniowym, medycznym, a nawet handlowym nie obejdzie się bez ABI - mówi w wywiadzie dla DGP Andrzej Lewiński, zastępca generalnego inspektora ochrony danych osobowych.

W pewnej mierze tak, choć jednak nie wszystkich równie skutecznie. Przykładowo – nie wszystkie ministerstwa powołały ABI. Dlaczego? Ponieważ panuje przekonanie, że ABI będzie wtyczką generalnego inspektora ochrony danych osobowych. Skoro GIODO może mu nakazać sprawdzenie zgodności przetwarzania danych osobowych z przepisami o ochronie danych osobowych, to znaczy, że mamy w strukturach potencjalnego szpiega. Niestety, takie myślenie wciąż pokutuje.

No właśnie. Tym bardziej dziwi mnie niechęć niektórych podmiotów do powoływania ABI. Nawet jeśli GIODO zażąda sprawdzenia, to ostateczny raport i tak musi być podpisany przez kierownika jednostki. Wie on zatem doskonale, co w nim się znajduje. Nie można więc mówić, że ABI jest wtyczką GIODO. Jest sojusznikiem administratora danych, tyle że musi stać na straży wszystkich obowiązujących przepisów prawa.

Co więcej, wydaje mi się, że powoływanie ABI jest zwyczajnie opłacalne. GIODO wychodzi bowiem z założenia, że tam, gdzie on jest, poziom ochrony danych jest odpowiedni. Nawet jeśli na administratora, który powołał ABI, wpłynie skarga, to GIODO nie wysyła od razu kontroli, tylko właśnie za pośrednictwem ABI prosi o sprawdzenie i ewentualne podjęcie działań naprawczych. Tymczasem gdy nie ma ABI, wysyłamy inspekcję. Dlatego uważam, że powołanie ABI jest ze wszech miar korzystne i również trudno mi zrozumieć, dlaczego tylko niektórzy się na to decydują.

2468433-andrzej-lewinski-zastepca-generalnego.jpg
Andrzej Lewiński, zastępca generalnego inspektora ochrony danych osobowych

To prawda, w naszych regulacjach przyjęto zasadę dobrowolności. Natomiast w Niemczech obowiązują już przepisy, które do tego obligują. Moim zdaniem to lepsze rozwiązanie. Już w 2005 r. Komisja Europejska uznała, że powoływanie ABI jest podstawowym elementem gwarancji odpowiedniej ochrony danych osobowych. Nowe rozporządzenie unijne o ochronie danych osobowych, nad którym prace są już w zasadzie ukończone, też będzie wymagało zatrudnienia Data Protection Officera, czyli inspektora ochrony danych. Choć jego nazwa jest nieco inna, to jednak funkcja ta sama. Zgodnie z rozporządzeniem wszystkie instytucje publiczne muszą powołać taką osobę, a firmy prywatne – w zależności od charakteru przetwarzanych danych, ich ilości i charakteru. W sektorze bankowym, ubezpieczeniowym, medycznym, a nawet handlowym zazwyczaj nie obejdzie się bez ABI.

Ponad 16 tys., z czego większość w szeroko rozumianej administracji publicznej. Dla przykładu: szkoły podstawowe zgłosiły ok. 1500 ABI, policja – ponad 100, sądy – 173, prokuratury – 129, gminy – 1200. Można powiedzieć, że ok. dwóch trzecich zgłoszeń dotyczy sektora publicznego, a jedna trzecia – biznesu.

Myślę, że część przedsiębiorców jest nieświadoma nawet tego, że musi rejestrować zbiory danych, część z premedytacją nie chce powoływać ABI. Kiedyś pewien adwokat powiedział mi w rozmowie prywatnej, że sam zaleca klientom, aby nie rejestrowali zbiorów danych, bo wówczas pozostają niewidzialni dla GIODO. To oczywiście nieprawda i konsekwencje unikania wypełniania ustawowych obowiązków mogą być poważne. Zwłaszcza po wejściu w życie nowego rozporządzenia, które przewiduje za to wysokie kary finansowe.

W interesie administratora danych jest, by ABI był faktycznie niezależny, czemu sprzyjać ma ustawowo gwarantowana bezpośrednia podległość kierownikowi zakładu pracy. Tym samym ABI nie może podlegać np. szefowi działu kadr, szefowi działu prawnego czy dyrektorowi ds. informatycznych. Tymczasem zdarza się, że na ABI powoływani bywają pracownicy pionów bezpieczeństwa, a czasem nawet ich wicedyrektorzy. To złe rozwiązanie, gdyż prowadzi do oczywistego konfliktu interesów. Przecież zadaniem ABI jest m.in. kontrolowanie zabezpieczeń, a więc tak naprawdę zastępca sprawdza własnego szefa. Trudno wówczas o zapewnienie niezależności. Poprawnym rozwiązaniem jest taka organizacja pracy ABI, by był niezależny i podległy kierownictwu zakładu pracy. Zgodnie z przyszłym rozporządzeniem: „ABI – DPO podlega najwyższemu kierownictwu administratora”. Takich problemów nie ma np. przy pełnomocnikach ds. informacji niejawnych. Tu już każdy wie, że są oni niezależni i odpowiadają wyłącznie przed kierownikiem zakładu pracy.

Formalnie tak, choć trudno mi wyobrazić sobie, by jedna osoba mogła wykonywać obowiązki ABI w kilkudziesięciu różnych instytucjach czy firmach. Należy się zastanowić, czy w takiej sytuacji możliwe jest należyte wykonanie wszystkich ciążących na ABI obowiązków. Spotykam się także ze skargami osób, którym przydzielono zadania ABI, ale mają je wykonywać dodatkowo i stanowią one np. jedną piątą czasu pracy. Przy codziennym przetwarzaniu danych w zasadzie powinno to być oddzielne stanowisko, przeznaczone tylko dla zadań ABI.

W ramach obchodów Dnia Ochrony Danych Osobowych dzisiaj w Akademii Leona Koźmińskiego odbędzie się przygotowana wspólnie z GIODO konferencja „Nowa rola i pozycja administratorów bezpieczeństwa danych”, nad którą patronat sprawuje DGP.

Administratorom bezpieczeństwa informacji poświęcony jest też właśnie uruchomiony serwis internetowy https://abi.giodo.gov.pl/

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png