Osoby odwołane z zarządów lub rad nadzorczych w praktyce przestaje się wynagradzać z dniem podjęcia uchwały o ich odwołaniu. Jest jedno „ale”
W ostatnim czasie miotła była intensywnie wykorzystywana, w związku z tym chciałbym się zająć zagadnieniem związanym z karuzelą członków rad nadzorczych i zarządów w spółkach, na które Skarb Państwa oddziałuje. Miotła wymiata wszystko, ale czy na pewno skończyły się problemy?
Reklama
Normalną czynnością, która musi poprzedzać powołanie do pełnienia funkcji członka rady nadzorczej czy zarządu jest wcześniejsze opuszczenie tej funkcji albo istniejący wakat. Opuszczenie to w praktyce odwołanie. Problematyka odwołania znalazła odzwierciedlenie w wielu orzeczeniach sądowych (m.in. wyroki: SN z 22 lutego 2003 r., sygn. akt I PK 159/02; SN z 15 listopada 2006 r., sygn. akt V CSK 241/06; SA w Katowicach z 16 listopada 2005 r., sygn. akt I ACa 1190/05; NSA z 11 czerwca 2013 r., sygn. akt I FSK 1102/12; NSA z 9 marca 2012 r., sygn. akt II FSK 1714/10). Najczęściej są one poświęcone ustaleniom katalogu podmiotów uprawnionych do odwołania, relacjom między stosunkiem organizacyjnym a stosunkiem obligacyjnym (np. umową o pracę, kontraktem menedżerskim), statusowi osób odwołanych, skutkom prawnym wpisu bądź wykreślenia z KRS.

Reklama
W orzeczeniach tych, obok zdań prawdziwych, jak np. że „członkostwo w organie nie zależy od okoliczności wpisu, czyli wpis nie decyduje o tym, czy ktoś jest czy nie jest członkiem organu”, pojawiają się też nieprawdziwe, jak np. „odwołanie następuje ze skutkiem natychmiastowym”, „następuje natychmiastowe ustanie korporacyjnego stosunku członkostwa”, „odwołanie następuje z chwilą podjęcia uchwały”. Regulujące tę kwestię przepisy odnoszą się do zarządu, ale przez zastosowanie art. 218 par. 3 i art. 386 par. 2 kodeksu spółek handlowych dotyczą również rad nadzorczych.
Oczywiście z zagadnieniem odwołania (podobnie jak rezygnacji czy powołania) wiąże się cała masa problemów praktycznych, których nie sposób w tym miejscu rozstrzygnąć. Niewątpliwie jednak odwołanie z pełnionej funkcji jest czynnością odwrotną do powołania. Tak jak rezygnacja jest jednostronną czynnością członka organu, tak odwołanie jest jednostronnym aktem spółki. W końcu – o czym była już mowa – wpis do rejestru (rozumiany również jako wykreślenie) zarówno powołanych osób, jak i tych, które utraciły mandat, ma charakter deklaratoryjny, stwierdzający pewien stan. Natomiast wpis nie kreuje organu (jego członków), jak również ich nie unicestwia. Rola wpisu do KRS jest zupełnie inna.
Niemało orzeczeń oraz wypowiedzi (sporów) doktrynalnych dotyczy rezygnacji, nie tyle jej charakteru, ile adresata, do którego ma być skierowane oświadczenie woli o rezygnacji.
Warto może w tym kontekście spojrzeć na odwołanie. Nie powinno być wątpliwości, że mamy do czynienia – jak to zostało stwierdzone – z jednostronnym oświadczeniem spółki skierowanym do członka organu. Różnica między przepisami odnoszącymi się do rezygnacji i odwołania jest głównie taka (pomijając aktorów tych inicjatyw), że zgodnie z art. 202 par. 5 k.s.h. (art. 369 par. 5 k.s.h. w spółce akcyjnej), do złożenia rezygnacji przez członka zarządu stosuje się odpowiednio przepisy o wypowiedzeniu zlecenia przez przyjmującego zlecenie.
Takiej regulacji brak przy odwołaniu, za to jest art. 203 par. 1 k.s.h., który przewiduje, że „członek zarządu może być w każdym czasie odwołany uchwałą wspólników”. W regulacji tej nie chodzi o całkowitą swobodę w tym zakresie, ale raczej o dookreślenie kompetencji wspólników. W spółce akcyjnej (art. 370 par. 1 k.s.h.) brak co prawda dookreślenia, kto może odwołać członka zarządu, ale z punktu widzenia zasadniczego problemu nie ma to znaczenia, bo i tak jest to walne zgromadzenie. W przepisach tych chodzi też raczej o relacje między stosunkami organizacyjnymi a umownymi.
No ale wróćmy do naszych baranów. Skoro zarówno odwołanie, jak i rezygnacja są lustrzanym odbiciem praw spółki i członka organu, to należy przyjąć, że zasady związane z tymi czynnościami są analogiczne. Główna różnica dotyczy bardziej szczegółowych kwestii odwołania czy „odbiorców” czynności, jednakże w obu przypadkach mamy do czynienia z oświadczeniami woli. A skoro tak, to w grę wchodzą przepisy kodeksu cywilnego. Nie jest więc prawdą, że skutek odwołania wystąpi natychmiast po podjęciu stosownej uchwały.
I tu dochodzimy do sedna problemu odwoływania członków rad nadzorczych w spółkach z udziałem Skarbu Państwa. Problem jest pewnie mniejszy w przypadku zarządu – ze względu na to, że najczęściej odwołującymi są rady nadzorcze, pozostające w bezpośrednim kontakcie z zarządami. Natomiast w przypadku rad nadzorczych, gdy odwołującymi są walne zgromadzenia bądź zgromadzenia wspólników (wspólnicy), najczęściej odbywają się one bez udziału rad nadzorczych.
Sedno rozwiązania problemu skutecznego odwołania zawiera się w art. 61 par. 1 kodeksu cywilnego. Zgodnie z tym przepisem „oświadczenie woli, które ma być złożone innej osobie, jest złożone z chwilą, gdy doszło do niej w taki sposób, że mogła zapoznać się z jego treścią”. Koniec, kropka.
Tak więc odwołanie członka rady nadzorczej (zarządu) jest skuteczne z chwilą dojścia do adresata oświadczenia złożonego przez organ (osobę) uprawniony do działania (problem jest jeszcze bardziej skomplikowany, gdy chodzi o zarząd, gdyż nie mogą takiego oświadczenia złożyć pozostali członkowie zarządu).
Do czasu dojścia oświadczenia do odbiorcy uchwała nie wywołuje skutków prawnych (tak też słusznie wyrok NSA w Warszawie z 9 grudnia 2010 r., sygn. akt III SA/Wa 631/10, podczas gdy większość spośród masy orzeczeń pomija ten problem milczeniem, koncentrując się na sprawach już oczywistych).
Co to w praktyce oznacza? Otóż to, że jeżeli członek rady nadzorczej nie został powiadomiony o fakcie odwołania z pełnionej funkcji, to jest on dalej członkiem tego organu. Nie wystarczy odwołać, trzeba jeszcze zawiadomić.
Jeżeli więc miotła wymiatająca ze spółek Skarbu Państwa nie miała tyle rozumu, żeby dokonać takich czynności, to będzie musiała ponosić konsekwencje. A właściwie to konsekwencje poniosą spółki, w których dokonano zmian. Okoliczność, że odwołanie wskazuje dzień, koniec dnia czy ma w swoim założeniu skutek natychmiastowy, nie oznacza samo przez się, że skutek ten w rzeczywistości nastąpił. Bo powtórzyć trzeba to raz jeszcze: skuteczność takich uchwał zależy od dojścia informacji o odwołaniu do odbiorcy (tj. odwoływanego członka rady nadzorczej lub zarządu). Liczyć na to, że ktoś dowiedział się o tym z prasy, to za mało, bo trzeba to udowodnić.
Jestem przekonany, że w całym procesie sprzątania, wymiatania tego nie uczyniono i otwiera się strona czysto merkantylna. Osobom, które w dalszym ciągu są członkami rad nadzorczych, mimo że powołano w ich miejsce innych, należy się wynagrodzenie (jeżeli takie było przewidziane) z tytułu pełnienia funkcji.
W praktyce dzieje się tak, że odwołanie powoduje zaprzestanie wynagradzania z dniem podjęcia uchwały. A do tego już nie ma podstaw prawnych. Dlatego wszyscy byli (aktualni?) członkowie organów, którzy nie zostali powiadomieni o odwołaniu, powinni występować do spółek z roszczeniem o wyrównanie wynagrodzenia. Wtedy z pewnością zostaną szybko powiadomieni o podjętej uchwale odwołującej.
Wszyscy byli (aktualni?) członkowie organów, którzy nie zostali powiadomieni o odwołaniu, powinni występować do spółek z roszczeniem o wyrównanie wynagrodzenia