Po zmianie przepisów dotyczących korzystania wyłącznie przez inspekcję transportu z fotoradarów powstał poważny rzeczywisty i prawny problem. Samorządy pozostały z bezużytecznym sprzętem, w większości zaklejonym czarną folią. Bezkarni kierowcy jeżdżą coraz szybciej, stwarzając niebezpieczeństwo na drogach i ulicach. Niezadowoleni z tej sytuacji włodarze z gminy Kobylnica 28 grudnia złożyli wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niekonstytucyjności noweli. Na wstępnym posiedzeniu sędziowie powzięli wątpliwości co do legalności zapisów i sprawa ma zostać rozpatrzona. Ale nie wiadomo, kiedy to nastąpi. Strażom pozostało więc dostosować się do nowej rzeczywistości. I zdecydować o losie zbędnych urządzeń.
Reklama
Maciej Kiełbus partner w kancelarii prawnej Dr Krystian Ziemski & Partners w Poznaniu / Dziennik Gazeta Prawna
Zatrzymać, sprzedać czy podarować
Nowa ustawa nie reguluje, co ma się stać z wyłączonymi urządzeniami straży. Jedno z nich zostało zlicytowane, by wspomóc Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Samorządowcy w całym kraju stoją przed dylematem, czy sprzedać swoje mienie Głównemu Inspektoratowi Transportu Drogowego, darować, czy może zachować na pamiątkę. Z kolei inspekcji nie stać na przejęcie sprzętu, gdyż na ten cel nie zostały przeznaczone w fotoradarowej nowelizacji żadne środki. Nie ma też odpowiedniego miejsca na przechowywanie starego sprzętu, który i tak nie będzie kompatybilny z systemem inspekcji. Niejasne jest też, w jaki sposób miałoby dojść do ewentualnego przejęcia. Ustawa z 24 lipca 2015 r. o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2015 r. poz. 1273), która zabrała strażom gminnym i miejskim uprawnienia do korzystania z fotoradarów, nie nakłada ani na GITD, ani na inny podmiot obowiązku przejęcia tych urządzeń.
Andrzej Porawski, dyrektor Biura Związku Miast Polskich przypomina, że to poszczególne miasta są właścicielami sprzętu technicznego. – Te miejscowości, które chcą go sprzedać czy zachować, mają do tego prawo. To nie jest sprawa, w której ZMP ma konkretne stanowisko. Wszystko zależy od danego samorządu. Jednak sprawę z miastami trzeba załatwić uczciwie. Sądzę, że powinny być sporządzane umowy, gdyż sprawy te mają charakter cywilnoprawny – mówi dyrektor.
Rządowe instytucje się nie spieszą
Na decydującą rolę gmin w procesie zwraca także uwagę Łukasz Majchrzak, naczelnik Wydziału Analiz CANARD (Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym) pełniący obowiązki rzecznika GITD. Informuje, że do GITD wpłynęło 20 wniosków o przejęcie od straży gminnych i miejskich urządzeń rejestrujących różnego typu, co pokazuje, że samorządy wzięły sprawę w swoje ręce. – Obecnie inspekcja wraz z Ministerstwem Infrastruktury i Budownictwa analizuje podania w aspekcie technicznym, czyli kompatybilności urządzeń z naszym systemem automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym oraz pod względem finansowym – mówi Łukasz Majchrzak.
Nie wszystkie urządzenia są nowoczesne i nadają się do bezprzewodowego przesyłu danych oraz bezprzewodowej konfiguracji stosowanej przez GITD. – My nie mamy magazynów, żeby przejmować i przechowywać stary, nieprzydatny sprzęt. Co więcej nie dysponujemy środkami na jakiekolwiek przejęcie, gdyż ustawa nie wskazała sposobu finansowania – mówi Majchrzak.
Obecnie urządzenia w całym kraju nie mogą być wykorzystywane. Decyzja ma być podjęta tylko w stosunku do tych, co do których wnioski wpłynęły do inspekcji, nie zaś co do wszystkich urządzeń w Polsce. GITD twierdzi, że nie prowadzi nacjonalizacji i nie może kogoś zmusić do oddania sprzętu, np. decyzją. Jak sprawę fotoradarów widzi Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa? Elżbieta Kisil, rzecznik prasowy, lakonicznie odpowiada, że obecnie kierownictwo MIB analizuje ten problem.
Liczą na zmianę
Leszek Świętalski, sekretarz generalny Związku Gmin Wiejskich, twierdzi, że gminy w większości starają się przechować sprzęt. Jego zdaniem to, że jest dopiero 20 wniosków, potwierdza przypuszczenie, iż jeszcze się nie śpieszą. Liczą, że karta się odwróci i prawa zostaną przywrócone samorządom. – Sytuacja jest rozwojowa i tylko czas pokaże, co mogą zyskać lub stracić gminy – twierdzi sekretarz. Czy mogą zatem liczyć na odszkodowania od Skarbu Państwa z tytułu zmian w prawie? Świętalski jest zdania, że żądanie jakichkolwiek odszkodowań byłoby co najmniej niestosowne. Niezależnie od tego, ile urządzenia kosztowały, i tak się zamortyzowały. Niejednokrotnie zarobiły na siebie i na swoją gminę. Należy też pamiętać, że część gmin miała ten sprzęt w leasingu, zatem formalnie nie w każdym przypadku są one właścicielami i nie mogą nim dowolnie rozporządzać.
Szansa w trybunale lub... likwidacja straży
Gdy jedni włodarze liczą na zmianę przepisów, inni myślą o likwidacji lub ograniczają etaty w straży, gdyż ich utrzymywanie bez wpływów z mandatów się nie opłaci. Kłopoty mają zwłaszcza mniejsze gminy. W grupie liczącej na powrót starego porządku jest gmina Kobylnica, która w imieniu jeszcze 16 innych samorządów złożyła wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności fotoradarowej noweli. Trybunał po wstępnym rozpoznaniu wniosku w składzie trzech sędziów orzekł w postanowieniu z 28 grudnia 2015 r. (sygn. akt TW 20/15), że sprawie należy nadać dalszy bieg. Leszek Kuliński, wójt gminy nazwanej przez kierowców królową fotoradarów, nie kryje zadowolenia. Twierdzi, że jest spora szansa na powrót do starych przepisów. – Obecny stan prawny to swoista zemsta polityczna na samorządach, które co roku zarabiały na kontroli radarowej miliony, przy czym ani złotówka z tego nie trafiła do centralnego skarbca – mówi. – Wszystko szło na drogi i infrastrukturę.
Kto dopilnuje kierowców
Leszek Kuliński dodaje, że kontrola drogowa samorządów wpływała pozytywnie na bezpieczeństwo w ruchu, ale też na podejście do prawa przez samych kierowców. Sprzęt w gminach był przystosowany do robienia zdjęć, co skutecznie pozwalało egzekwować przepisy.
Zdaniem wójta walczącego o zmianę przepisów niestety nie można tego powiedzieć o inspekcji. Jest on przekonany, że skuteczność gminnych organów była znacząco większa niż ITD. Zamieszanie jest coraz większe. Bo okazało się też, że straż miejska straciła jednocześnie możliwość karania mandatami za niektóre wykroczenia, gdy pojazdy się poruszają np. w zakresie czerwonego światła, przekroczenia prędkości oraz wskazania prowadzącego pojazd. Mimo że strażnik może rejestrować wykroczenie dotyczące czerwonego światła, to nie może procedować. Biuro prasowe MSWiA dodaje do tego, że w przypadku stwierdzenia nietrzeźwości kierowcy strażnik może zakazać ruchu, ale w kwestii ukarania musi się skontaktować z policją. Straż wciąż jednak może karać mandatami za nieprawidłowe parkowanie.
OPINIA EKSPERTA
Pozbawienie straży gminnych (miejskich) kompetencji do wykorzystywania w swojej działalności urządzeń samoczynnie ujawniających i rejestrujących naruszenia przepisów ruchu drogowego (fotoradarów) jest wynikiem wejścia w życie 1 stycznia 2016 r. ustawy o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym oraz ustawy o strażach gminnych uchwalonej w lipcu 2015 r. Ustawa ta miała być odpowiedzią na pojawiające się w mediach doniesienia o nieprawidłowościach w wykorzystywaniu fotoradarów przez straże gminne, które miały z nich uczynić „źródło dochodów dla gmin oderwane od rzeczywistej poprawy bezpieczeństwa na drogach”. Nowelizacja w tym zakresie poszła zdecydowanie w niewłaściwym kierunku. Przez pryzmat nielicznych gmin, w których występowały w tym zakresie nieprawidłowości, postanowiono wpłynąć na sytuację blisko 2500 samorządów. Ewentualne zmiany w prawie powinny zmierzać do doprecyzowania zasad lokalizacji fotoradarów i ograniczenia nieprawidłowości w tym zakresie. Urządzenia te powinny rzeczywiście poprawiać bezpieczeństwo na drodze, zwłaszcza w newralgicznych miejscach, jak chociażby w sąsiedztwie szkół. Wątpliwości budzi także relatywnie krótki okres, jaki pozostawiono gminom (strażom gminnym) na dostosowanie się do nowych przepisów. Okres ten nie uwzględnia w szczególności kosztów poniesionych przez gminy na zakup urządzeń. Ustawa nowelizująca nie zawiera żadnych przepisów szczególnych dotyczących sposobu postępowania przez gminy z fotoradarami stanowiącymi ich własność. W szczególności brak jest przepisów określających tryb przekazania tego typu urządzeń na rzecz innych instytucji państwowych uprawnionych do ich wykorzystywania (ITD). W ustawie nowelizującej brak jest także przepisów, które obligowałyby inne organy administracji publicznej do przejęcia od gmin fotoradarów. Należy podkreślić, że ewentualne przepisy obligujące gminy do nieodpłatnego przekazania fotoradarów na rzecz innych podmiotów stanowiłyby formę wywłaszczenia i byłyby sprzeczne z Konstytucją RP.