Teoretycznie projekt PiS realizuje wyrok Trybunału Konstytucyjnego. W praktyce z nim się rozmija. Służby będą mogły kontrolować rozmowy obywateli przez 18 miesięcy, aby ocenić, czy ktoś dopuścił się przestępstwa.
Sąd zaś o wielu działaniach funkcjonariuszy dowie się dopiero po pół roku. Przewiduje to najnowszy projekt Prawa i Sprawiedliwości. Złożona do laski marszałkowskiej dzień przed Wigilią propozycja nowelizacji ustawy o policji ma być wykonaniem wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Problem polega na tym, że z orzeczeniem TK się zupełnie rozmija. I to nawet w ocenie ministrów w rządzie Beaty Szydło.
W lipcu 2014 r. TK stwierdził, że wiele przepisów dotyczących kontroli operacyjnej prowadzonej przez polskie służby, głównie policję, ABW i CBA, narusza prywatność obywateli i tajemnicę komunikowania się. Większość z przepisów uznanych za niekonstytucyjne straci moc 7 lutego 2016 r. Stąd też projekt PiS. Co ważne, wcale nie nowy. Bardzo podobną propozycję kilka miesięcy temu przedstawiła Platforma Obywatelska, jednak po lawinowej krytyce, także ze strony ówczesnej opozycji, czyli partii Jarosława Kaczyńskiego, zaniechała nad nią prac.