23 radców prawnych w ciągu dwóch ostatnich lat postanowiło przejść do stołecznej palestry. Ruch w drugą stronę jest kilkakrotnie większy.
Co adwokaci myślą o konkurencyjnym samorządzie / Dziennik Gazeta Prawna
Od listopada 2014 do listopada 2015 r. szeregi Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie wzmocniły się o 74 adwokatów. 24 z nich założyło niebieski żabot między październikiem a listopadem. Jaki jest powód migracji pomiędzy korporacjami? – My potrafimy naszym członkom wiele zaoferować – odpowiada radca prawny Włodzimierz Chróścik, dziekan OIRP w Warszawie.
Reklama
Zrozumiała tendencja

Reklama
– Rosnąca liczba adwokatów, którzy w ostatnich miesiącach postanowili wpisać się na listę radców prawnych w Warszawie, nie stanowi dla mnie zaskoczenia – komentuje szef stołecznych radców.
W jego ocenie jest to naturalny proces w obecnej sytuacji obu zawodów i samorządów. Od 1 lipca, kiedy weszła w życie nowelizacja kodeksu postępowania karnego i radcy prawni zyskali uprawnienia obrończe, odpadła bowiem ostatnia z różnic, jaka dzieliła obie korporacje.
– Po faktycznym zrównaniu kompetencji adwokackich i radcowskich profesjonalni pełnomocnicy mogą swobodnie dokonywać wyboru zawodu, kierując się jedynie tym, co dany zawód i samorząd może im zaoferować w praktyce – wskazuje dziekan Chróścik.
Jak podkreśla, poza kwestiami zrównania kompetencji, na decyzje o wpisie na listę radców wpływają zapewne również większe możliwości praktykowania zawodu, m.in. możliwość pracy na etacie.
– Również duża aktywność stołecznego samorządu radcowskiego – chociażby w zakresie promocji zawodu lub udostępniania naszym członkom nowoczesnych narzędzi wspierających ich rozwój zawodowy sprawia, że w naszych szeregach witamy coraz więcej adwokatów. Mam nadzieję, że w przyszłości będą zadowoleni z dokonanego wyboru – podkreśla Włodzimierz Chróścik.
Prostsza droga
Poproszony o komentarz dziekan warszawskich adwokatów nie zamierza bić na alarm.
– Myślę, że przy tak wielkiej liczbie adwokatów i radców trudno mówić o zdecydowanej tendencji. Nie można jednak ukrywać, że radcowie mają, mówiąc kolokwialnie, nieco łatwiej. W szczególności, jeśli chodzi o możliwość zatrudnienia na etacie przy jednoczesnym utrzymaniu kancelarii – podkreśla adwokat Paweł Rybiński, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie.
– Bardziej liberalne są również np. zasady reklamowania swojej działalności – wskazuje.
W jego ocenie ruch 74 adwokatów, którzy w ostatnim roku postanowili zasilić szeregi radców, nie przesądza jeszcze o atrakcyjności konkurencyjnego samorządu.
– Ale, jak już powiedziałem, ludzie mają naturalną tendencję, aby ułatwiać sobie życie – puentuje mec. Rybiński.
Tym bardziej że praca na etacie daje nie tylko większą stabilizację, ale i wiąże się z brakiem konieczności opłacania składek ZUS. W przypadku prowadzenia indywidualnej kancelarii nie są one małe: wynoszą minimum 1100 zł miesięcznie.
Dlatego zdaniem adwokata Romana Kusza, wicedziekana Okręgowej Rady Adwokackiej w Katowicach, to raczej młodzi adwokaci (po tym np. jak kończy się im preferencyjny okres ZUS) podejmują decyzję o zmianie żabotu.
– Należy też wziąć pod uwagę, że Warszawa jest specyficzna: to skupisko administracji publicznej, urzędów, ministerstw. Dla młodych ludzi stosunek pracy jest idealnym rozwiązaniem. W terenie natomiast trudno znaleźć etat radcy prawnemu – zauważa mecenas Kusz.
Dodaje, że w Katowicach analogicznego ruchu nie widać.
– Według mojej wiedzy po 1 lipca z mojej izby do radców nie odszedł nikt – zaznacza.
Podobnie jest w Wielkopolsce.
– U nas dotąd tendencja była odwrotna, tj. więcej radców wpisywało się na listę adwokatów. Nie wiem, jaki będzie efekt zmian w procedurze karnej, na razie jednak zmiany tendencji nie widać – przekonuje profesor Maciej Gutowski, dziekan poznańskiej ORA.
Profesor przyznaje jednak, że obawiał się odejścia członków swojego samorządu.
– Dlatego podjęliśmy pewne ruchy, aby temu zapobiec: obniżyliśmy składkę, podciągnęliśmy szkolenia, staramy się dbać o sprawy adwokatów i wzmacniać nasz wizerunek w przestrzeni publicznej – wylicza prof. Maciej Gutowski.