Po każdym przesunięciu zegarków powraca dyskusja, czy ta sztuczna korekta ma sens. Okazuje się jednak, że debata jest bezprzedmiotowa, gdyż zmieniając czas, Polska wypełnia po prostu wskazania europejskich urzędników.

Polskie regulacje dotyczące wprowadzania i odwoływania czasu letniego są spójne z przepisami unijnymi i stanowią wdrożenie dyrektywy Parlamentu Europejskiego. Mówi też o tym obowiązująca bezterminowo dyrektywa UE ze stycznia 2001 r.: "Począwszy od 2002 r. okres czasu letniego kończy się w każdym państwie członkowskim o godz. 1 czasu uniwersalnego (GMT) w ostatnią niedzielę października".

Komisja Europejska przeprowadziła zresztą w państwach członkowskich badania dotyczące skutków zmiany czasu. I jak deklaruje: „brak jest sprawdzonych i zweryfikowanych informacji o negatywnym wpływie wprowadzenia czasu letniego zarówno na sektor energetyczny, jak również ruch drogowy, kolejowy, lotniczy, żeglugę śródlądową czy komunikację publiczną”.