Prawnicy z optymizmem o nowej procedurze karnej

29.09.2015, 15:57

"Jestem pełen nadziei co do tego, że nowa procedura straci ten negatywny odbiór w oczach prokuratury oraz sędziów i za rok będziemy naprawdę rozmawiali o tym, ile ona przyniosła korzyści"- ocenił zastępca prokuratora generalnego Robert Hernand. Dodał, że także w 1998 r., gdy wchodziło w życie m.in. nowe prawo karne procesowe również było wiele głosów krytycznych. "Pamiętam krytykę tamtych rozwiązań, czasem krytykę nieuzasadnioną" - dodał.

wróć do artykułu

Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:PAP
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • ssr(2015-09-30 12:32) Zgłoś naruszenie 00

    ciekawe skąd wniosek że sądy odwoławcze przestały uchylać wyroki skoro jeszcze żadna sprawa na nowych zasadach nie trafiła nie tylko do II instancji, ale nawet do I instancji.
    Na marginesie, jeżeli w małym okręgu sądowym jest około 50-60 sędziów karnistów rejonowych, a w instancji karnej odwoławczej pracuje około 8 sędziów karnistów to w jaki sposób mają oni przejąć obowiązek uzupełniania postępowań dowodowych z I instancji i to nawet w znacznej części. Bez dodatkowych etatów nie dadzą rady ale o tym teoretycy nic nie wiedzą, ważne że teoria słuszna.

    Odpowiedz
  • ssr wrocław(2015-09-30 15:48) Zgłoś naruszenie 00

    Już wiadomo, że nowa procedura wydłuży postępowania 2 - 3 krotnie. Problemem jest już samo wyznaczenie rozprawy. Sąd musi się dostosować do kalendarza prokuratora. W praktyce wygląda to tak, że sędzia szuka wolnych terminów w kalendarzu elektronicznym prokuratora, w jego tzw dni sesyjne, które nie pokrywają się często z dniami sesyjnymi sędziego. Potem musi czekać od kilku godzin do kilku dni na potwierdzenie terminu, Do tego dochodzi ustalanie terminów z konwojem (te są bardzo trudne do zarezerwowania) i z obrońcami, biegłymi. W rzeczywistości obecnie udaje się wyznaczać rozprawy na połowę grudnia (tylko dlatego że od 1 lipca nie ma prawie w ogóle nowego wpływu spraw "K"). W przyszłości terminy odroczeń będą 4 - 5 miesięczne. Już obecnie system współpracy z Prokuraturą wykluczył całkowicie wyznaczanie kolejnych terminów na rozprawie - Prokuratorzy nie mają tu dostępu do swoich elektronicznych kalendarzy, a Sąd musi czekać na potwierdzenie terminu. Trudno wzywać świadków i biegłych nie mając potwierdzenia z Prokuratury, że sprawa może się odbyć. Sąd został więc sprowadzony do roli petenta, proszącego strony o wolne terminy. A wystarczy przecież, że jedna ze stron przyniesie L4 i proces będzie leżał bez czynności prawie rok. Tak wygląda szara rzeczywistość reformy.

    Odpowiedz
  • Rudolf(2015-09-29 19:21) Zgłoś naruszenie 00

    Proces kontradyktoryjny to jak dotychczas fatamorgana, bo ani jednej sprawy. Konferencje na jego temat to tylko spotkania mocno ideowe, ale bezcelowe.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane