Dziennik Gazeta Prawna
Ja natomiast chciałbym opowiedzieć się za wprowadzeniem możliwości wykonywania zawodu w ramach stosunku pracy, ale wyłącznie na zasadzie adwokackiej umowy o pracę. W jej ramach stronami stosunku pracy mógłby być adwokat jako pracownik, a pracodawcą inny adwokat, spółka cywilna, jawna, partnerska lub komandytowa, w której wspólnikami, partnerami lub komplementariuszami są wyłącznie adwokaci. Najważniejsze cechy takiego kontraktu, regulujące wykonywanie zawodu adwokata oraz niezależność adwokata pracownika od pracodawcy, winny być w pierwszej kolejności uregulowane w ustawie – Prawo o adwokaturze (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 615). Jedynie w kwestiach nieuregulowanych – jak urlopy wypoczynkowe, rodzicielskie, ochrona pracownika w związku z chorobą i w związku z macierzyństwem, a także w okresie przedemerytalnym – winny odpowiednio znaleźć zastosowanie przepisy kodeksu pracy.
Zatrudnienie w ramach adwokackiej umowy o pracę byłoby jedną z możliwych form wykonywania zawodu. Mogłaby ona być atrakcyjna dla młodych adwokatów. Rynek usług prawniczych jest trudny, a młodzi adwokaci napotykają coraz większe trudności w rozpoczęciu i utrzymaniu własnej praktyki. Coraz więcej z nich po zdanym egzaminie i ślubowaniu nie decyduje się na otwarcie kancelarii. Część z tych, którzy się na to zdecydowali, w najlepszym wypadku rejestruje działalność gospodarczą, by de facto współpracować na stałe z większą spółka prawniczą lub z byłym patronem. Gorzej, gdy taka stała współpraca ma miejsce nie z adwokatem lub spółką adwokacką, lecz z jednym klientem, od którego młody adwokat wynajmuje powierzchnię biurową i który jest też jego głównym i często jedynym źródłem przychodu. Taka sytuacja zdarza się niestety coraz częściej i stanowi zaprzeczenie idei wolnego zawodu i niezależności adwokata. Adwokat wykonujący zawód w ramach indywidualnej praktyki, jednak faktycznie uzależniony od jednego klienta, będzie mniej niezależny niż zatrudniony przez innego adwokata lub spółkę adwokacką. Zwłaszcza gdyby nad takim stosunkiem pracy nadzór sprawował samorząd adwokacki.
Ta szczególna umowa o pracę musiałaby zakładać pełną niezależność adwokata pracownika od adwokata pracodawcy w relacjach tego pierwszego z klientem. Ale już dziś analogicznie sędziowie są niezależni w czynnościach orzeczniczych od przewodniczącego wydziału lub prezesa sądu. Rolą pracodawcy byłaby organizacja czasu i miejsca pracy oraz delegowanie zadań. W sposobie realizacji zlecenia lub prowadzenia sprawy adwokat pracownik winien pozostać niezależny. W ustawie winny więc znaleźć się zapisy wprost zakazujące rozwiązania lub zmiany stosunku pracy z powodów związanych ze sposobem prowadzenia spraw klienta (z wyjątkiem rażących błędów w praktyce zawodowej).
Dziś rozpoczęcie własnej, niezależnej praktyki to nie tylko ryzyko. Otwarcie kancelarii wiąże się także z koniecznością poniesienia sporych nakładów, na które nie stać wielu wchodzących do zawodu. Możliwość zatrudnienia wyłącznie przez adwokata lub spółkę adwokacką otwierałaby szansę na godne wykonywanie zawodu dla tych koleżanek i kolegów, którzy nie mogą lub nie chcą takiego ryzyka podejmować. Oferowałaby ochronę macierzyństwa, a także większe niż przy samozatrudnieniu odprowadzane składki na ubezpieczenie społeczne. Innymi słowy byłaby jedną z możliwości wykonywania zawodu dającą stabilność, tak potrzebną dla zachowania niezależności. Jeżeli udałoby się wprowadzić takie mechanizmy zatrudnienia adwokatów, które gwarantowałyby ich niezależność, nie widzę powodów, dla których cała grupa zawodowa pozbawiona miała być praw przewidzianych w kodeksie pracy.
Nie należy także zapominać, że taka umowa mogłaby być atrakcyjna również dla bardziej doświadczonych kolegów, którzy z jednej strony służyliby młodszym swoim doświadczeniem, z drugiej zaś zostaliby objęci ochroną przedemerytalną. Także z punktu widzenia pracodawcy rozwiązanie mogłoby być korzystne. Dla kolegów, którzy podjęli ryzyko prowadzenia własnej kancelarii, nie zawsze biznesowo uzasadnione jest założenie spółki czy poszerzenie grona wspólników. Umożliwienie zatrudniania adwokatów stanowiłoby ciekawą alternatywę i jedną z dróg wzmacniania pozycji na rynku.
Powstaje oczywiście pytanie, czy proponowana forma wykonywania zawodu nie prowadziłaby do podziału środowiska i powstania grupy adwokatów drugiej kategorii, będących pracownikami innych kolegów. Jestem jednak przekonany, że właściwie uregulowany stosunek pracy, uwzględniający niezależność, a przede wszystkim zasady i tradycje panujące w adwokaturze, uchroniłby przed takim ryzykiem. Jeżeli taka sytuacja nie ma miejsca dziś w przypadku kolegów współpracujących na stałe, na zasadzie wyłączności, z jedną kancelarią na podstawie umowy cywilnoprawnej, to nie zaistnieje także w sytuacji zatrudnienia na podstawie adwokackiej umowy o pracę, gdzie pozycja i niezależność adwokata pracownika byłaby faktycznie silniejsza niż obecnie w przypadku świadczenia usług na podstawie umów cywilnoprawnych.