E-mail, który może zabić kancelarię

autor: Adam Wódz23.09.2015, 07:21; Aktualizacja: 23.09.2015, 08:14
spam-poczta-internet

Aby obronić się skutecznie przed socjotechniką, musimy jednak przede wszystkim być jej świadomi.źródło: ShutterStock

Hakerzy wykorzystują pocztę elektroniczną do wysyłania wiadomości, w których mogą się podawać za partnera zarządzającego kancelarią czy pracownika administracji sądowej. Hacking opiera się nie tylko na wiedzy o nowoczesnych technologiach, lecz także bazuje na wykorzystaniu słabości natury ludzkiej.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • noja(2015-09-23 08:55) Zgłoś naruszenie 00

    lanie wody o niczym.

    Odpowiedz
  • lib(2015-09-24 08:43) Zgłoś naruszenie 00

    szkoda, że autor artykułu nie pokusił się o lekturę nt zabezpieczeń poczty elektronicznej. Możliwe jest bardzo dobre zabezpieczenie mimo wiekowości standardu za pomocą certyfikatów nadawcy, szyfrowania wiadomości, weryfikacja serwera nadawcy przez serwer odbiorcy. Poza konfiguracją rozwiązania trzeba wyedukować użytkowników.

    Odpowiedz
  • Al(2015-09-23 13:07) Zgłoś naruszenie 00

    Powiedz to mecenasowi Drzewieckiemu - dla niego to też zapewne było lanie wody, jeszcze 3 tyg temu;)

    Odpowiedz
  • Kevin David Mitnick second(2015-09-23 23:14) Zgłoś naruszenie 00

    to nie jest tak, jak usiłujecie dowieść. to nie jest słabość ludzka, tylko głupota. w każdej firmie, która posiada dane wrażliwe powinno się pracownikom wbijać do głowy młotkiem kto to jest Kevin David Mitnick. A także polecić jego trzy, wydane także po polsku, ksiażki, w których opisuje swobodę swoich działań. Czasami aż boli, w jak prosty, a nawet głupi sposób uzyskiwał hasło dostępu do sieci firmowej. i od tej chwili niewiele się zmieniło. Pisanie o stosowaniu socjotechniki to bzdura. Cały czas polega to na tym, by złapać idiotę posługującego się kompem. Lubiącego głupe teksty, wygrane, obrazki i pornosy. I to wszystko. I niech mi ktoś powie, po jaką cholerę, ktoś mający coś takiego na kompie służbowym to otwiera? Wróżka mu to przysłała albo dobry mikołaj? Gdy dostaje tekst z banku by coś potwierdzić, albo od kontrahenta, to zamiast wziąć w garść swojego super smartfona i zadzwonić z zapytaniem o co chodzi, to robi to co według niego jest łatwiej. Wali w linkę i nagle odkrywa, że ma zablokowany ekran. Albo coś innego. Sorry ale nie mam szacunku dla tych ludzi, bo to oni sami stawiają swoje firmy w niebezpieczeństwie. ale co tam! Niech żyje wolny (jakoby) świat netu.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane