Środowiska prawnicze muszą wspólnie poszukać modelowych rozwiązań, które poprawiłyby obecną sytuację. W przeciwnym wypadku zmian dokonają politycy, którzy cynicznie wykorzystują populistyczne hasła w celu uzyskania kontroli nad władzą sądowniczą.



System wymiaru sprawiedliwości oraz rynek pomocy prawnej zbudowane są w Polsce z postkomunistycznego rdzenia. Do niego przez lata przyrastały dalekie od spójności i kompleksowego podejścia rozwiązania ustawowe. W założeniu stanowić miały podwaliny nowego systemu, często jednak służyły realizacji celów politycznych. W efekcie ukształtował się niespójny system, stanowiący zlepek różnorodnych rozwiązań. Retoryczne staje się w tej sytuacji pytanie, czy aktualnie można mówić o sprawnie działającym systemie? W Polsce po 1989 r. żadna z grup politycznych czy zawodowych nie była zainteresowana kompleksową przebudową wymiaru sprawiedliwości. Dziś zlepek pomysłów z różnych epok zaczyna się rozklejać, co grozi z jednej strony dysfunkcjonalnością, z drugiej narastającym brakiem zaufania ze strony obywateli. Towarzyszące codziennej pracy prawników trudności są tylko uboczną konsekwencją.