Kupiłam mieszkanie na osiedlu w bloku blisko centrum. Zakończyłam prace wykończeniowe i wprowadziłam się z dwójką dzieci – mówi pani Barbara. – Na naszym piętrze mieszka kilka młodych dziewczyn. Początkowo myślałam, że to studentki. Wkrótce okazało się jednak, że w nocy odwiedzają je mężczyźni, którzy często są pod wpływem alkoholu i głośno się zachowują. Jeden z nich pomylił mieszkania i zaczął mnie obejmować! Czy wspólnota mieszkaniowa powinna zająć się tą sprawą – pyta zdenerwowana czytelniczka
Z tego, co pisze pani Barbara, wygląda na to, że młode kobiety nie zajmują się pogłębianiem wiedzy w ramach studiów, ale prostytucją. Ta nie jest jednak w Polsce zakazana. Kodeks karny przewiduje odpowiedzialność jedynie za stręczycielstwo, a więc za czerpanie korzyści z uprawiania nierządu przez inną osobę. Nikt więc nie zabroni sąsiadkom pani Barbary przyjmowania gości w mieszkaniu nawet w późnych godzinach nocnych. Wykroczeniem nie jest także przebywanie kilku pań w cudzym mieszkaniu. Trzeba jednak pamiętać, że zachowanie sąsiadek, jak i odwiedzających je panów nie powinno łamać zasad przyjętych we wspólnocie mieszkaniowej.
Reklama
Nocne awantury i omyłkowe dobijanie się do mieszkania to bardzo dokuczliwe sytuacje. Pani Barbara ma prawo żądać, aby goście sąsiadek zaprzestali zakłócania porządku. Niedogodności związane z ich zachowaniem można zgłosić na spotkaniu właścicieli. Czytelniczka powinna wskazać, że wizyty niepożądanych gości są dla niej bardzo uciążliwe.

Reklama
Generalnie właściciel lub najemca lokalu nie odpowiada za zachowania swoich gości. Dlatego nie należy oczekiwać przeprosin za najście wylewnego mężczyzny. Młode kobiety mogą jednak ponieść odpowiedzialność finansową, gdy straż miejska lub policja uzna, że popełniły wykroczenie. Funkcjonariusz może wręczyć mandat za zakłócanie krzykiem lub innym hałasem porządku publicznego albo spoczynku nocnego. Karalne jest też wywoływanie zgorszenia w miejscu publicznym.
Warto dowiedzieć się, na jakiej podstawie sąsiadki zajmują mieszkanie. Jeżeli wynajmują lokal, zaalarmowany właściciel będzie mógł wypowiedzieć umowę. Dobrym rozwiązaniem jest wysłanie wezwania do tego, by nie korzystały z lokalu w sposób sprzeczny z umową. Jeżeli sąsiadki pani Barbary nie zmienią postępowania, wynajmujący będzie mógł ją rozwiązać. I to bez zachowania terminów wypowiedzenia!
Pani Barbara będzie miała twardy orzech do zgryzienia, jeżeli osoba, która wynajmuje lokal, nie będzie chciała zerwać umowy najmu. Może też się okazać, że własność mieszkania przysługuje jednej z sąsiadek. Trzeba jednak pamiętać, że nawet właściciel nie może w nim robić, co mu się tylko podoba. Szczególnie w bloku. Nasza czytelniczka powinna wnieść pozew do sądu o zaprzestanie naruszeń w postaci zakłócania ciszy nocnej i porządku domowego.
Istnieje także radykalny sposób na zakończenie działalności agencji towarzyskiej. Wspólnota mieszkaniowa może wnieść powództwo o sprzedaż lokalu w drodze licytacji. Taka czynność przekracza zwykły zarząd, dlatego potrzebna jest uchwała właścicieli. Sprzedaż lokalu to ostateczność prowadząca do eksmisji. Sąd uwzględni żądanie tylko i wyłącznie, gdy będzie miał pewność, że każdy inny sposób zawiedzie. Aby wzbudzić w nim takie przekonanie, trzeba wykorzystać najpierw prostsze środki, jak pozew o zaprzestanie naruszeń.
Należy zwrócić uwagę, że uprawianie prostytucji w mieszkaniu nie jest podstawą ograniczania praw właściciela. Odebrać lokal można tylko w wyjątkowych przypadkach. Mianowicie właściciel lub najemca muszą – mimo licznych ostrzeżeń – zakłócać porządek domowy w sposób rażący i uciążliwy. Przed wytoczeniem powództwa warto porównać swoją sytuację z tymi, w których sąd rozstrzygał o konieczności opuszczenia lokalu (patrz: ramka).
Właściciele powinni argumentować, że zrobili wszystko, co w ich mocy, aby zakończyć konflikt i przedstawić dowody wskazujące na uciążliwość sąsiedztwa. Jeżeli tego nie zrobią, agencja pozostanie na swoim miejscu, a wspólnota mieszkaniowa poniesie koszty postępowania. ©?
Skrajne przypadki
Nakaz sprzedaży mieszkania
Pozwany gromadził w swoim mieszkaniu śmieci. Interweniowali sąsiedzi. Podczas oględzin mieszkania pozwanego stwierdzono obecność insektów i nieprzyjemny zapach. Właściciel mieszkania utrzymywał, że ma w mieszkaniu należyty porządek, a to sąsiedzi podrzucają karaluchy...
(Wyrok SA w Łodzi z 18 października 2013 r., sygn. akt I ACa 517/13).
Najpierw interwencja, potem proces
Pozwany lubił słuchać hałaśliwej muzyki. Miał też nietypowe hobby polegające na podłączaniu grzejników do urządzeń emitujących głośne dźwięki. Ponadto stosował agresję słowną wobec sąsiadów. Sąd wskazał, że na początek należało wykorzystać inne środki, jak choćby zgłoszenie do straży miejskiej o zakłóceniu porządku.
(Wyrok SA w Poznaniu z 17 czerwca 2014 r., sygn. akt I ACa 372/14).
Podstawa prawna
Art. 140, art. 144, art. 222 par. 2, art. 684 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz.U. z 2014 r. poz. 827 ze zm.). Art. 16 ust. 1 ustawy z 24 czerwca 1994 r. o własności lokali (Dz.U. z 2004 r. nr 141, poz. 492). Art. 51 par. 1 ustawy z 20 maja 1971 r. – Kodeks wykroczeń (Dz.U. z 2015 r. poz. 1094).