Decyzja komisji PE otwiera drogę do negocjacji z rządami państw UE nad budzącą kontrowersje dyrektywą w sprawie systemu przekazywania władzom danych pasażerów przybywających do UE lub ją opuszczających transportem lotniczym lub morskim (PNR - Passenger Name Record). Projekt przepisów był zablokowany w PE z uwagi na zastrzeżenia eurodeputowanych lewicowych i liberalnych, którzy obawiają się, że przepisy mogą prowadzić do naruszenia prywatności.

Presja na odblokowanie prac nad PNR wzrosła po styczniowych zamachach terrorystycznych w Paryżu.

"PNR nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale może być cenną bronią w naszym arsenale" - oświadczył brytyjski konserwatysta Timothy Kirkhope, autor sprawozdania PE.

Jego zdaniem unijny system wymiany danych pasażerów zlikwiduje luki, wynikające z istnienia różnych krajowych rejestrów, zapewni przestrzeganie wysokich standardów ochrony danych oraz ich proporcjonalne wykorzystanie. "Rosnące zagrożenie ze strony tzw. zagranicznych bojowników (obywateli UE, którzy przystępują do organizacji terrorystycznych - PAP) tym bardziej podkreśla potrzebę utworzenia takiego systemu" - dodał Kirkhope.

Reklama

Eurodeputowani chcą, by przepisy o PNR dotyczyły linii lotniczych, a także biur podróży i touroperatorów, którzy organizują przeloty międzynarodowe. Nie będą one obejmować lotów w obrębie UE.

Dane z systemu PNR mają być wykorzystywane "tylko w celu zapobiegania, wykrywania, prowadzenia dochodzenia i postępowania sądowego w sprawie przestępstw terrorystycznych oraz pewnych rodzajów poważnych przestępstw międzynarodowych". Lista przestępstw, którą proponują europosłowie, obejmuje np. handel ludźmi, wykorzystywanie seksualne dzieci, przemyt narkotyków, broni, amunicji i materiałów wybuchowych, pranie brudnych pieniędzy i cyberprzestępstwa.

Eurodeputowani domagają się także wprowadzenia zabezpieczeń przed bezprawnym gromadzeniem analizowaniem i transferem danych z PNR. Takim zabezpieczeniem ma być powołanie specjalnych jednostek (Passenger Information Units-PIU), wyłącznie uprawnionych do przetwarzania danych w PNR do identyfikacji pasażera, który może być uwikłany w terroryzm albo przestępczość międzynarodową. Jednostki te miałyby powoływać oficera ds. ochrony danych, który kontrolowałby przetwarzanie informacji z PNR oraz byłby osobą do kontaktu z pasażerami, obawiającymi się o nadużycie ich danych.

Wszystkie dane zgromadzone w PNR powinny być udokumentowane i rejestrowane. Pasażerowie powinni być wyraźnie i precyzyjnie poinformowani o tym, że ich dane są gromadzone, oraz o przysługujących im prawach. Europosłowie chcą też, by transfer danych do krajów trzecich był obwarowany surowymi warunkami.

Dane gromadzone w rejestrach PNR mają być zatrzymywane przez 30 dni, a następnie wszystkie informacje, które mogłyby posłużyć do identyfikacji osoby powinny zostać "zamaskowane" i byłyby dostępne przez okres do pięciu lat tylko dla ograniczonego personelu krajowych jednostek PIU. Po maksymalnie pięciu latach wszystkie dane powinny zostać usunięte, chyba że władze wykorzystują je w dochodzeniu w sprawach dotyczących terroryzmu i poważnych przestępstw międzynarodowych.

Wymiana danych między państwami UE powinna się odbywać za pośrednictwem sieci wymiany informacji w ramach Europolu - uważają eurodeputowani z komisji PE.

Projekt dyrektywy ws. PNR został wiosną 2013 r. odrzucony niewielką liczbą głosów w europarlamentarnej komisji ds. swobód obywatelskich. Europosłowie - głównie lewica, Zieloni i liberałowie - uznali, że dyrektywa może prowadzić do naruszania podstawowych praw obywateli UE, zwłaszcza prawa do prywatności. Krytyczne stanowisko wobec przedstawionego w 2011 r. projektu zajęli też Europejski Inspektor Ochrony Danych i rzecznicy ochrony prywatności z krajów UE.

Apele do PE o odblokowanie prac nad dyrektywą pojawiały się już przed styczniowymi atakami terrorystycznymi we Francji w styczniu br., a nasiliły się po tych wydarzeniach. Prace nad ostateczną wersją przepisów mają zakończyć się jeszcze w 2015 r.