Brak ustawy o monitoringu wizyjnym sprawia, że obraz z kamer samochodowych można wykorzystywać tylko do celów prywatnych. Wykorzystywanie nagrań w innych celach bez zarejestrowania zbioru danych u generalnego inspektora ochrony danych osobowych jest niezgodne z ustawą o ochronie danych osobowych (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 1182).
Reklama
Nawet jeśli na filmach nie widać twarzy osób trzecich, to widoczne są numery rejestracyjne pojazdów, a inni uczestnicy ruchu nie wiedzą, że są nagrywani.
W doktrynie jest jednak spór co do tego, czy wykorzystanie materiału we własnej sprawie sądowej mieści się w granicach użycia go do celów prywatnych. Spór ten nabiera szczególnego znaczenia w kontekście zmian w procedurze karnej, która wchodzi w życie 1 lipca.
Nowy art. 168a stanowi, że niedopuszczalne jest przeprowadzenie i wykorzystanie dowodu uzyskanego do celów postępowania karnego za pomocą czynu zabronionego, o którym mowa w art. 1 par. 1 kodeksu karnego (czyli zabronionego pod groźbą kary przez ustawę). Innymi słowy sąd nie może wziąć pod uwagę dowodu, który został zdobyty w nielegalny sposób. Czy dotyczy to także obrazu z kamer samochodowych?
Zdaniem dr. Łukasza Chojniaka z Uniwersytetu Warszawskiego – nie.
– Fakt, że coś jest niezgodne z ustawą, nie oznacza automatycznie, że jest jednocześnie czynem zabronionym – zwraca uwagę adwokat.
– Pojęcie czynu zabronionego zostało zdefiniowane w art. 115 par. 1 k.k. i oznacza zachowanie o znamionach określonych w ustawie karnej. Dlatego nie widzę problemu. Mógłby on się pojawić wtedy, gdyby samo uzyskanie obrazu wideo było czynem zabronionym – tłumaczy mec. Chojniak.
To oznacza, że kierowca będzie mógł wykorzystać w spornych sytuacjach (np. w sądzie) nagrania z samochodowej kamery. Choć nie oznacza to automatycznie, że sędzia da wiarę tym materiałom, ponieważ ciągle obowiązuje zasada swobody oceny dowodów.
Co więcej, nagrania z kamer są wykorzystywane nie tylko przez kierowców, ale także przez policję, która utworzyła nawet specjalne skrzynki e-mailowe. Każdy może na nie przesłać nagranie dokumentujące jakieś wykroczenie lub przestępstwo drogowe, którego dopuścił się inny uczestnik ruchu.
– Trudno traktować przekazywanie policji takich materiałów jako rozpowszechnianie, czego zabrania ustawa o ochronie danych osobowych. Przecież każdy obywatel ma obowiązek poinformowania o przestępstwie – przypomina Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji.
– Trzeba też pamiętać, że osoby nagrywające obraz, czy to za pomocą kamer samochodowych, czy umieszczonych na kaskach rowerzystów, narciarzy lub po prostu filmujące np. przyrodę, mogą przez przypadek nagrać jakieś zdarzenie, np. napad czy morderstwo. To jest materiał, który jak najbardziej powinien być wykorzystany i poddany ocenie sądowej – dodaje rzecznik KGP.