statystyki

Sąd: Groźby na FB mogą być dla ich autora formą terapii

02.06.2015, 16:54; Aktualizacja: 09.06.2015, 12:26

Mężczyzna, który w mediach społecznościowych groził śmiercią swojej żonie, nie usłyszy zarzutów. Nie wystarczy bowiem wykazać, że każda rozsądna osoba czytając jego słowa poczułby, że jest w niebezpieczeństwie. Trzeba jeszcze udowodnić, że autor pogróżek rzeczywiście miał zamiar popełnić przestępstwo - wynika z najnowszego wyroku amerykańskiego Sądu Najwyższego.

"Jest tylko jeden sposób, aby się w tobie zakochać, ale tysiąc sposobów na to, jak cię zabić. Nie spocznę, dopóki z twojego ciała nie zostanie ociekająca krwią miazga (...). Pospiesz się i umrzyj, dziwko (...)." To tylko jeden mały (i najbardziej subtelny) fragment rapowanej "poezji", którą Anthony Elonis, używający też pseudonimu Tone Dougie, napisał na część swojej żony i opublikował na Facebooku. W innej tyradzie na swoim profilu społecznościowym wyznał, że chętnie zobaczyłby jej głowę nabitą na pal w formie kostiumu na Halloween. Fantazjował także o poderżnięciu gardła funkcjonariuszce, która przyszła z interwencją po tym, jak przyjaciółka jego żony zaalarmowała policję. Innym razem rozmyślał na Facebooku o wyrobieniu sobie sławy i nazwiska przez spowodowanie strzelaniny w szkole.


Pozostało 54% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane