Matka, która zgodziła zgodziła się zostać surogatką pary gejowskiej, a potem odmówiła oddania im urodzonego dziecka, będzie musiała jednak dotrzymać nieformalnej umowy - zdecydował brytyjski sąd wyższej instancji (high court).

Kobieta dowodziła przed sądem, że zanim zaszła w ciążę porozumiała się z genetycznym ojcem rocznej już dziewczynki, że pozostanie jej głównym rodzicem i opiekunem. Mężczyzna zarzucał jej kłamstwo, twierdząc, iż od początku była wyłącznie mowa o tym, że on i jego życiowy partner będą rodzicami dziecka, a matka będzie mogła ogrywać w jego życiu pewną rolę. Sąd przychylił się do tej argumentacji i nakazał kobiecie przekazanie dziewczynki pod opiekę pary.

Zgodnie z brytyjskim prawem wszelkie odpłatne formy macierzyństwa zastępczego są niedozwolone. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie zawieraniu nieformalnych porozumień. Para, która chce uzyskać formalną władzę rodzicielską nad dzieckiem urodzonym przez surogatkę, musi złożyć odpowiedni wniosek do sądu w ciągu sześciu miesięcy od urodzenia dziecka oraz spełniać szereg kryteriów. Przede wszystkim zaś zgodę musi wyrazić matka genetyczna. Nawet wówczas sądy mają pewien margines swobody, gdyż muszą przede wszystkim wziąć pod uwagę co leży w najlepszym interesie dziecka. Porozumienia zawartego między matką a parą, której urodziła dziecko, nie można wyegzekwować przed sądem, ale ten może potraktować je jako istotny dowód.