Właściciel działki nie może wypalać na niej suchej trawy i bez uprzedzenia podcinać przerastających na jego teren gałęzi drzew sąsiada. Bez większych formalności może z kolei postawić nowy płot oraz wyciąć zbędne drzewa i krzewy
Czy mogę wypalić wyschniętą trawę
Reklama
Co roku staram się wypalać wysuszone trawy na nieużytkach za ogrodem. Taki zabieg użyźnia przecież glebę i zaoszczędza mi dużo czasu, który musiałbym poświęcić na grabienie działki wiosną. Czy mogę uzyskać oficjalne zezwolenie na wypalanie traw?

Reklama
NIE
Wbrew powszechnemu przekonaniu wypalanie trawy nie służy użyźnieniu gleby. Wręcz przeciwnie. Prowadzi do zaburzeń w jej ekosystemie, wyjałowienia i zahamowania pożytecznego rozkładu resztek roślinnych. W dodatku taki zabieg wiąże się z dużym zagrożeniem pożarowym. Ogień może szybko wymknąć się spod kontroli i przenieść się na okoliczne zabudowania, lasy lub choćby tereny należące do sąsiadów. Osoby, które noszą się z zamiarem wypalania wyschniętych traw na swoich posesjach, muszą liczyć się także z surowymi karami. Ustawa o ochronie przyrody wprost zabrania wypalania łąk, pastwisk, nieużytków, rowów, pasów przydrożnych, szlaków kolejowych oraz trzcinowisk i szuwarów, a za łamanie tego zakazu przewiduje karę aresztu lub grzywny. Z kolei zgodnie z kodeksem wykroczeń osoba wypalająca trawy, słomę lub pozostałości roślinne na polach w odległości mniejszej niż 100 m od zabudowań lub lasów albo w sposób powodujący zakłócenia w ruchu drogowym, a także bez zapewnienia stałego nadzoru miejsca wypalania, podlega karze aresztu, grzywny albo naganie. To jednak nie koniec konsekwencji, jakie mogą spaść na właściciela gruntu przyłapanego na wypalaniu traw. Jeżeli jest on rolnikiem, który otrzymuje dopłaty bezpośrednie związane z uprawą ziemi, musi liczyć się z karami finansowymi nakładanymi przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. W razie stwierdzenia takiego przypadku kwota płatności może zostać zmniejszona, a nawet odebrana w całości.
Podstawa prawna
Art. 124, 131 pkt 12 ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 627 ze zm.).
Art. 82 par. 4 ustawy z 20 maja 1971 r. – Kodeks wykroczeń (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 482 ze zm.).
Czy muszę zgłosić wycinkę drzew w sadzie
Zamierzam wyciąć kilka starych jabłoni, które rosną w sadzie przed domem. Czy muszę uzyskać odpowiednie zezwolenie z urzędu gminy?
NIE
Wycinka drzew i krzewów jest co do zasady dozwolona jedynie po uzyskaniu zezwolenia wydanego przez wójta, burmistrza albo prezydenta miasta. Zgoda urzędników nie jest jednak wymagana wtedy, gdy zamierzamy wyciąć drzewa lub krzewy owocowe, chyba że rosną one na terenie nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków, w granicach parku narodowego lub rezerwatu przyrody. Drzewa owocowe to np. jabłonie, grusze, wiśnie czy śliwy. Nie mogą być za takie uważane popularne drzewa iglaste lub liściaste, które zostały posadzone w celach ozdobnych, np. dąb, brzoza, buk albo świerk (bez zezwolenia można jednak wyciąć każde drzewo lub krzew, którego wiek nie przekracza 10 lat). Drzewa owocowe można legalnie wycinać bez zezwolenia w sadach, przydomowych ogrodach, na polach lub na łąkach. Inne zasady obowiązują na terenach zakwalifikowanych jako lasy. W niektórych przypadkach zezwolenie na wycinkę wydaje inny organ niż wójt, burmistrz, prezydent miasta. Przykładowo zezwolenie na usunięcie drzew lub krzewów z terenu nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków wydaje wojewódzki konserwator zabytków. Z kolei gdy są one położone w obrębie pasa drogowego drogi publicznej, z wyłączeniem obcych gatunków topoli, szef urzędu gminy może wydać zezwolenie dopiero po uzgodnieniu z regionalnym dyrektorem ochrony środowiska.
Podstawa prawna
Art. 83 ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 627 ze zm.).
Czy zezwolenie wiąże się z opłatą
Chcę wyciąć brzozę na działce i w tym celu zamierzam złożyć wniosek o wydanie zezwolenia na jej usunięcie. Czy wydanie takiego zezwolenia jest odpłatne?
TAK
Z reguły posiadacz nieruchomości musi zapłacić za usunięcie drzew lub krzewów. Opłaty nalicza i pobiera organ właściwy do wydania zezwolenia na wycinkę. Kwota jest wyliczana na podstawie ustawowych stawek, które zależą od obwodu pnia oraz rodzaju i gatunku drzewa. Stawki nie mogą przekraczać przykładowo za jeden centymetr obwodu pnia mierzonego na wysokości 130 cm: 270 zł – przy obwodzie do 25 cm, 1,5 tys. zł – przy obwodzie od 201 do 300 cm i 3,5 tys. zł – przy obwodzie powyżej 700 cm. Jeżeli drzewo rozwidla się na wysokości poniżej 130 cm, każdy pień traktuje się jako odrębne drzewo. Stawka opłaty za usunięcie metra kwadratowego powierzchni pokrytej krzewami wynosi 200 zł. Przepisy przewidują liczne sytuacje, w których nie pobiera się opłat za usunięcie drzew i krzewów. Urzędnicy odstąpią od tego m.in. w przypadku wydania zezwolenia na usunięcie drzew osobie fizycznej na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej. To samo tyczy się drzew, które obumarły lub nie rokują szansy na przeżycie z przyczyn niezależnych od posiadacza nieruchomości. Jeżeli więc wycinka brzozy przez czytelnika nie jest związana z prowadzeniem firmy, nie powinien zapłacić za jej usunięcie.
Podstawa prawna
Art. 85–86 ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 627 ze zm.).
Czy muszę uzyskać pozwolenie na budowę
Planuję niedługo ogrodzenie działki. Od strony sąsiadów zamierzam rozciągnąć siatkę, natomiast od strony ulicy wybudować niski płot. Czy muszę najpierw uzyskać pozwolenie na budowę?
NIE
Budowa ogrodzenia nie wiąże się najczęściej z żadnymi skomplikowanymi formalnościami. Nie ma obowiązku występowania do starosty o wydanie pozwolenia na budowę, a w większości przypadków także zgłaszania mu takiej inwestycji. Przy budowie ogrodzenia od strony działek z sąsiadami, którego wysokość nie przekracza 2,2 metra, nie trzeba dopełniać żadnych formalności. Jeżeli natomiast czytelnik planuje budowę ogrodzenia od strony drogi, ulicy, placu, torów kolejowych i innych miejsc publicznych, musi zgłosić swoją inwestycję do starosty. Tak samo powinien postąpić, jeżeli wznoszony płot będzie przekraczał 2,2 m wysokości. Zgłoszenia należy dokonać co najmniej 30 dni przed rozpoczęciem robót budowlanych. Do wykonywania prac można przystąpić, jeżeli w tym czasie starosta nie wniesie sprzeciwu. Niedopełnienie formalności związanych z budową ogrodzenia od strony ulicy prowadzi do powstania samowoli budowlanej.
Podstawa prawna
Art. 30 ust. 1 pkt 3 i ust. 5 ustawy z 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1409 ze zm.).
Czy mogę obciąć gałęzie z drzewa sąsiada
Mój sąsiad ma zaniedbany sad. Gałęzie z jego drzew przechodzą na moją działkę. Już dawno mówiłem mu, żeby je usunął, ale bez skutku. Czy mogę sam obciąć wystające gałęzie?
TAK
Drzewa i krzewy przerastające przez granicę działki są nierzadko powodem konfliktów sąsiedzkich. Już w trakcie sadzenia ogrodowej roślinności warto pamiętać o zachowaniu odpowiedniej odległości od granicy działki. Gdy po latach okaże się, że rośnie ona zbyt blisko terenu sąsiada, właściciel drzewa nie powinien dopuścić, aby gałęzie i korzenie przechodziły poza teren jego nieruchomości i na bieżąco usuwać je z przestrzeni sąsiada. Sytuacje, w których właściciel drzewa nie kwapi się do usunięcia wystających elementów drzewa, zostały uregulowane przez prawo. Jeśli zdarzy się, że właściciel gruntu nie usunie przerastających gałęzi, sąsiad może go do tego zobowiązać (najlepiej na piśmie lub w obecności świadka), a nawet wyznaczyć mu na to stosowny termin. Po jego bezskutecznym upływie można obciąć i zachować dla siebie gałęzie i korzenie, które przechodzą z sąsiedniego gruntu. Planując nasadzenia, szczególnie drzew owocowych, warto pamiętać, że zarzewiem konfliktów są także owoce opadające z drzew lub krzewów na grunt sąsiada. W takim przypadku obowiązuje zasada, że owoce stanowią korzyści należące się właścicielowi działki, na którą opadły. Dotyczy ona jednak tylko owoców, które same spadły z drzewa.
Podstawa prawna
Art. 148, art. 150 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 121 ze zm.).
Czy sąsiad musi się dołożyć do farby
Co kilka lat odnawiam drewniany płot, który niegdyś postawiłem na granicy mojego podwórka i zabudowań sąsiada. Już kilka razy zwracałem się do niego z prośbą, żeby się dołożył do farby. Nigdy tego nie zrobił. Twierdzi, że skoro sam postawiłem płot, to teraz muszę go malować. Czy sąsiad ma rację?
NIE
Jeżeli płot znajdujący się na granicy gruntów sąsiadujących służy do wspólnego użytku sąsiadów, to obie strony mają obowiązek ponosić wspólnie koszty jego utrzymania. Chodzi tutaj o wszelkiego rodzaju naprawy i konserwacje. Podobne zasady dotyczą murów, miedzy i rowów, które znajdują się na granicy gruntów sąsiadujących. Można więc żądać od sąsiada, aby pokrył część kosztów. Niestety nie ma przepisów regulujących podział wydatków na utrzymanie wspólnych ogrodzeń. Wobec tego trzeba przyjąć odpowiednie zastosowanie zasady, że każdy współwłaściciel ponosi wydatki i ciężary związane z rzeczą wspólną w stosunku do przysługującego mu udziału. Gdy sąsiad nie będzie chciał partycypować w kosztach utrzymania ogrodzenia, stosownego zwrotu pieniędzy można dochodzić na drodze sądowej. Właściwym do rozpoznania sprawy jest sąd miejsca położenia nieruchomości, które rozgranicza ogrodzenie.
Podstawa prawna
Art. 154 par. 2, art. 207 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 121 ze zm.).