Nie jest tajemnicą, iż adwokaci i radcowie, o sędziach i prokuratorach nie wspominając, zabierają akta spraw do domu lub ślęczą nad nimi w miejscach publicznych. Czy powinni to robić? I co, jeśli dokumenty zginą?
Samoloty znikają bez śladu, czasem nawet i statki, a co dopiero mówić o dokumentach. Statystyki pokazują, że średnio w roku ginie około pięciuset akt sądowych. Postępowania dyscyplinarne w tym zakresie można zaś zliczyć na palcach jednej ręki.
- - mówi sędzia Rafał Puchalski z Sądu Rejonowego w Jarosławiu.
Podobnie w adwokaturze czy u radców prawnych postępowań dyscyplinarnych w tym zakresie jest garstka, albo i mniej.
- - wyjaśnia radca prawny dr Tomasz Niedziński, rzecznik dyscyplinarny Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie.
Podkreśla, że wszystkie akta spraw sądowych prowadzonych przez radców co do zasady zawierają tajemnicę radcowską. No i w praktyce zdarzają się przypadki zgubienia ich.
- - wskazuje mec. Niedziński.
Adwokat Radosław Baszuk, wiceprezes Wyższego Sądu Dyscyplinarnego Adwokatury przypomina sobie jedną sprawę dyscyplinarną dotyczącą utraty akt, sprzed kilku lat.
- - opowiada mec. Baszuk.
Praca w domu
W znacznej części spraw akta giną, ponieważ są wynoszone poza budynek sądu czy kancelarię. Może więc nie wynosić? Ale, jak mówi sędzia Puchalski, liczba spraw, które każdy mu znany sędzia ma w swoim referacie do rozpoznania, uniemożliwia mu pracę w klasycznym systemie w miejscu pracy.
- - tłumaczy sędzia Puchalski.
W takim jednak wypadku - wyniesienia dokumentów poza gmach sądu - sędzia ma obowiązek poinformować o tym swoich przełożonych. Ukrywanie tego faktu może bowiem prowadzić do jego odpowiedzialności dyscyplinarnej.
Trochę inaczej sytuacja wygląda u adwokatów czy radców prawnych, którzy często zabierają akta spraw do domu, choćby po to, by przygotować się do rozprawy mającej się odbyć kolejnego dnia rano. I akta sprawy powinni mieć ze sobą na sali sądowej.
- - mówi mec. Niedziński.
Mec. Baszuk przyznaje, że idealnym rozwiązaniem byłoby takie, gdyby adwokaci mogli ograniczyć pracę nad aktami wyłączne do czasu spędzanego w kancelarii. - - wyjaśnia mec. Baszuk.
Prokuratorzy, jak sędziowie, również mogą zabrać akta ze sobą po pracy, ale za zgodą przełożonego.
Prokurator Jacek Skała, przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury zwraca uwagę na to, że w takich przypadkach trzeba unikać sytuacji, w których akta mogą zostać zniszczone, zagubione lub utracone w wyniku przestępstwa.
- - opowiada.
On sam już nie wynosi akt poza swój gabinet. - - mówi prokurator Skała.
Praca na mieście
Praca w domu dla większości prawników jest codziennością. Sporą z nich część można też spotkać w modnych kawiarniach z kawą nad laptopem pracujących po godzinach. Bo milej. Ale też i mniej rozsądnie.
- - podpowiada sędzia Puchalski.
Prokurator Jacek Skała także nie pochwala pracy w kawiarniach czy restauracjach. - - tłumaczy realia pracy w prokuraturze.
Mec. Radosław Baszuk przypomina, że w wypadku zniszczenia akt, adwokat powinien podjąć starania celem ich odtworzenia w możliwie pełnym zakresie.
- - mówi.
Pomysł pracy w kawiarni czy restauracji uważa za zły, gdyż czas poświęcony na posiłek i czas urlopu należy wykorzystywać zgodnie z ich przeznaczeniem. Jeśli jednak adwokat nie może obyć się bez pracy, to funkcjonuje już szereg rozwiązań informatycznych pozwalających na korzystanie z dokumentów w urządzeniach przenośnych. Nie tylko pamięci zewnętrzne, ale także chmury, email, czy programy do zarządzania kancelarią online.
- P - pointuje mec. Baszuk.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu